Parówka powinności

Jakiś czas temu stwierdziłam po długoletnich dywagacjach, że jednak przestanę byc mięsożerna, a stanę się wyłącznie roślinożerną istotą (nie no rybki też miały byc okej). I tak sobie z powodzeniem mięsa nie jem. Jest mi dobrze. Ale obudziłam się dziś z okrzykiem pełnym pożądania:  „Parówka!”. Oczywiście będąc dobrym psycholem psychologiem, od razu zwęszyłam spisek mojej podświadomości i ciała, że chodzi, wypisz wymaluj, o sex poranny, no bo gdzieś taka analiza się narzuca pierwsza, Ty, drogi zboczeńcu czytelniku, też tak pewnie pomyślałeś, no cóż..Ale po połączeniu się zdalnie z moją podświadomością, analizie dni ostatnich i przyjrzeniu się wiaderkom kubeczkom smakowym, wyrok był jasny, chodzi o rzeczywistą parówkę, taką supermegazdrowotną ze sklepu spożywczego (o wdzięcznej nieoficjalnej nazwie „U pani ze śmierdzącą nogą”). Siedziałam bez ruchu długie godziny, łamiąc sobie moją wegetariańską głowę, jak to możliwe? Skąd to? Ulec, nie ulec? Ale głód parówkowy, ach taka tęsknota, jak u Mickiewicza za Polską, rosły wprost proporcjonalnie do głębi moich rozmyślań. Nie wytrzymuję, z włosem rozwianym wpadam do sklepu i w pełnym swym spoconym majestacie staję tuż przed lodówą pełną przetworzonych trupków zwierzęcych. Iiii? No i parówek nie ma. Parówy są tylko. Takie grubachy, co to się rozwalają podczas gotowania, a całe pomieszczenie śmierdzi czymś nieidentyfikowalnym dla nosa ludzkiego. Grubachę zakupiłam. I siedzę przed talerzem, na którym ona się śmieje napizgując się ze mnie: I ain’t going nowhere! Eat me, bicz!

Nie powinnam przecież…Powinnam..Nie powinnam..Nie, nie mogę…Ale chcę….Od dialogów wewnętrznych kręci mi się w głowie – coś o zdradzie ideałów, coś o uciekaniu na łatwiznę, coś o sojowych parówkach?? A ona oblizuje się tym swoim tłustym jęzorem, i patrzy tak wyzywająco jakby jej instynkt samozachowawczy wygotował się w garnku. Wbijam widelec, ślinianki szaleją, niedługo będę wyglądac jak wściekły pies przecież..I nagle głos mojej profesor od motywacji, jak jeszcze studiowałam, czyli w erze mezozoiku (czyt. dawno): „Motywacja kontrolowana, czyli narzucona, wymuszona przez innych. Wewnętrzne „powinnam” jest często głosem rodziców, autorytetów, społeczeństwa i profesorów psychologii…tego ostatniego proszę nie notowac..”. Ke??? Czuję jak mi dysk twardy się nagrzewa w łepetynie i słyszę dalej: „Motywacja autonomiczna, moje wewnętrzne „powinnam” płynie wtedy z osobistych decyzji zmiany, wtedy jest się królem własnej decyzji, ewentualnie królową, ale ty Dziugieł (to do mnie), to królową raczej nie będziesz jak zjesz tą parówę..”. Że co?? Przecież nikt mi nie kazał, ja siebie w taki stan dysonansu poznawczego wprowadziłam. Moja decyzja, więc jest jeszcze gorzej, bo nie ma na kogo zrzucic odpowiedzialności. Próbuję więc starych taktyk: zamień „Nie powinnam..” na „nie mam ochoty”……, ale ja mam właśnie taką ochotę tą grubachą się zapchac, chlipię wewnętrznie!!! „Nie chcę zjeśc tej parówy”..powtarzam jak mantrę…Kiedy ja chcę..wszystkie mechanizmy obronne się wyłączają i zachowuję sie jak trzylatka. Zaraz zacznę tupac nóżkami…

I tak to jest z tymi powinnościami. I niby decyzja podjęta, i niby już karnet na siłownię na dożywocie zakupiony, i „ja już nie piję nigdy” i inne fantastyczne postanowienia zmiany u ludzi są. Ale lepiej wiedziec skąd one się biorą, ze mnie, czy: „bo tak wypada”, bo „tak zdrowiej”, bo „Ziutka schudła na diecie 100 kg”, „bo „ludzie w moim wieku to już stadko odchowanych dzieci mają”, bo „wszyscy przecież mają kredyty” itd. , bo jak się skonfrontujesz z powinnościami parówy jak ja, to uwierz na słowo, walka jest nierówna, krew, pot i łamanie kości motywacyjnych!

Zmiana jest zajebista, a jeśli przychodzi pod wpływem kryzysu, o czym wspomniałam wcześniej tu, tym większa motywacja, ale jeśli to tylko coś z zewnątrz, społecznego, rodzinnego, meah, to przegrywam i udowadniam sobie swoją bezsilnośc i samoocena leci w dół na złamanie karku swojego i twojego.

Dla zainteresowanych: parówy nie zjadłam 😉 ale piesek bezdomnego się ucieszył…

 

Parówka powinności

4 uwagi do wpisu “Parówka powinności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s