Duet na jedno serce

Gabinet.

Wchodzą oboje. Pan przepuszcza panią. Pan już nie ma tej bujnej czupryny co kiedyś. Pani przybrana delikatną siateczką zmarszczek. Siadają, tak dostojni oboje. Obok siebie, chociaż kozetka przecież przestronna. Na bok idą torby pani, teczka pana. Pan patrzy na panią z taką czułością i sięga, trochę z zawstydzonym uśmiechem, po rękę pani. Pani podnosi głowę i patrzy na pana oczami pełnymi uczucia i tak, chyba lęku. Ja trochę  się jak intruz czuję, patrząc na te wrażliwości i piękno intymne. Spuszczam głowę i się uśmiecham, czekając na pierwsze słowo.

„Zanim zapyta nas pani o problem, chcielibyśmy tylko w skrócie, o nas, dwa słowa.” – pan niskim, mocnym głosem akcentuje każde słowo. „Nie jesteśmy, jak pani widzi, pierwszej świeżości. Razem od 3 miesięcy. Znamy się ponad 40 lat. Ale ja dopiero w 8klasie odważyłem się do niej podejśc i zaprosic do kina. Odmówiła. Na szczęście później poszliśmy do tego samego liceum, innych klas, ale zawsze. Miałem nadzieję. Tak bardzo chciałem. Pozwoliła się odprowadzac po szkole do domu. Ale nigdy nic więcej. Uczyła się. Kochanie, zawsze byłaś taką dobrą uczennicą..”.

„Tak, uczyłam się. On zawsze był. Taki czuły. A ja? Ja miałam się uczyc. Ale też patrzyłam na niego, a on był taki..młodzieńczo doskonały i przystojny i dowcipny. Co mógł widziec w kujonce? Potem nagle po wakacjach, powiedziałeś, że poznałeś kogoś, że jest wam dobrze razem. A ja wtedy, w te wakacje, już przemyślałam wszystko i chciałam się zmienic, chciałam Ci powiedziec…”.

I głos jej się załamuje. I odwraca oczy wodą przepełnione i ta woda już sama sobie po policzkach płynie. Podaję chusteczki.

„Czekałam na każdą przerwę, bo wtedy mogliśmy się zobaczyc. On nie stronił ode mnie, tylko wszystko było inaczej, i opowiadał mi o Eli. Ja słuchałam, bo tylko chciałam byc blisko. Chociaż to. Przyjaciele.”

„A potem już Uniwersytet dla Ciebie i Politechnika dla mnie. I już długo, długo cię nie widziałem.”

„Gdybym miała wtedy komórkę wysyłałabym ci smsy i mejle, długie, bo list, list był taki..taki..”

„Osobisty?”

„Tak. A potem spotkaliśmy się, pamiętasz? Na Marszałkowskiej.”

„Pod Sawą.”

„Nie. Juniorem! Ja byłam z moim mężem, ty ze swoją żoną…”.

„Przedstawiliśmy ich. A ja nie mogłem oderwac od Ciebie oczu…”

„A ja bałam się spojrzec, żebyś nie widział tego, co było w moich..”

„Potem, pamiętasz, że niechcący wpadaliśmy na siebie. Ze trzy razy chyba.”

„Cztery. Pamiętam każdy. Ty ze swoją drugą żoną, a ja ciągle z pierwszym mężem. Potem ty sam, a ja ciągle z tym samym. Potem już z dziecmi. Pamiętasz??”

Przecież słucham historii, różnych, codziennie. Ale ja zniknęłam. Mnie nie ma. Są tylko oni. I tak jest lepiej.

„Tak, z dziecmi. A potem znowu długo, długo nic. A ja ciągle pamiętałem o tobie. Moja pierwsza, prawdziwa miłośc.”

„Ja skrycie Cię wspominałam, bo przecież to niedorzeczne było, co czułam wciąż.. Potem mój rozwód.”

„Mój też..Kolejny..I tęsknota, właśnie za Tobą, bo to przecież niezamknięte było..”

Patrzą na siebie. Historia na twarzach wypisana.

„I w końcu ten głupi McDonalds. Nigdy tam nie chodzę, no ale Asia mnie zawlokła, bo zachciało jej się shake’a.. A tam stałeś Ty.”

„Zmęczony zakupami, chciałem coś szybko przegryźc.. I nagle widzę Ciebie z tą piękną, młodą kobietą, kopią Ciebie..Trzy miesiące temu.. Czekałem na to 40 lat.”

Obejmują się, zroszeni swoimi łzami. Ja przełykam swoje. Siedzimy tak. Po chwili spoglądają na mnie, trochę wyczekująco. Zbieram się na odwagę i trochę z niedowierzeniem pytam:

„Z czym przychodzicie?”

„Nie chcemy popełniac tych błędów, co w poprzednich związkach. Chcemy byc dla siebie naprawdę. Pomoże nam pani?”

I widzę, że dla nich czas stanął 40 lat temu. I siedzimy tak razem w gabinecie, ja z dwójką zakochanych nastolatków.

images

Duet na jedno serce

20 uwag do wpisu “Duet na jedno serce

  1. Iza pisze:

    Izunia czytam Twoje ostatnie posty i ryczę jak bóbr, siedzę w robocie i smarkam, toś mnie załatwiła 🙂 a ta historia jest piękna, żal tylko że tak długo na siebie czekali…

    Polubienie

      1. dd pisze:

        Ciociu Dobra Rada, zachodzę w głowę czy to się tak da nie popełniać błędów ??? Ja myślę że można się starać ale to chyba się tak nie da, chociażby się chciało :/

        Polubienie

    1. Izu pisze:

      Nie tylko 🙂 mój partner czekał na mnie 12lat (wiem, to nie 40;) ale i tak kupa czasu). Przez ten czas widziałam w nim tylko przyjaciela, od roku jestem szalenczo zakochana i mam wrażenie, że ten stan się pogłębia 😀

      Polubienie

  2. Wzruszyłaś mnie…
    tym bardziej, że ja dziś też zadaję sobie to pytanie
    jak nie popełniać błędów przeszłości.
    Miłość na którą czekałam lata przyszła niespodziewanie.
    Po roku podjęliśmy decyzję, że zamieszkamy razem.
    Jutro się przeprowadzam, jestem pełna radości, nadziei
    i jednocześnie pełna obaw, czy codzienność nie spłoszy
    tej magii, która pomiędzy nami.

    Polubienie

  3. P. pisze:

    I przy takich historiach sypią się wszystkie teorie na temat miłości. Jak nie ten to następny, prawda? 😉
    Teraz tylko pojawia się pytanie czy poradzą sobie z idealizacjami. Bo przez te 40 lat mogli stworzyć naprawdę konkretne idealizacje siebie nawzajem.
    Ale historia fajna:) Tak wprost z prozy Wiśniewskiego.

    Polubienie

    1. Ano właśnie, te idealizacje, ech…no sporo problemów z tym, ale też właśnie gdzieś fundament na nowo stworzyć trzeba, kochać na nową taką osobę, której przecież trochę się nie zna :/

      Wiśniewski???Ojojojojo…..

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s