Jak Felix

I chce się powiedziec, gdzie byłeś jak skakał Felix? Bo ja na przykład, byłam na jedzonku i winku i o aberracjach losu rozmowy toczyłam, ale moja dusza trzymała kciuki caaaały czas. I się dotrzymała, oh!

I już nie mogę przestac o nim myślec, bo mi się w serce wdarł i mózg porwał na strzępki i chyba sekwencje DNA mi poprzestawiał. No dobra, że co? Że się ekscytuję łatwo? Ych, no trudno. Że to był najlepszy chwyt marketingowy świata? So łot. Że bez przesady, są większe osiągnięcia? Kupkę wiórków z ołówka mnie to interesuje co myślisz w tej chwili, soraski.

Bo mam swoje marzenia, Ty też je masz. Czy ja w nie wierzę, że się spełnią? Ykhm, no zazwyczaj mówię: absofakinlutli! Ale gdzieś pod skórą mi wątpliwośc siedzi jak jakaś menda mała demotywacyjna. I tak z lękiem łypię na te swoje wyobraźni wytwory, że niby gdzie ja to bym chciała byc, jakim człowiekiem i co bym chciała zrobic?? I tak się boję, że się spełnią, tak szczerze, jak Apokalipsa w Nowym Testamencie. Tak więc, jak dobra, przyzwoita, średnio uzdolniona osóbka przeżywam dzień jak codzień, miesiąc plecąc, rok jak wyrok, życie obficie. I wszystko jest średnio na jeża, chwilą złapaną szczęśliwą tu i tam. A te moje marzenia łepek czasem swój podnoszą, słabym głosikiem zakwiczą: izuś, izuś, jesteśmy, wymyśliłaś nas, gdzieś ty się podziała, spełniaj, spełniaj! Tiaa..

Aż do momentu jak mi taki austriacki Batman na łeb spada, nos od trotuaru codzienności odrywa i pokazuje swój tatuaż. Nie wiem, czy wiesz, ale ma: „Born to fly!”. Słabe? Miałkie? Pod publiczkę? Łoteva. Krytykuj i oceniaj jeśli pokonałeś prędkośc światła. Jeśli nie, to siedź na pupie i drżącymi paluszkami z brudnymi paznokietkami sobie hejtuj do śmierci. I don’t mind. Felix również. Jak myślę.

Jak już mi ten freefall master duszę na strzępki rozniósł, to sobie przypomniałam o swoich marzeniach. I zrobiłam rachunek sumienia i lat przeżytych i co się okazało? Się aż wystraszyłam, bo one skórkowane mi się spełniają. Jeden do jednego. Jak bardzo chcę, i się przyłożę. No cholery się spełniają, od 12 roku życia mojego, bo wcześniej nie pamiętam. A ja w całej swojej glorii i chwale, co zamarzę to się spełnia. Że łotefak? Bo aż przysiadłam na półpupku, jak to zobaczyłam. A jedynie mea culpa w tym, że boję się marzyc BIG. Że tak delikatnie, skromnie wręcz, bo nie wypada, i przecież co będzie jak się spełni, hyh marzątko jakieś sobie wypierdnę.

No to basta! I koniec z tym. Już mam azymut. Już nie będę nad krawędź możliwości wyczołgiwac się ze strachem, i z czystej przyzwoitości, jakiś cel obierac. Niet, rebiata! Ja będę życ nad krawędzią, i raz po raz z niej skakac.

W niemożliwe.

Pa! Lecę!

Jak Felix

2 uwagi do wpisu “Jak Felix

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s