Ja wysiadam

beznazwy

Otrzeźwienie przyszło w zeszłym tygodniu, kiedy znajoma wysłała mi wiadomośc na fejsie: „Zobaczymy się przed końcem świata? Jest jeszcze trochę czasu, ale umawiam się z tobą od czerwca, a nie chcę odchodzic bez pożegnania”. Tyle czasu to trwa? Serio? Przejrzałam maile, mesydże, smsy do różnych osób. I powtarzam się jak wątki w telenowelach: „To w kontakcie, jak się ogarnę, może w przyszłym tygodniu”. Moja mantra od niewiadomo jak długiego czasu. Le sigh.

Tak, speed is sexy. Tacy wszyscyśmy zajęci i swoim zajęciem przejęci. Tacy potrzebni. Tacy niezastąpieni przecież. Przecież to faux pas towarzyskie przyznając, że ma się czas. Że się zdąża i nadąża.

Chórem jak z greckiej tragedii skandujemy „Nie mam czasu”.

Wszystko ma byc na wczoraj. Moda z zeszłego tygodnia, to już be – „W czym ty chodzisz? Ogarnij się!”. Njus sprzed godziny już się przeterminował. Nawet końca świata byśmy nie zauważyli, jakby niechcący rzeczywiście się pojawił.

Jedzenie też jest fast. Sex też, czasem tylko na jedną noc, na jeden numerek. A czasem sił nawet na niego nie starcza, bo tacy zmęczeni tym pośpiechem. I czasu dla siebie, żeby zadac sobie kilka ważnych pytań, też nie mamy. Innym serwujemy szybki updejt wydarzeń, po wierzchu, bez usłyszenia tego innego, może między słowami wypowiadanymi.

Na kozetce też. Wszyscy chcą szybkich rozwiązań „Proszę mnie uleczyc dzisiaj, no najpóźniej w przyszłym tygodniu. Nie można?? Eee, to tabletki szybsze.”. Szybsze, ale na efekty też trzeba poczekac. Jeszcze nie wynaleźli paracetamolu max na duszę.

Tacyśmy szybkoholicy.

Przecież dopiero co był wrzesień, a tu już „White Christmas” w sklepach gra. Zaraz będzie wiosna. A ja móżdżę jak dobę sobie do 48 h rozciagnąc. Ciekawe, czy wtedy miałabym czas?

Ja wysiadam ze speedoholizmu. Spotkam się z wszystkimi, którym obiecywałam. I będę slowfood gotowac. I powolnie do pracy, dostojnym mniej lub bardziej, krokiem się toczyc. I kawą się delektowac. I anioła snieżnego zrobię. I tak ze wszystkim ważnym zdążę. A rzeczy nieważne, pozostaną po prostu, nieważne.

Slow is the new sexy.

Czego wszystkim pędzącym życzę.

Ja wysiadam

8 uwag do wpisu “Ja wysiadam

  1. rynex pisze:

    Szczęśliwie…. 🙂 Cieszę się, że nie tylko ja do takich wniosków dochodzę! IZ, pamiętaj, że jestem gdzieś tam i myślę o Tobie! CAŁY CZAS!!!!

    Polubienie

  2. Beata( ta co zwykle, na szpilkach) ;) pisze:

    Jak zwykle tekst o mnie… może dorosne kiedyś i do wniosków Twoich z. Ostatniego akapitu… wesołych i spokojnych świąt zatem 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s