Pierwszy siwy włos na moim łonie

images

Siedzę sobie na konferencji seksuologicznej (na które uczęszczam zawodowo), prezentacja o chirurgii plastycznej genitaliów, więc penisy, wargi sromowe małe i duże, łechtaczki różnych rozmiarów latają po ekranie. No ogólnie wesoło jest bardzo. Gawiedź seksuologiczna bawi się doskonale (bo umieją, że oj), a tu następny pan doktor Bardzo Fajny i Sławny od medycyny estetycznej ogłasza, że pokaże zabieg na żywo, ot takie tam wyrównywanie zmarszczek na czole, ma się rozumiec, nie w miejscach bardziej prywatnych. A my sobie będziemy to na wielgachnym ekranie oglądac. Marszczę swoje czoło, już i tak zdrowo zmarszczkami pokryte, (mimicznymi oczywiście, bo ja mocno twarzą gestykuluję) w nagłym zamyśleniu. „Ej no..a może powinnam i ja? Ej, takie lico gładziuchne bym znów miała?? Ale przecież ta twarz tyle mówi jak taka, ekhm, uplastyczniona cieniami wieku! No nie, nie będę taka próżna! Właśnie, że nie!”. I tak sobie myślę i rozważam, pan doktor w międzyczasie panią, wcale jakąś nie taką strasznie mimiką pooraną nakłuwa w wielu punktach, trochę się krzywię, bo ogólnie strzykawek nie lubię, kiedy moja koleżanka – seksuolożka, o jakieś 200lat młodsza ode mnie, nachyla się i szepce: „No, ja taki zabieg na czoło przed ślubiem sobie zrobiłam. Wszyscy mi mówili, że tak świeżo wyglądam i promieniście. Nawet się pytali, czy przypadkiem w ciąży nie jestem, hihihi”.

Że cooo? Że sobie coś wstrzyknęła? Onaaa?

Po zabiegu, który się szczęśliwie skończył, szczęśliwie dla nas, bo przydługi był trochę, biegnę na szpileczkach do klopika, żeby się w lustrze przejrzec. Na nieszczęście moje, jarzeniówki tą siną poświatą leją, a jak wiadomo, każdy wygląda w nich jak półzombie, a niektórzy jak całyzombie. No nic, przyglądam się sobie wnikliwie. No tak. No. Niezaprzeczalnie moja twarz nosi twarzy używalności. Zmarszczki, ekhm, mimiczne jak kratery, a jedna to już Rów Mariański przecież. Te koło oczodołów to już nie kurze łapki tylko skrzydła nietoperza przecież! Boshhh! Jak ja wyglądam??? Już gotowa za Fajnym panem Doktorem wybiec i się umówic na jutro rano, choc to niedziela, kiedy staje obok mnie pani – manekin po zabiegu właśnie. Cośtam sobie zmywa z twarzy. Kątem oka zerkam, tylko tak, żeby skrzydeł moich batmańskich nie powiększac, niby rąsie myje, niby puder na nosku przyklepuję. I nie wytrzymuję. „Przepraszam panią bardzo, ja wiem, że to osobiste pytanie, ale jakoś tak..emmm…ile pani ma lat?”. Pani promieniście, bezmimicznie bo usztywniona przecież, się uśmiecha. „32”. I wychodzi. Ze zdziwienia kilka siwych włosów co to mam, na czoło mi opada. Że ke??? 32 to ja miałam, noooo, jakiś czas temu powiedzmy…Yyyy..

No skołowana jestem zupełnie. Pędzę więc do przyjaciółki się podzielic tym zjawiskowym iwentem, a ona mnie zlewa:”Phi, moja siostra pierwszy botox miała w wieku 30 lat, no i co?”. Zachłystuję się jej pyszną zupką, i już w takim razie, gugluję telefon na cmentarz, bo przecież miejsce muszę sobie zarezerwowac, skoro takim wymierającym dinozaurem jestem! Starośc, starośc..skóra twarzy mi do talerza zupki niechybnie spadnie.

Serio???

No to ja nie wiem już. Gdzieś tam kiedyś sobie obiecywałam, że nie będę ingerowac tak w moje ciało kiełkiem czasu naturalnym znaczone, nawet włosów sobie nie ufarbuję siwych (tych na głowie) i taka au naturell doczekam pięknej starości jak pani z obrazka powyżej. Ale jakoś mnie to uwiera, ten mój konserwatyzm. Może właśnie powinnam??? Przecież Samantha z Sex and the City, włosy łonowe sobie zafarbowała, jak odkryła ten pierwszy, a ja tu jakieś wartości ekopiękności uskuteczniam??

Sama już nie wiem, starzeĆ się z szybkością naturalną, czy wiek sobie zatrzymac???

Głupie media i ich ideały wiecznego piękna. Ech…

A co z tym: Kobieta jak wino, ha???

Kadarką byc, czy Shipwrecked 1907 Heidsieck & Co Monopole Champagne dla koneserów???

Problemy pierwszego świata…

* żeby nie było, nie mam nic do Kadarki…

Pierwszy siwy włos na moim łonie

11 uwag do wpisu “Pierwszy siwy włos na moim łonie

    1. dawno dawno pisze:

      Proponuję nie nie… to dobre dla ludzi z niskim poczuciem wartości. Trzeba o siebie dbać ale proszę Cię, nie dajmy się zwariować ! 🙂 W raz z wiekiem wiadomo będzie coraz gorzej :/ , i co później ? Operacja za operacją, zabieg za zabiegiem. A jak coś ci spaprają 🙂 Zabalsamujesz, zakremujesz się na śmierć….popatrz chociażby na liczne przykłady gwiazd co to operacja operację goniła co z nich wyszło, masakra 🙂 Tak dla pocieszenia podrzucam klipa tak dla rozluźnienia 🙂 o pewnym Krzysiu :))))) http://www.youtube.com/watch?v=jyjuUHNwWD4

      Polubienie

  1. słoń pisze:

    A ja może sobie kiedyś machnę, a co! Kupuję ładne buty, czasami pomaluje paznokcie, nic za wszelką cenę, ale dla kaprysu, dla siebie, dlaczego nie.

    Polubienie

  2. Też się zastanawiam nad tym. choć 33 dopiero, to jednak myślę, że czeka mnie kiedyś pewnie lekka poprawka. Tylko po co, sobie myślę dalej? Jak będę z mężczyzną, który mnie lubi i ceni to chyba dla niego bez różnicy, a jak bez niego to przecież nie będę chciał kusić młodszych, bo niedojrzali? Dla siebie na pewno nie, bo też chcę być dumna z wieku i doświadczeń swoich. Może dlatego, że wszyscy to robią? Hmm…

    Polubienie

  3. Dzięki za słowa! Bo to jednak fajnie usłyszec innych – i męski i kobiece punkty widzenia..Ale rzeczywiście, jeśli jeden zabieg, to co później?? ileż razy trzeba będzie się poprawiac?? kiedy dośc? czy trzeba na siłę tę młodośc ulotną zatrzymywac?? I po co właśnie??

    Polubienie

    1. A kto powiedział, że młodość jest fajna? Starzenie się też ma swoje plusy, mi się na przykład podoba 😉 a co do operacji, to jak już pisałem wszystko jest względne, jeśli ktoś ma ochotę potrzebuje to czemu nie, myślę, że to taka terapia dla ciała może być, a czasem i ducha, choć dość ryzykowna chyba…

      Polubienie

      1. kilka osób które znam osobiście, które dokonały „korekcji” pewnych części ciała, świetnie się ze swoim ciałem czują, co procentuje wzrostem samooceny, więc znowu, i tak i nie, ale motywacja jest najważniejsza

        Polubienie

  4. Poprawiać, nie poprawiać..?
    I tak i nie… Bo przecież każdy w jakimś
    stopniu upiększa się, poprawia naturę.
    No, choćby prosta sprawa, uzębienie.
    Ich ubytki nie cieszą oka, więc naturę trzeba
    poprawić i prawie wszyscy poprawiamy.
    To też kwestia estetyki, poprawy samopoczucia
    czy choćby pieniędzy. Ja nie jestem
    pewna, czybym się nie pokusiła na poprawienie
    tego czy owego, gdyby mnie po prostu
    było na to stać. Ech…! Pozdrówki!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s