Za etykietą stoję, niczego się nie boję

Gabinet.

Tak się ukrywa za maską obojętności i ogarnięcia. Tak się pręży. Tak siebie i emocje chowa.

„Macanka” na dzieńdobry: „A widziałaś już ten film? A czytałaś …? Bo wiesz, ostatnio…”. Itp.Itd.

Oh, no ucinac to muszę, bo oszaleję i skoczę z okna, i się poturbuję tylko, bo do gruntu blisko.

„To jak już skończysz te pytania zastępcze zadawac, to może się zajmiemy tobą, co?”

„Phi, jak wolisz – niespokojnie się sadowi głębiej na kozetce – tak tylko zagaduję, znasz mnie przecież. Specjalnie tego nie robię (uśmiecham się na to). No bo tak mam”.

Znam, znam..i wiem, wiem. Tak się ukrywa za gadką i intelektem, żeby tylko nie ruszac mięska żywego, tego co boli, tego co wyciąc trzeba, bo gnije i gangrena i nowokupionym implantem trzebaby zastąpic.

Bo ja tak mam! – Najwredniejsze kłamstwo jakie sobie opowiadamy.

Gdzieśtam po drodze życia wzorców myślenia się wyuczasz, potem Twój biedny mózg, tylko Ci potwierdza, w to co tak pilnie wierzysz. I nie ma wyjścia. I myślisz, że JAKIŚ jesteś. Bo każdy przecież jakiś jest. Przymiotników badziliony, więc wybrac masz z czego.

Np. ktoś ważny gdzieś Ci powiedział, że tak się boisz wszystkiego. Oh, więc twój umysł kreatywny, zbiera dowody na to, jaki to lękowy jesteś. I wierzysz. No bo jak? Sobie nie uwierzę? To komu?

Etykieta jak sztandar powiewa na wietrze.

„Patrzcie, och, patrzcie jaka to ja depresyjna jestem! Oj, no bidulka taka. Smutaska! Pocieszcie, pocieszcie no hej!”. I co? I bidulkę depresyjną pocieszamy. A ona? No taka pocieszona przecież. I my się dobrze czujemy. Bo uczynek spełniony dobrze. A smutna panna w rzeczywistości, tak się karmi tą pocieszającą bajką, że jej to chomicze policzki rozpycha. Nic się nie zmienia.

Ten z etykietą pt.”ranię ludzi” stoi. I mówi im, że tak jest, żeby zdziwieni, jak już poranieni, nie byli. „Przecież mówiłem, ostrzegałem, po co się do mnie zbliżasz jak ciemka do światła? Sparzysz się, spalisz nawet, bo ja ranię ludzi.”. No. Bezkarnie zupełnie to robi, bo przecież – „rani ludzi”. Mam usprawiedliwienie. Taki już jestem. Raniący. Czego się spodziewaliście? Hę?

Lepiej się ukryc za swoją etykietą zastępczą, niż spojrzec sobie w twarz. Bo bożebroń, wtedy może się okazac, że ona, ta etykieta właśnie, zastępcza jest, bo to nie ja. Tak się do niej przyzwyczaiłam, że życ się nie da. I ta tożsamośc zastępcza, prawdziwą się dla mnie stała i w sumie to nawet mi wygodnie z nią. Łatwiej. I korzyści wtórnych kilogramy.Taka sobie trwam – izabelopodobna, kobietopodobna, człowiekopodobna. No bo co w zamian? Prawdziwa Ty? Czyli jaka?

A gdyby tak zerwac te etykiety, które nam kiedyś przyklejono???

Pewnie tego zrywania się boimy, bo to i z włoskami i ze skórą może etykietka zejśc, a pod spodem, żywiutkie, różowiutkie mięsko. Prawdziwa, niechroniona ja.

Za etykietą stoję, niczego się nie boję

4 uwagi do wpisu “Za etykietą stoję, niczego się nie boję

  1. Sylwia pisze:

    OOOOO! powtarzam się ciągle 🙂 … czekam na tekst z którym mogłabym się nie zgodzić, popolemizować, podyskutować … coś innego zrobić 😀
    …a tak zgadzam się i podoba mi się i tak w koło!
    Pisz kochana, pisz bo ja Ciebie czytać baaaaaaaardzo lubię 🙂

    Polubienie

    1. Syl! no bo my po prostu w tej samej wrażliwości i wartościach jesteśmy, i co zrobic?? hyh, no mam momenty słabości, żeby rzucic to i po co się meczyc pisaniem, ale no jeszcze trochę popiszę 😉 dzięęęęęki..

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s