Naga prawda

images

No dobra. Nie wytrzymałam! Miałam sie zastanowic, co dalej z tym moim blogusiem. Bo to krótkoterminowy eksperyment miał byc. Bo chciałam sie sprawdzic. Bo długoterminowych dilów nie lubię, bardzo. Ale głosy oburzenia się podniosły (za które, my goddess!) dziękuję, i to od osób, których bym się nie spodziewała! So I’m back! (Nie to, że gdzieś poszłam, ale w Dziupli ze zgryzoty pytań i wątpliwości pazury żarłam..ze skórkami). I tak z moim Wewnętrznym Krytykiem rozmawialiśmy przez tydzień niemalże..I? Będą zmiany, postanowiliśmy. Ale jeszcze nie teraz, hyh, obradujemy..

Ale ja nie o tym!

Ale jak już się z melanżyków sylwkowych obudziliście, to ja wrednie pytanie w oczyska przekrwione cisnę:

Jak tam Twoje postanowienia nowo2013roczne???

Bo trochę je robimy, trochę nie. Zapieramy się kopytkami diabolicznymi, że, oh yes, w tym roku…(wstawiamy sobie co chcemy) np. pójdę na dietę; zapiszę się na siłownię – 3x w tygodniu będę chodzic, yeah; skończę studia te nieukańczalne; zacznę oszczędzac – no tak z 30% przychodu, a co; decyzje podejmę te niepodejmowalne; miłośc życia spotkam, tia..I tak ad infinitum..

Chciałabym te Twoje listy postanowień zobaczyc. Serio. Chyba, że jesteś taki superhuman, że ich nie robisz, bo well, perfection jesteś! Gratulacje! A teraz zejdź z głupiego, białego konia ego, i przejrzyj się w lusterku! Serio?? Taki jesteś super, że nie ma miejsca na poprawki??? To kurteczka gratuluję! Ściskam dłoń! I zazdroszczę całym swoim krągłym jestestwem!

Bo ja przez lata swojego pięknego życia robiłam. I wypełniałam. Co do kurde przecinka i wykrzyknika! Karna byłam. No czasami mi się cośtam bokami wympsknęło, ale ignorowałam maluśkie fakapiątka na drodze do szczęścia i sukcesu życiowego. Do momentu, aż się zmęczyłam. Wyczerpałam zbiorniczki benzynki duszy. (Pomógł mi w tym najgorszy sylwester w moim życiu, ci którzy byli ze mną, wiedzą o co chodzi, więc proszę o dyskrecję, hyh..). I wtedy po raz pierwszy, wyszeptałam sobie te piękne słowa, godne Szekspira albo co najmniej Becketta albo Wilde’a: FUCK IT!

Fuck it! Fuck postanowienia! Fuck plany! Fuck oczekiwania od siebie, innych i świata całego! Fuck it!

Jak nie jesteś anglojęzyczny to – Pieprz To! Pieprznij te wszystkie postanowienia! Wrzuc je do kibelka! Listę spal w popielniczce! Twoje życie mogłoby się zmienic jakbyś poszedł na siłownię, nakurwapewno! I dieta, też zajebista! Fajki rzucam, od jutra, yeah! Powodzenia w życiu i szczęścia życzę, bo to są dobre postanowienia! Naprawdę. Tylko, że ten Kat Wewnętrzny czuwa. I jak się nie spełnią, to On Ci duszę przetrąci..hyh..tak naprawdę to Ty sam sobie to zrobisz. Ty chcesz czegoś ” nie robic”, albo robic coś wbrew sobie, swoim przyzwyczajeniom, co jest godne chwały i glorii! Tylko, że nie działa..

I tak mniej więcej, około św. Walentego (koincydencja zupełna), masz już tych swoich postanowień dośc. Tylko się kryjesz, krygujesz, wstydzisz, przed sobą samym, głównie. A ja ci mówię, Ja, psycholog psychoterapeuta seksuolog, well, człowiek, kobieta..Fuck It!  Pieprz To!

I jedyne postanowienie jakie bym błagała Cię na kolanach, krzyżem, czy jak wolisz, żebym to zrobiła, to: tadamtadadu!! Nie rób żadnych postanowień! Wyszła naga prawda! Żadnych! Nie postanawiaj NIC! Fuck It!

Oprócz jednego, oh yeah, po faustowsku. No tak..mmm –  RÓB SOBIE DOBRZE! Tak, tak, wiem jak to brzmi..Sama pisałam, hyh, masturbacja jak najbardziej polecana. ale tu nie chodzi o taniec penisów czy wagin, tylko o Twoją duszę, hahhaha (miał wyjśc diaboliczny śmiech, nie wiem, czy wyszedł, łell, fuck it..).

Nie, no serio. Kąpiel w wannie ze świeczkami? Podróż na koniec świata and back? Granie do świtu w…? Pisanie? Lodów jedzenie lub robienie?  Muzyki słuchanie? Książek czytanie? Pazurków piłowanie? Ciuszków kupowanie? Seriali oglądanie? Cokolwiek zapala Ci ducha! Rób To! Dla siebie! Ja nie wiem co Ci tam dobrze robi..Może byc i masturbacja do rana przy pornolach, ej, łaj not?? RÓB SOBIE DOBRZE!

Naga prawda jest taka, że masz byc sobą, nikim innym. I masz celebrowac Siebie. Zrób sobie święto, well, nie wiem jak masz na imię..ale ja sobie zrobię Święto Świętej Izabeli – i zrobię sobie dobrze! Cokolwiek by to nie znaczyło, hyh..

Cały rok. Fuck postanowienia, zrób sobie dobrze, codziennie, celebruj Siebie, swoje piękno (możesz go nie widziec, well..). I tak świętuj Siebie! Jesteś piękna! Jesteś zachwycający! Dlaczego zawsze musi byc –  „nie” rób czegoś? Właśnie że RÓB coś dla siebie, codziennie! Fajnego, zajebistego, hedonistycznego, duszę zapełniającego, pełnokrwistego, banananabuźcewywołującego! Dla siebie.. Fuck obowiązki, powinności, „musiacie”, wypadałoby.. Jesteś warta/y NAJ, a nie wyrzeczeń!

Umartwianiu siebie mówię dośc!

FUCK IT!

Naga prawda

10 uwag do wpisu “Naga prawda

  1. Nie rezygnuj z pisania, z bloga, plisss. Bo choć anonimowym czytaczem jestem, to zaglądam do Ciebie regularnie… I dużo mi daje to, co tu u Ciebie znajduję, wyczytuję, wyciągam dla siebie… Wszystkiego pięknego w Nowym Roku! 🙂

    Polubienie

  2. slon pisze:

    A już sie bałam. Bo w tym roku postanowiłam się rozpieszczać i aż do połowy tego wpisu myślałam, że …fuck it. Uff. I uff, że jednak piszesz. Szczęsliwego 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s