Kocice na gorącym, blaszanym dachu

Gabinet (ten z malinową tapetą – kiedyś wrzucę zdjęcia, żeby było wiadomo o co cho).

Siedzi i spoziera, i mierzy, i plaska tymi długimi rzęsami. Kocica. Kolejna. Och, piękna. Seks sie z niej wylewa, jak z pękniętej żyły krew. No wszędzie mnie tą swoją seksownością obroczyła. Ufff, aż gorąco, aż mokro, aż mi pikawka przyspiesza. Ale nie mówi nic. Czekam, aż zamruuuuczy.

„Pani Izo, no miała pani rację…Odpuściłam, i zaczęłam dbac o swoje. O siebie. Stary zdziwony, i chyba troche nie może się pozbierac, bo widzę, że on nie wie o co mi chodzi..”

Stary, no to wiadomo, ten mąż, partner, przyjaciel, albo nieprzyjaciel, od lat tu akurat, 17. Starego znam. Bo razem przyszli, ale okazało się, że to pani większej pomocy potrzebowała.

„Zagubiłam się, już siebie nie widziałam. Jakbym stała się tylko matką i instytucją żony. Te prace domowe(taak, zadaję..hyh), oj, kurewsko trudno było (ja zszokowana, bo ta akurat kocica, takich słów nie używa, ekhm..poprawka, nie używała), ale dałam radę. Nie chcę dalej tak życ. Chcę więcej, bardziej, mocniej. Życ.”.

A co z partnerem, kiedy jedna połówka nagle się zmienia, potrzebuje czegoś innego, zmienia się, czasem nie do poznania???

Opcji ma kilka:

– cieszyc się, że nagle partner/partnerka dojrzali i odnaleźli swoją drogę i krzyczą swoim głosem, a nie społeczno- wymaganym, i nadążyc za!

– powiedziec „mam cię gdzieś, nie wiem kim jesteś, nie wiem czego chcesz” (najprościej, tak w sumie)

– patrzec jak zmiany się dzieją, pozwolic na zmianę i zobaczyc, pofejsowa opcja „lubię to!”, i podążac za partnerem/ partnerką (końcówki mnie znowu wykańczają)

No i jest różnie. Bo sporo kobitek trafia na kozetkę, bo nie mogą zdzierżyc tego życia, którym żyją. A potem przychodzi świadomośc, i trochę niewiadomo co z nią zrobic – w zależności od reakcji partnera, oczywiście! Bo chce się więcej seksu, dobrego, spełniającego, może dzikiego. Spełnienia fantazji. Pragnienie autonomii. Nowy zawód, nowe wyzwania. A partner co???

A co jeśli taką zmianę przechodzi facet? On nagle chce czegoś innego, spełnienia..Ale to trzęsie całą strukturą familii. Kobitka nie jest w stanie się na to zgodzic, często. No bo jak??? Społecznie, zrzuca się to na karb kryzysu wieku średniego. Okeeej. Ale znam takie przypadki, kiedy taka przemiana zachodzi wieku 27 lat, na przykład. I wtedy co??? Wiek średni, don’t think so!

Co jeśli sobie nie wystarczają? Co jeśli trzeba zakończyc jakieś życie, jakąś relację? Co jeśli tam są dzieci? Co jeśli się nie ma pojęcia, co przyszłośc przyniesie? Co jeśli nie wyobraża sobie czlowiek życia w tym settingu, w którym jest, bo to by oznaczało skreślenie siebie? Ile trzeba siły? Ile determinacji, żeby zawalczyc o siebie?

Warto?

Kocice i kocury na gorącym, blaszanym dachu. Niemożliwie piękni, szukający siebie, po latach niebycia sobą. Wyją z bólu, z niezdecydowania, z lęku przed przyszłością i ze strachu przed zranieniem tych, którzy tworzyli ich życie do tej pory.

Ja, prawdziwa? Ja, autentyczny? Czy ja mogę byc? Czy ktoś pokocha nową mnie? Czy ktoś będzie mnie nowego chciał?

Nie wiem.

Ale:

‎”Biedni ludzie, biedni piękni ludzie! – Którzy się poddajecie. – Którzy marzycie tylko… [Wyłącza lampkę nocną.] …żeby ktoś wziął was w ramiona. – Czule, czule, z miłością!”
Margaret, Kotka na gorącym blaszanym dachu, Tennessee William

Bo może warto, bez pewności???

 

 

Kocice na gorącym, blaszanym dachu

3 uwagi do wpisu “Kocice na gorącym, blaszanym dachu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s