Venus w Berlinie

Na targach erotycznych byłam w pięknym mieście Berlinie. Tyle atrakcji i inspiracji, że na książkę psychologiczno-socjologiczno-pornograficzną by starczyło, ale się przecież kontrolowac muszę, więc tylko sprawozdanie będzie.

Pierwszy raz udało mi się uczestniczyc w targach na tak wielką skalę. Messe Berlin przywitało nas kilkusetosobowymi kolejkami, co spowodowało zrzędnięcie min natychmiast, ale przecież my w celach profesjonalnych przyjechaliśmy, więc na szczęście czekało na nas wejście VIP proffesional, bez kolejki. Po odebraniu passów, na których każdy z nas figurował pod nazwą czegoś co tylko przypominało pierwotne imię i nazwisko, ja np. byłam:

tak, tak, Izabelle Dziwgiel, no dobra, weszliśmy.

4 ogromne hale, setki wystawców, tłum niebywały. Ograniczę się do tych rzeczy, które najwyraźniej wbiły mi się w czaszkę:

– full size lalki w wersji męskiej i damskiej, których „skóra” jest bardziej ludzka w dotyku niż niejeden człowiek

– powóz, do którego w roli koni zaprzęgnięci są panowie, w pełnym skórzanym przebraniu z maskami i ogonami

– pan Pricasso malujący obrazy, jak sama nazwa wskazuje, penisem, tak, tak, na żywo widzieliśmy

– stoisko pt. Russian Hardcore Porn, które swoją estetyką przypominało stoiska na Stadionie jeszcze kiedyś Dziesięciolecia, teraz przechrzczonego na Basen Narodowy- zastanawialismy się, czy to zamierzone było, ale pewnie nie..

– Fetish Hall, w którym spędziłam dużo czasu, bo oglądac można było od masek jak w „Oczach Szeroko Zamkniętych”, przez wiązania i uprzęże dla wszystkich możliwych części ciała, bieliznę koronkową, lateksową, gumową i z materiałów nawet mi bliżej nieznanych, packi, pejcze, i inne pocieszne instrumenty BDSM, których przeznaczenie musiałam sobie wyobrazic, ekhm, aż po pokaz na żywo japońskiej sztuki bondage shibari, która był po prostu przepiękny i bardzo podniecający, co można było wyczuc w tłumie otaczającym scenę. W ogóle pokazów było co niemiara, ale trzeba było kilometry robic, żeby to ogarnąc, waaaarto.

– ogromną popularnością cieszyły się gwiazdy porno, które można pooglądac w akcji na różnych portalach. Tych profesjonalnych ale też amatorskich. Panie miały swoje stoiska, przy których rozdawały autografy i robiono sobie z nimi zdjęcia. Raczej nieubrane niż ubrane, czego nie trzeba dodawac. Przy każdym tłumy panów, którzy chcieli uwiecznic siebie z bohaterkami swoich mokrych snów i nie tylko. To robiło wrażenie, bo jak wytrwany obserwowacz życia się panom przyglądałam. Nie było tam nic z agresji, czy deprecjacji. Oni po prostu podchodzili do tych kobiet jak swoich bohaterek, z czcią i adoracją, i prawie nieśmiałością. Taką mam fantazję, żeby pogadac z tymi gwiazdami porno, bo straszliwie nabrałam ochcoty, żeby usłyszec co one mają do powiedzenia, jak one to odbierają, bo przy stoiskach specjalnie mówic nie musiały. No ale to następnym razem.

– najspokojniej było w strefie biznesowej, gdzie gawiedź nie miała wstepu. A siłą rzeczy tam właśnie spędziłam najwięcej czasu. Wsytawcy prezentowali świetnej jakości produkty, ale nie było nic, ku mojemu zdziwieniu, co by mi ciśnienie podniosło, że o jej! No wibratory, no dilda, no pierścienie i stymulatory dla panów, no nic szczególnie wymyślnego. Najfajniejszym stoiskiem był Woody – czyli drewniane dilda, przepięknie wykonane, jak małe dzieła sztuki, takich dla ekosex lubiących.

– liczyłam na jakieś nowinki technologiczne, z podłączeniem do mózgu, ze zdalną stymulacją, ale było tylko przaśne kino porno w 3D. Nie porwało, znudziło.

Oddzielną atrakcją targów są ludzie, którzy na nie przychodzą. Bo nie tak, że tylko przyzwoicie jak ja ubrani są, o nie, tutaj przebranie na przebraniu, które czasem polegało na nieubraniu. Tu głowa mi się dookoła kręciła. Bo to swoiste gwiazdki były, fotografowane z każdej strony. I sobie myślę, że to jest ten ich jeden dzień w roku, w którym mogą sobie pozwolic na odkrycie, hyh, swojego prawdziwego ja i ekshibicjonistycznych fantazji.

To hajlajty. Przebodźcowałam się zupełnie. Jakby mi ktoś wtedy sex kazał uprawiac, to nie wiem czy by mi nawet powieka zadrżała, kiedy bym powiedziała głośno i dobitnie – nie! Nie ma mowy.

Ogólnie było przaśnie i paździerzowo. Takie trochę umpa umpa seksualne, co w sumie z erotyką niewiele wspólnego miało. Bo okazuje się, że mam o wiele wyższe wymagania, ot co.

I teraz tylko podziękowac chciałam moim towarzyszom podróży, bo dzięki nim, ten wyjazd był jednym z najlepszych wyjazdów ever. EVER. W przyszłym roku – Japonia! 😉

Venus w Berlinie

6 uwag do wpisu “Venus w Berlinie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s