Tato. Ojcze! Ty skur…

imagesCAHXYNII

Moglibyśmy rozmawiac po polsku, bo naprawdę dobrze sobie radzi. Ale wybiera angielski, choc nie jest nativem. Odkopujemy mozolnie jego schematy, siatki skojarzeń ze sobą łącząc i nagle wszystko jak na dłoni, a może raczej w zaciśniętej pięści.

„Nie było go. Wiesz, był. Ale go nie było. Miał drugą rodzinę, a właściwie tą pierwszą. Ja byłem tym skrywanym dzieckiem. Bywał u nas, u mnie i u matki. Nie wyparł się mnie. Ale też nie pokazał światu. Nie pochwalił się mną. Schował, jak coś wstydliwego. Mam dwie siostry, pół – siostry. Nie wiedzą, że mają brata. Starszego. Wiesz jakie było moje największe marzenie jak byłem mały? Żeby zobaczyc go przy śniadaniu. Niewiele. A było dla mnie niemożliwe.”

Ojciec, którego nie było. Ojciec, który bywał. I dojrzały mężczyzna z raną krwawiącą po nim. Bo nigdy się nie zabliźniła. Bo ciągle bólem się przypomina. A on ciągle walczy ze sobą, żeby tej pustki nie czuc. I zapełnia ją statusem i pozycją zawodową – i osiąga szczyt marzeń swoich. I próbuje wyleczyc się piękną żoną – i ona jest, nieprzyzwoicie piękna, ale on odległy od niej, bo nie chce tej rany nikomu pokazac. I synka ma, a on nie wie jakim ojcem dla niego byc. Skąd może wiedziec? Antytezą może tego, którego nie było? Może. Stara się, tak bardzo.

Ale w środku ciągle ta brocząca rana, i złośc i wściekłośc – „Ty skurwysynu…Dlaczego mi to zrobiłeś? Czy nie byłem wystarczająco dobry, żeby się do mnie przyznac?! Czym mogłem sobie zasłużyc na skrawek chociaż twojej pierdolonej uwagi?”. Te słowa w końcu mówi, w gabinecie. Po latach. Ale ojciec już nie usłyszy.

I już nie widzę ważnego mężczyzny, widzę małego płaczącego chłopca z tęsknoty za tatą.

Ojcowie, których nie było.  A jak byli, to może trochę obok. Nieobecni emocjonalnie.

I ich synowie, którzy nie wiedzą jak byc facetami, bo może nie mieli żadnego innego jako wzór. Wychowywani przez matki. Zmieszani w swojej tożsamości. Uciekający od uczuc, od emocji. Bo nie chcą czuc – bo może ten ból znowu wyjdzie, więc lepiej w ogóle. Synowie idący w świat z poczuciem, że nie zasługują na miłośc. Synowie, którzy wierzą, że nie mogą byc po prostu kochani. Synowie, którzy stają się ojcami, a nie wiedzą jak nimi byc.

A córki?

Szukają miłości ojca w innych mężczyznach. Może za bardzo desperacko czasem? A może się do tego nie przyznają, i zamykają serca na zawsze? A może tak bardzo chcą, a ciągle nie wychodzi, bo nikt im tego ojca nie zastąpi przecież?

Tato. Ojcze! Ty skur…

9 uwag do wpisu “Tato. Ojcze! Ty skur…

  1. dawno dawno ... pisze:

    Tak głośno myślę: a co jeśli tytułowy „ojciec” nie zaznał w swoim dzieciństwie od swoich bliskich akceptacji i miłości ? A co jeśli nie zaznał miłości w pierwszym związku ? I jednak jak piszesz nie wyparł się syna….. Może nie chciał też budować silnej więzi emocjonalnej (z dzieckiem) z synem żeby nie bolało bardziej, gdy by pewnego dnia musiał wybierać albo pierwsza rodzina dwie córki albo on i nowy związek. Nie zdecydował się wyjawiać prawdy, może zabrakło mu odwagi, może wątpił w sens powodzenia drugiego związku, może nie chciał ranić (brutalnie to może zabrzmi) większej liczby ludzi 😦

    Polubienie

    1. Związki były równoległe, w tym drugim pojawił się syn, jako jego pierwsze dziecko. Można tylko gdybac, bo nie chcę (i nie mogę) się wdawac tu w szczegóły – prawda jest taka, że swoimi wyborami skrzywdził. Może mniejszą liczbę osób, ale czy na pewno?? Ech, te konsekwencje wyborów naszych..

      Polubienie

  2. Sylwia pisze:

    Identyfikuje się, to trafia w moją historię. ja mojemu biologicznemu wybaczyłam ale baaaaaaaardzo długo nosiłam gniew i pretensje… na szczęście poznałam 2 ojca i prawdziwego. dostał w prezencie siedmiolatkę i do dziś jest tak jak ojciec być powinien. Miałam szczęście…

    Polubienie

  3. Ból dobrze znany. Mojego nie było od początku, aż w końcu mając 32 lata znalazłem go i przy okazji dwie jego córki (młodsze przyrodnie siostry). One obie zachwycone, on zaskoczony, kwestionujący, zdystansowany. Po kilku spotkaniach sam urwałem kontakt, z dziewczynami urwało się nieco później. Czy zrobiłbym to jeszcze raz, gdybym mógł cofnąć czas? Pewnie nie. Czasem lepiej po prostu „let it go” temu skurwysynowi.

    Polubienie

  4. Z jednej strony – wybory ojca, które mają swoje (krzywdzące) konsekwencje. Z drugiej, jak już ktoś zauważył – historie rodowe, ciągnące się przez pokolenia… i pewnie dopiero ten, który przyjdzie do gabinetu, odkryje, zobaczy, przeżyje i w końcu będzie mógł być ojcem obecnym (fizycznie, emocjonalnie) dla swojego syna, dopiero on może przerwać ten cykl. A patrząc na cykl, można dodatkowy wymiar wszystkiego zobaczyć, jakie to obciążające, jak trudno się wyrwać, jak trudno zmienić – i jak wiele można uzdrowić pracą swoją.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s