Doigrałam się

Nie, nie jestem w ciąży, dla tych głodnych sensacji!

Spędzając wiele inspirujących godzin w ostatniej podróży do Berlina z moimi współtowarzyszami na dyskusjach, taką tezę wysnułam, że chciałabym znaleźc się w głowie człowieka, który ślepo wierzy w swoją ideologię, np. takiego neonazisty – co on tam sobie myśli, co on tam czuje jak np. takiego gejożyda adoptującego polskie dziecko widzi? Cośtam potem sobie wnioskowaliśmy, ale jak się nie przeżyje, to się nie wie i już.

Potem jeszcze na którejś z sesji terapeutycznych z moją hirołską jedną, co to przełamuje swoje schematy, rozmawiałyśmy o różnych niewygodnych emocjach, jakimś dziwnym trafem – jak to się odczuwa, co to z nami robi itp. No i fajnie, wszystko w sferze teorii. Jak się później okazało – takie tam, tzw. zbiegi tzw. okoliczności.

Gwoli wyjaśnienia – ja naprawdę pokojowonastawionym człowiekiem jestem, może Nobla za to nie dostanę, ale zawsze pełna tolerancji, akceptacji i miłości dla siebie i bliźniego jestem. Bez wyjątków. Moja paleta emocjonalna jest wypełniona wszelkimi odcieniami ogromniastej ilości kolorów, ale raczej z naciskiem na tę poztywną stronę. Z tymi ciemnymi emocjami jest różnie, łell, no znam je przecież, bo też człowiekiem jestem. Ale niektóre z nich były mi obce i dalekie, jak Uran albo jakiś Mars. Niby wiem, że są, ale nie widziałam, tylko na obrazkach może.

Np. nigdy nie myślałam, że jestem zdolna do zemsty. Jak się okazało w okolicach początku roku, jestem. Nie to, że się tym chwalę, czy dumnie cycki wypinam, nie. Ale jestem. Już to o sobie wiem. Mam zdolnośc zimnobezkrwistej zemsty przeprowadzonej w białych rękawiczkach bez mrugnięcia oka w stylu makiawelicznym, nawet cień podniecenia odczuwając. Tak. Potwór. Wiem. Korzystac z tej umiejętności nie zamierzam, ale „fajnie”, że ją mam.

Ale jeszcze jedna emocja mi obca zupełnie była, do zeszłego tygodnia. Królowa Zła Wszelkiego, jak dla mnie.

Pewną nocną porą, coś tam sobie rozkminiałam, jak to ja, i nagle jakieś niedalekie wspomnienie mi wpadło do głowy w sieci skojarzeń. I poczułam coś, czego serio, jak Majka Pattona kocham, nigdy w życiu nie odczuwałam. Tak silne to coś było, że w komórkach ciała mi zasiadło i drążyc tkanki zaczęło. Nie umiałam zidentyfikowac. Szybciutko do walizeczki podręcznej Doskonałego Przecież Terapuety zajrzałam. Wyciagnęłam niezbędny skalpel zapytań sokratejskich, skaner emocji i duszę sobie rozprułam, badaniu się dobrowolnie poddając.

I co znalazłam? No w środeczku, w okolicach okołosercowych rozsiadła się na tronie – Nienawiśc. Najpierw w panikę wpadłam. Jak to ja? Ta prawiematkateresazwarszawy zdolna do nienawiści?? Musiałam to sobie głośno kilka razy powiedziec, żeby uwierzyc. No jestem jak się okazuje. Powiem otwarcie, ja Izabela, zdolna do nienawiści jestem. Przez całe życie nie byłam. A teraz jestem. Proszę. Dojrzewam znaczy się. Lepiej późno niż wcale, nie?

Z pokorą przyznaję, niedaleko mi do łysola neonazisty. Czuję z nim połączenie w swoim człowieczeństwie. Hyh. No i paleta mi się poszerzyła.

Doigrałam się

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s