Śmierdzący anioł

 

Jak magnes działam na wariatów, pijaków, bezdomnych czy potrzebujących informacji wszelkiej maści. Wariatów mogę jeszcze zrozumiec – no profesjonalnie mnie wyczuwają. Pijani, no nie wiem, ale zawsze uderzają w gadkę egzystencjalno – filozoficzną. Bezdomni, czy o pieniążki proszący, to różnie, zazwyczaj motyw no właśnie ekonomiczny. A informacyjnie – no to już jazda bez trzymanki – od „gdzie jedzie ten autobus?” (już w autobusie) po „czy nie wie pani, gdzie mieści się najbliższa agencja towarzyska, bo my nie z wawy..”. I wokół może byc sto tysięcy ludzi, a petent wybierze mnie. Nie wiem co ja takiego mam, czy to moja ciekawośc i otwartośc na wszelkiego rodzaju anomalie społeczne, czy pacyfizm na duszy wydziergany, czy miła aparycja nie sugerująca psychopatki, socjopatki czy seryjnej morderczyni, czy moja wrodzona naiwnośc po prostu, nie wiem. Ale mam podejrzenie, że tak robią po złości. Ano tak. Bo zazwyczaj czekając na środek komunikacji miejskiej, nadrabiam zaległości w lekturze słuchając jakiegoś muzaka, więc trochę wyglądam na zajętą zazwyczaj, więc co oni, ci pytacy myślą: „Ooo..ta pani taka zaczytana, może jej poprzeszkadzam..”. Nie wiem. Ale motyw na pewno nieczysty.

I tak sobie, niedawno całkiem, stoję czekając na tramwaj. Trochę zmęczona, trochę w słabym humorze, no bo tak, trochę zanurzona w muzyce, trochę potrzebująca przytulasa. Na przystanku jakieś 10 osób w sumie. Skanuję tłum w razie jakiegoś potencjalnego petenta. Skan wypada bezboleśnie. Osadzam się w sobie i medytuję. Aż tu nagle cwierciokątem oka zauważam ruch pod wiatą przystankową, szaro – bura masa się poruszyła, masa, którą mój skaner jakoś przeoczył, bo wbiła się umiejętnie w środowisko urbanistyczne. Masa okazuje się byc bezdomnym z kilogramami zawiniątek na jakimś wózeczku własnej roboty. Strategicznie zmieniam pozycję na mocniej oddaloną od masy. Odwracam się nawet, powoli, żeby nie wzbudzic podejrzeń. Trochę zadowolona z siebie, że niebezpieczeństwa uda mi się uniknąc, aż tu wietrzę jakieś zakłócenie w powietrzu, organ nosowy powiadamia mózg, a ten krzyczy: „Nie, nie..Tylko nie to..nie dzisiaj, pliiiiz!!”. Nonszalancko niby, tak trochę z przyczajki się odwracam. Masa przybliżyła się do mnie na jakiś metr. I mówi coś, oczywiście. Ze zrezygnowaniem wyciagam słuchawki z uszu, no prawie płakac mi się chce..

– Przepraszam panią, nie chcę przeszkadzac. (Moja głowa już sugeruje ciąg dalszy, prawie jak w Googlu. Wewnętrznie już się najeżam, kolce mi się przez skórę przebijają, chrapki podnoszę, żeby zawarczec, już myślę, jak tu natręta spławic, bo dziś altruizm i empatia mi gdzieś wyciekły..) – Tak smutno pani wygląda. (Oh, żesz ty..na empatię skubaniutki mnie bierze..Do skoku się przymierzam..) – Ja chyba mam coś dla pani. I znika pod tym swoim wózeczkiem, szperając i przesuwając. Gapie już się gapią, bo pan do subtelnie cichych mówców nie należy. Nie za bardzo wiem co zrobic, bo znowu głowa mi dziwne obrazki podsyła – zdechły szczur? nadjedzona kanapka? butelka z polskim napojem owocowym?? Coraz więcej tych znaków zapytania, a pan coś tam odczepia spod spodu. Już chcę powiedziec, żeby się nie fatygował, że ja już ooo wesoła jestem i trochę się szczerze jak klaun do zbiegowiska, bo ludzie się przysuneli, żeby zobaczyc co bezdomny śmierdziuszek może panci dac na poprawę humoru. W końcu pan wyciąga – i tu werble – bukiet żółtych róż, świeżutkich, ze trzydzieści chyba, pachnących jak ogród rajski!!! Po czym mówi: pani się chyba bardziej przydadzą niż mnie, u mnie tylko zwiędną. I proszę się uśmiechnąc! I odchodzi ciągnąc za sobą wózeczek i smrodzik.

Stałam jak zbaraniała z bukietem róż w rękach. Ale już z uśmiechem i z łezką. Mój śmierdzący anioł dał mi lekcję pokory.

Śmierdzący anioł

7 uwag do wpisu “Śmierdzący anioł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s