Kocham Cię! Odejdź..

fearintimacy

Siedzi, taka bidulka, na tej czarnej kozetce mojej. Rozpuszcza włosy w stylowego koka upięte. Trzyma łzy na uwięzi, kajdankami, żeby tylko się nie rozbiegły. A słowa same ciekną..

„Wiesz, ja dbałam o niego, o jego potrzeby, o to, żeby się dobrze, no dobrze, lepiej, czuł, ze sobą..No i ze mną. Żeby zobaczył, że przeszłośc już była. Że tamta, to nie ja. No bo tak przecież jest. Tyle czasu..No był sex. Ja też chyba z siebie nie dałam, nie otworzyłam się. Siebie. Ale czy on chciał to widziec? Mnie? Czy chciał zobaczyc mnie, prawdziwą? Z potrzebami i emocjami?? Jak to zrobiłam, to widzisz, co się stało..”.

Odrzucenie się stało.

To nie było wielkie love, które trzęsie ziemią i tożsamością. To były początki czegoś, co mogło trwac, i byc piękne, i pełne, i spełniające. Mogło. Nie stało się. Nie ma już nic. Nawet nitki kontaktu.

Serca mi się kawałek urwało dla niej, bo wiem jak to jest przecież. No dobra, i trochę łez poleciało, moich. Bo tak mam, jak wiem, że mogło byc. Jak wiem, że gdyby tylko siebie otworzyc, to świat by miał dwójkę, tak, pokiereszowanych przez przeszłośc, ale kochających się ludzi. I dziwką sentymentu możecie mnie nazywac, ale wiem, że miłości nigdy za dużo. A tak to nie ma. Jest tylko wielkie, głupie nic. I tony bólu są. Ot.

Bo strach przed bliskością jest. Bo co będzie jak się otworzę? Co on/ona zobaczy? Jak mnie oceni? Bo przecież oceni.. Dam radę?? I lubię, nawet bardzo. I dobrze nam się rozmawia, oj, jak dobrze. I sex też, bardzo okej. Ale, żeby tak ja? Ja? Jak tak ostatnio zrobiłem, to do dzisiaj się zbieram, i pozbierac nie mogę. Jak ostatnio się otworzyłam, to dziś już nie wiem, czy warto..

I tak nosimy te blizny z przeszłych związków, relacji..I w dziwnych miejscach bywają te blizny. Głównie na sercu, no bo gdzie??? Jak mapa, tych sekretnych, rozdzierających historii, naszych i tego drugiego. Jak diagram starych ran, głębokich, właśnie, z blizną tylko. A rany same się leczą, tylko szramy zostają. Niektóre się leczą, a niektóre takie głębokie, że nie. No bo jak?? I niby strupek jest, i niby krew już nie leci, ale ból zostaje. I tak gdzieś gangrena się wdaje. I bliskości, tej otwartej się boimy. Bo ona z bólem pod rękę idzie. I jeszcze oberki tańczy, ej!

I tak wrzeszczymy: Lubię Cię. Kocham, może. Ale odejdź! Nie chcę znowu. Czuc bólu i cierpienia. Idź sobie..!

„Popłaczę trochę. Wódki się napiję. A jutro do pracy pójdę.”.

Mówi mi na koniec.

Kocham Cię! Odejdź..

10 uwag do wpisu “Kocham Cię! Odejdź..

  1. kaszanka pisze:

    Czasami cięcia są tak głębokie, że uszkodzone zostają nerwy łączące serce z całym człowiekiem. Jak już się wszystko wygoi to bije sobie równiutko, miarowo, spokojnie i tak jest dobrze. Tak jest lepiej. To dobre życie. Nie płacz.

    Polubienie

      1. dd pisze:

        Ja pamiętam swój pierwszy „zawód miłosny” serce mi wtedy pękło dosłownie i w przenośni. Serce, pięknie to ujęła @kaszanka serce łączy organizm nerwami króre zostały uszkodzone.. Do stanu normalności wracałem uuuu długo, chyba nawet bardzo… pełen nadziei i oczekiwań zostałem spuszczony w niebyt pewnej pięknej niewiasty, a ona się bała ona taka nieśmiała, bała się zbudować relację, otworzyć zaufać dać się pokochać . Miało to na pewno wpływ na dalsze wybory, relacje. Teraz z perspektywy lat wiem że warto się angażować, warto się otwierać, warto próbować, warto szukać i przeżywać zawody, należy być przygotowanym na niepowodzenia, ale warto mieć zaufanie do drugiej osoby do jej wrażliwości i nic na siłę. Nie należy bagatelizować jakichś, znaków zapytania które nam się w głowie pojawiają i nam nie pasują. Ona/ on się tak łatwo nie zmieni, o ile się zmieni na naszą modłę…

        Polubienie

      2. kaszanka pisze:

        Wiem, że nie o Tobie i wiem, że nie nad sobą „Płaczesz”…i nie, wcale nie musi. Czasem bez tego jest nawet bardziej rusz do przodu.

        Polubienie

  2. em pisze:

    A ja myślę ze zawod miłosny każdy z nas przezył każdy wie jak to boli ale trzeba się otwierac na ludzi przede wszytkim nie bać się być soba i pokazywac co nam w duszy gra bo jeśli on/ona odrzuci to co w nas zobaczyła CZYLI PRAWDZIWYCH NAS to znaczy że to najzwyczajniej na świecie nie była tą osoba. Bo jeśli ktoś kogoś kocha nie ucieka kiedy związek wchodzi w kolejną fazę bo przecież faza tzw. PR się kiedyś kończy i każdy z nas zna ten etap kiedy oprócz samych zalet które widzieliśmy na początku zaczynamy widzieć również wady tej osoby kiedy zaczynamy pokazywać całe swoje oblicze wychodzą również i nasze lęki i tak się dzieje z obu stron. Moim zdaniem w tym właśnie momencie trzeba okazać sobie odrobinę cierpliwości, czułości i szacunek do tego co jest w nas ale pod warunkiem że obie strony relacji są ze sobą szczere i chcą budować coś dalej ze świadomością że kolejna faza związku to już zrouzumienie i pełna akceptacja naszych wad i zalet. Jeśli oboje pokonamy nasze lęki i ze zrozumieniem spojrzymy na potrzeby drugiej osoby to się może udać.

    Polubienie

  3. Moja dobra znajoma jest psychologiem, jest w tym tak dobra, że zrobiła w swoim zawodzie karierę za granicą. Ponieważ jest lekarzem duszy z powołania – sposób, w jaki patrzy na człowieka, rozmawia z nim o kwestiach najzwyklejszych, powoduje, że chce się położyć na jej kolanach. Wydaje mi się, że sedno jej geniuszu leży w tym, że widzi nie przypadek, pacjenta, przyjaciółkę, wroga, mężczyznę, kobietę, świra, recydywistę, normalnego, wykolejonego, niewykolejonego – widzi człowieka, i to takiego, któremu chce pomóc, nade wszystko – próbując zrozumieć. Grzebanie w ludzkiej psychice to jeszcze bardziej odpowiedzialna praca, niż neurochirurgia. Chirurgowi wystarczą utalentowane ręce, terapeuta musi mieć utalentowane „serce”. Pewnie o tym nie wiedząc, jest moją Nauczycielką, i jak każdy wielki Mistrz – zawsze postrzega siebie samą, jako wiecznego ucznia.

    Polubienie

    1. @Milady wzmacnia, jasne..ale też zamknąc może w strachu przed bólem ponownym..wiem to, ale w momencie cierpienia drugiego człowieka, który siedzi na kozetce psychoterapeutycznej czasem niewiele można zrobic, tylko w tym bólu pouczestniczyc, współodczuwac..

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s