Facebook, my love (czyli o wiecznym konflikcie: Kobiety vs Mężczyźni)

Oj no dobra! Wyznanie będzie: kocham FB. To nie Florian Bęcwalski, tylko nasz fejsik kochany! Bo jest wymiana, bo jest fun, bo gadam z ludźmi z którymi nigdy bym się nie spotkała, a się znajdujemy jakoś. Bosko!

Np. ostatnio (dziś!) wrzuciłam na walla, coś co mi się podobało, gdzieśtam moje zdanie wyrażało:

tumblr_mh16nkZ2qv1r958ldo1_500

Po tym co się stało w Indiach, jasne, nie???

I nagle wywiązuje się dyskusja z facetem, którego, autentycznie nie znam osobiście:

R: a „mame madzi” np. tez mam szanowac? 😉

Ja: szacunek chyba wszystkim należny wg mnie

R: a gwalcicielom? 😉

(Ja w pracy, między klientami, Fb sprawdzam, więc trochę myślę, że oszołom (sorry R.) się trafił..).

Ja: w pewnym sensie też.kara za czyn.ale szacunek po ludzku..

R: no dobra, to pewnie zalezy od tego, co kto rozumie pod pojeciem szacunek. bo moim zdaniem na szacunek trzeba sobie jakos zasluzyc, natomiast „w pewnym sensie szacunek”, czyli po prostu godne, ludzkie traktowanie przysluguje kazdemu. Z reszta paradoksalnie jest to ukryte nawet w tym plakacie, bo wg niego mezczyzna, ktory nie szanuje kobiety jest tylko „pol mezczyzna”. trudno to nazwac wyrazem szacunku. wiec mamy ciekawa sytuacje, w ktorej domaga sie szacunku dla kazdej kobiety bez wyjatku, rownoczesnie gardzac czescia mezczyzn. stad tez moje komentarze. 😉

Ja: (delikatnie po lodzie stąpająca) wiesz to tylko plakat..jakoś trzeba wyzwolic myślenie 😉

R: takie plakaty ksztaltuja myslenie, a nie wyzwalaja je i sa tez odbiciem pewnej ideologii i wlasnie, paradoksalnie, myslenia wielu kobiet, ktore czesto sprowadza sie do tego, ze mnie jako kobiecie nalezy sie szacunek z definicji, a tobie, jako mezczyznie, juz niekoniecznie. rozumiem, ze jest to poklosie skandalu z gwaltem w indiach, ale od dluzszego czasu obserwuje, ze to mezczyzni staja sie plcia kulturowo i spolecznie dyskryminowana a na dodatek kazde upomnienie sie w tej sprawie okreslane jest jako szowinizm.

Ja: (już szczerze zaciekawiona! nie zdążyłam napisac, a już kontynuacja)

R:  bo, dla przykladu, gdybym powiedzial cos takiego: kobieta, ktora nie szanuje swojego meza nie jest kobieta – to jakby to zabrzmialo?

Ja: a tu „niestety” muszę się z Tobą zgodzic – absolutnie! Męskośc jest prześladowana, co na kozetce np. w terapii par widac bardzo i nie wiadomo gdzie Wy (mężczyźni) macie iśc i jak funkcjonowac żeby się w tym nowym paradygmacie odnaleźc..wielki żal..bo męskośc i mężczyzn podziwiam! Też jeszcze sobie pomyślałam, że przecież znam kilku superfacetów, a oni są często wrzucani do worka razem z takimi dupkami dla których niestety może nawet plakat nie byłby zrozumiały, co jest dla mnie największą bolączką, bo wtedy cokolwiek z penisem chodzi= fuj i ukamieniowac!Bardzo!

R: to juz nawet nie o to mi chodzi, tylko o pewna retoryke i styl argumentacji, ktory mnie wlasnie m.in. w tym plakacie razi. stad tez moj przyklad. przeciez ten plakat mowi: jak mnie nie szanujesz, to nie jestes mezczyzna. gdybym jakiejkolwiek kobiecie powiedzal: jak mnie nie szanujesz, to nie jestes prawdziwa kobieta, to przeciez bylby to skrajny szowinizm. a jednak w obronie praw kobiet takie argumenty sa dopuszczalne, a w obronie praw mezczyzn sa potepiane.

Ja: ale wiesz, taka retoryka może byc wymuszana przez pewne „stadne” (akurat tu Indie) zachowania grupki mężczyzn no i stąd taki wydźwięk.. ale też, kurcze, uważam, że znowu, bla bla szacunek się należy każdemu..+ kobiety mimo wszystko narażone są trochę bardziej jawnie na jego brak + wieki zaniedbań patriarchalnych społeczeństw czy społeczności

R: no ja sie z tym argumentem nie zgadzam. patriarchat jest bolesny tak samo (a moze nawet bardziej, choc nie ma sensu sie licytowac) dla mezczyzn i dla kobiet. tylko ze w inny sposob. nie bez powodu to mezczyzni sa gorzej wyksztalceni, popelniaja wiecej przestepstw, krocej zyja itd. gorset kulturowy na to, jaki powinien byc mezczyzna jest rownie silny (a w tym momencie i silniejszy) niz wymagania wobec kobiet. kobieta np. nie spotka sie z brakiem szacunku, jesli jest bezrobotna, natomiast dla mezczyzny to jest cos, co go calkowicie skresla. oczywiscie, niby nie jest tak bardzo wazne kto i ile zarabia, ale jednak zarobki sa ciagle kulturowo wyznacznikiem meskiej wartosci, ewentualnie prestiz i hierarchia spoleczna. natomiast kobieta moze byc szanowana nawet jesli kompletnie nic w zyciu zawodowym/spolecznym nie osiagnela. wystarczy, ze wygladem nie odstrasza. 😉 itd itp

Ja: (troszkę podkurwiona, wyznam..) o widzisz! wyglądem nie odstrasza??? no to już megapudelko! i stereotyp, tak jak męskie zarobki, co sie sprowadza do praw ewolucyjnych i no niestety trzeba to powiedziec prokreakcyjnych! wy macie miec kase, żeby ew. potomstwo utrzymac, my mamy byc sliczne, bo inaczej = 0 potomstwa..proste, od wieków pozostajemy sobie sami we wlasnych pudełeczkowych stereotypach – kto nas wyzwoli?? jesli nie my sami???

R: no tak, ale to nie stereotyp, tzn. moze i stereotyp, ale nie wszystkie stereotypy sa nieprawdziwe. nie sadze, zeby to sie dalo przeskoczyc, bo taka mamy biologie, jak sama mowisz.

Ja: no niby biologia, ale to też ewaluowac musi, bo zmieniamy się generacyjnie tzn. warunki się zmieniają – patrz: nowy paradygmat męskości mimo wszystko i nasze wspolne w nim „niepołapanie”..

R: no wiec wlasnie nowego paradygmatu poki co nie ma, na razie jest czesciowo nowe podejscie do kobiecosci, ktore wplywa na oczekiwania wobec mezczyzn. tylko ze obie strony sa w tym tak naprawde pogubione. bo, moim zdaniem, z jednej strony kobiety chcialyby byc „rowne”, „niezalezne” itd a z drugiej strony maja oczekiwania wobec mezczyzn caly czas takie, jakby rowne i niezalezne nie byly, lub nie chcialy byc. czyli z jednej strony, kobieta ma byc wyemancypowana i np. zarabiac tyle, co mezczyzna, ale z drugiej strony, fajnie, jak ten jej wlasny facet zarabia troszke wiecej i w ogole najlepiej jakby byl troszke bardziej zyciowo zaradny. z jednej strony facet ma traktowac kobiete jak kogos, kto jest samowystarczalny, z drugiej strony, jak nie wykaze sie wystarczajaca troskliwoscia i opiekunczoscia i w pewnych sprawach nie pomoze, to sa pretensje. z jednej strony facet ma byc empatyczny, czuly i nieagresywny, z drugiej strony, jak sie rozplacze to znaczy, ze jest lajza a jak da sie metaforycznie pobic komus w konkurencji zawodowej, to znaczy, ze nie daje rady. wiec w skrocie: nowa kobiecosc i meskosc ma polegac na tym, ze kobietom wszystko wolno, a facetom wolno jeszcze mniej niz kiedys i maja jeszcze wiecej roznych funkcji pelnic. tylko ze skoro, ja od kobiet zaczynam slyszec, ze wlasciwie facet im do niczego nie potrzebny, bo potrafia same o siebie zadbac, to mam ochote odpowiadac, ze spoko, to ja w takim razie tez potrafie prac i gotowac, w zwiazku z tym kobieta tez mi do niczego nie potrzebna (poza pewnymi fizjologicznymi przyjemnosciami). 😉

Ja: Ale gdzieś we wnętrzu, ale to ja pamietaj, nie wszystkie kobiety, czuję, że wolę trzymac się paradygmatu faceta, który jest właśnie taki, well, no jaki chce byc (ale musi miec zarost na twarzy, to mój jedyny warunek niezmienny…eee..chyba…). Może płakac, może mniej zarabiac, może byc jakoś tam agresywny, jak już musi, ale przede wszystkim – ja mam czuc się przy nim bezpiecznie na tyle, by byc autentyczna! I tylko tyle, albo aż tyle!

To zdecydowanie najdłuższy wpisik jaki się tu ukazał, ale dla mnie było warto! Na całośc zapraszam na mój profil 🙂 Dostępny, jeśli ktoś jest ciekawy..

Facebook, my love (czyli o wiecznym konflikcie: Kobiety vs Mężczyźni)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s