Szukam sponsora

Kontynuując temat wcześniejszego wpisu, który jak się okazuje, wzbudził sporo kontrowersji, nie wiedziec czemu, no ale okej, z obecnością krytyków konstruktywnych trzeba się liczyc, też. Ale ja nie o tym.

Tytuł sugerujący, hyh, no prawdopodobnie scenariusze już się w głowach poukładały! Brawo za kreatywnośc, albo jej brak – standardowe myślenie wpuszcza w krzaczory malinowe, a z nich wiadomo, trudno się wyplątac. Ale też nie o tym..

Sporo lat temu, spędzając kilka upojnych tygodni świątecznosylwkowych w piekle, czyli na Helu, przeżywając duchowomistycznie morze w zimie (tak, wiem dziwny koncept, ale tak mam..), wpadł mi pomysł do głowy na sponsora. Nie takiego od pieniążka, bo kobietą pracującą jestem i finansowo niezależną od lat 22 (policzyłam właśnie, boshh..). Nie takiego od wdzianek kusych i seksownych, bo się przeziębic i umrzec w efekcie można. Nie takiego od finansowania miejsca zamieszkania za usługi w nim świadczone, i nie chodzi bynajmniej o rozmowy o książkach, muzyce i operze, choc ja zawsze chętnie. Nie. Chodziło o słowo „sponsorujące” rok nadchodzący albo właśnie nowonarodzony. Słowo, które mottem będzie na czas dedlajnem określony, czyli 12 miesięcy, 365 dni. Na przestrzeni tego czasu, mając wyryte na korze przedniej słowo sponsorujące, decyzje swoje podporządkowywałam temuż właśnie konceptowi. Wchodziłam w sytuacje, które zaczepiały się gdzieś mocno o jego sens. I same zdarzenia „pojawiały się” znikąd niby, które definicją tego słowa były.

I tak kolejne lata sponsorowane były przez np:

„Zmiana” – życie wywróciło mi się do góry nogami, zupełnie.

„Podróż” – najeździłam się, że oj!

„Karnawał” – się działo, że hoho, niedosłownie, też, ale w Wenecji też byłam wtedy, na końcówce tegoż właśnie.

Zeszły, bo już spoważniałam przecież, miał sponsora pt.”Doświadczenie”. I się nadoświadczałam – rzeczy, których nie wiedziałam, że przypadną mi w udziale. Ale warunkiem było, że zupełnie otworzyłam się na nowe, na cokolwiek mi świat „podrzucał” wchodziłam w to, nie dyskutując, nie dywagując, nie rozmyślając nadmiernie, bo do tego mam skłonności przokrutne. I się działo, mójborze! Koniec roku zastał mnie przygniecioną do trotuaru, worami sytuacji, zdarzeń i emocji. No cóż..I nie chciałabym za żadne skarby wszechświata tego odwrócic!

Oczywiście, na początku roku, zatrudniając sponsora, miałam w głowie nieco inny obrót spraw. Oczekiwania itp. Nic z tego. Życie zaskoczyło i dało więcej niż myślałam. Ale inaczej. I to jest właśnie to ryzyko – zatrudniając sponsora, nie wiem czasem, jaką strategią marketingową i iventami mnie zaskoczy. Bo to raczej nieuzgadnialne jest. Kto nie ryzykuje, ten nie ma.

Ten rok jeszcze nieobsadzony, bo zajętości miałam, ale już mi coś pod skórą świdruje. I wygląda mnie więcej tak:

384247_558181260876773_1580338203_n

Nie wiem jeszcze jak to nazwac, ale też już żarówka się zapala, trochę jak te energooszczędne, najpierw mdło, ale potem już, nastanie jasnośc. Mam nadzieję, że nie oślepiająca.

Szukam sponsora

10 uwag do wpisu “Szukam sponsora

      1. dd pisze:

        Sorry tak zamotane (pisanie) że ja powoli przestaje mieć ochotę na lekturę tych wpisów…taka moja subiektywna ocena prostego człowieka. Nie dla mnie chyba Twój blog :/

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s