Zielono mi!

I nie jak w piosence Osieckiej „Zielono mi i spokojnie, zielono mi, bo dłonie masz jak konwalie.”. Nie. I nie z powodu aury za oknem się dokonującej, bo tam jak wiadomo, na razie złoto – czerwono, a później będzie buro – szaro, a potem może biało. Nie. Zielono mi, bo wszędzie pełno zazdrości widzę, a ona przecież zielonookim potworem nazwana. Zielono mi więc! I nie tylko w gabinecie, bo życie moje wbrew opinii obiegowej, nie tylko z pracy złożone jest. Ale tak w ogóle. Wśród przyjaciół, znajomych, znajomych znajomych i ich znajomych. No jest.

I jak sobie podliczyłam komentarze w różnego rodzaju mediach (bo się udzielam przecież) i odpowiedzi na zapytania klientów w pewnej poradni onlajnowej w której pracuję, to mi wyszło, że zazdrośc to królowa królowych wszystkich interwencji. I nie, że taka zazdrostka – mikrusek, o, że ona to ma fajne szpilki, tylko taka co to po telefonie i portalach społecznościowych partnerki buszuje, taka co to sceny urządza, taka co to detektywa wynajmuje i podsłuch partnerowi zakłada. O taka.

I jak jeszcze dodam sobie statystyki, że to ona właśnie najczęściej winna przemocy w domu i najczęstszym powodem zabójstw, to wiadomo, że temat gruby i warto się nad nim pochylic. Bo kto nie był chociaż raz o partnera/ partnerkę zazdrosny???

W otchłani wiekowej ewolucji ją sobie wypielęgnowaliśmy. Panie homo sapiens zazdrosne zaczęły byc o inne homo sapienki, bo kto im i ich latoroślom zapewni żarełko, jak partner do innej odejdzie? Panowie homo sapiensi za to, zazdrośni się zrobili, żeby miec pewnośc, że ta latoroś to ich na pewno, i byle mamutem brzdąca jakiegoś innego sapiensa karmic nie będą. I tak nam się ten wzorzec utrwalił. Później się trochę wysublimowaliśmy, ale nie aż tak bardzo, jakby się człowiek współczesny dobrze przypatrzył.

A w 2012, to co jeszcze ona może oznaczac, w szczególności na kozetce jak już się ktos znajdzie?

Dla mnie to znak, że czas spojrzec w środek, bo tam coś się niehalo dzieje. W badaniach pana Bussa (najfajnieszego na świecie psychologa ewolucyjnego, serio!) stoi jak wół, że odczuwanie zazdrości jest nieodłączne z neurotyzmem, czyli no powiedzmy, niestabilnością emocjonalną, z niestabilnym obrazem siebie, i tak, tak, moim hasłem naczelnym, samooceną, również oczywiście przecież niestabilną. Czyli im bardziej osoba niestabilna tym bardziej będzie zazdrosna, nawet o pierdy nicnieznaczące.

Wiem, wiem, zaraz się głosy rozwrzeszczą, że przecież trochę zazdrości nie zaszkodzi, że to tak podkręca związek, bo to tak miło, jak ktoś jest o nas zazdrosny. Zieeeew! Krzyczcie sobie ile chcecie. Wiem, że zazdrości trochę na początku relacji jest nawet niezbędne do utworzenia się paradoksalnie, zaufania. Ale kiedy jedna strona specjalnie chce żeby partner był o nią zazdrosny, a z drugiej strony, kiedy jeden z partnerów robi rzeczy, które nie powinny miec miejsca w związku, to taki stan rzeczy (i kilka innych jeszcze) świadczą o tym, że związek jest po prostu niestabilny, taki potworek na glinianych nogach, taki Golemik z przykurczem trochę,  który prędzej czy później się przewróci, i tyle go będzie można pozbierac, jak przerośniętego Hamptiego Damptiego.

Wzór matematyczny sobie można z tego zrobic:

indywiduum o wahającej się samoocenie x niestabilnośc związku = zazdrośc

Wierzgac tu emocjonalnie można, kopac werbalnie piszącego, no cóż, ja zazdrości jako przyprawy do związku nie kupuję.

Jak już bywam zazdrosna, ( tak, też człowiekiem jestem z pełną paletą emocji), to patrzę w siebie, i pytam co z tym zrobic, jak siebie przekonfigurowac, czy czegoś mi, we mnie, brakuje? Czy to co ona ma, to ja w ogóle chcę miec? Taka byc? Nie mówię tu o zmianie siebie dla kogoś, bożebroń! Szukam w sobie i sprawdzam prawdziwe motywy, i to nad nimi pracuję, nie żeby byc jak ktoś inny. Staję się bardziej Ja.

Go in peace and be jealous no more!

Zielono mi!

5 uwag do wpisu “Zielono mi!

  1. Trent pisze:

    No ale skoro coś ok. 70% populacji przyznaje się do zdrady? Czy oni (my?) wszyscy żyją w niestabilnych związkach? Czy już sama ta statystyka nie nakazuje zachować ostrożność i zadbać o swoje dominium? A zazdrość, cóż, jest tylko efektem ubocznym?

    Polubienie

    1. Zazdrośc zawsze będzie, dopóki nie staniemy się mistrzami Zen, wszyscy! Ego nie śpi. Trzeba by sie spytac – dlaczego zdrada w ogóle następuje??? Po trosze wszyscy jesteśmy sobie nawzajem uwagi, zrozumienia i kurcze, docenienia winni..proste niby..

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s