Biała flaga

Już się czują w gabinecie jak w domu, rozkokosili się na dobre. Kawka, herbatka. Dwa razy do mnie wracali. Ten jest trzeci. Moje bumerangi. Już się zastanawiałam, czy to ja jakaś felerna w moich kompetencjach jestem, czy niektórzy są..łel, nienaprawialni związkowo. Trudni do pracy, bo tak mocno w okopach swoich prawd osadzeni, tak trzymający się swojego, bez szans na spotkanie w połowie drogi. I tylko jakiś granat czasem w stronę przeciwnika rzuci jedno, albo drugie. A tak to codzienna wojna podjazdowa.

I paluchy idą w ruch:”A bo on, proszę pani, no on tak jak zawsze, robi co chce, a ja się muszę na to zgadzac!”.

„Dlaczego pani się na to zgadza?”

„No wyjścia nie mam, bo przecież zaraz się będzie fochował, obrażał, i gadał, że jego zdanie się nie liczy. A moje zdanie?”

„To jak to jest panie Marku, rzeczywiście robi pan zawsze to co chce, tak jak mówi żona?”.

„Nie no pani Izo, przecież z nią nie ma dyskusji, uparta jak osioł, przepraszam kochanie, no ale jesteś..”.

„To ja jestem uparta??? A ty? Czy ty czasem możesz się na siebie popatrzec? Ja jak osioł, to ty jak baran jesteś.”

Taka właśnie kochająca się para pośrodku bitwy o swoje racje. Kto wygrywa? Nikt. Kto przegrywa? Wszyscy. Nawet jak się jedno przy swoim zdaniu uprze i powie – my way or the highway – nie ma bata, i tak przegrywa, bo drugie się ofochuje, i do punktu dowodzenia w mózgu sobie prześle taki komunikat: „Bitwa przegrana. Stop. Zmiana strategii. Stop. Przerzucic siły na tyły wroga. Stop. Uderzyc w najmniej spodziewanym momencie.”. Podświadomie oczywiście. I co potem? Dokładnie tak zrobi.

No i można tak myślec jak towarzysz Lenin:

Każdy kompromis jest zgniły.

I budowac mocniejsze wały ochronne, bo moja racja jest raciejsza.

Albo strategię „dla świętego spokoju, godzę się na wszystko, niech się tylko ode mnie odczepi” przyjąc. Można. Tylko na jak długo? I jakimi kosztami?

Albo złożyc broń, saperki wyrzucic, wyleźc ze swoich okopów prawd i mediowac przy stole w cywilizowanych warunkach. I walczyc razem już, o złoty arystotelesowski środek.

Ooo, wzajemne ustępstwa? Aaa, w imię ważnych celów? Noo, dla praktycznych korzyści?

Tak, tak i tak. Dla związku. Dla mnie i ciebie w nim.

Bo co takiego jest we mnie, że muszę miec rację?

Musisz się ze mną zawsze, we wszystkim zgadzac?

A jak się nie zgadzasz to mnie nie kochasz?

No wonieje tu niską samooceną i miłością trochę zniekształconą, bo ciągle potrzebującą, ciągle warunki stawiającą.

Bo jak wywieszę białą flagę, to się poddaję, ty wygrywasz?

Na wojnie tak. W związku, nie zawsze.

Mądra głowa wie kiedy zrzucic z siebie obrony ego.

 

Biała flaga

2 uwagi do wpisu “Biała flaga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s