Księżniczki i Księciowie

beznazwy

Czekam na Cara BadBoyów w supermegatrendihipsterskiej knajpie, których nie znoszę, ale Car się uparł, bo rzadko w Wawie gości, więc pokornie spełniam jego życzenie. Czekam więc, bo jak zwykle się spóźnia, a może to ja jestem wcześniej? Zasiada koło mnie kółeczko KumoszekPrzyjaciółek. Zamawiają drineczki. Wszystkie jak z żurnala wycięte. Piękne. Biżu błyska po oczach. Przyodzianie w stylu:”Tak byleco na siebie wrzuciłam po ośmiu godzinach przymierzania”.  I zaczyna się jedzenie sobie z dziubków, a co w pracy, a co na wyprzedażach, aż jedna pyta: „Gośka, a jak z Grześkiem?”

Gośka potem w monolog wpada, jaki to on be, i jak pracą zajęty, i jak nie ma czasu dla niej. Kindelek mi się psuje, więc nici z czytania, więc tryb TerapuetaPar mi się włącza i punktuję w głowie: „Ech, a powiedziałaś mu to..A dopytałaś o co chodzi..A tu trzeba było, po prostu mu powiedziec, że go potrzebujesz..”. I tak trochę szkoda mi tego Grześka się robi. Aż tu riposty się pojawiają od PrzyjaciółekKumoszek: „To zostaw go, co się będziesz z dziadem męczyc.”, „Jesteś dla niego za dobra”, „Gocha, to nie twój poziom, daj spokój”, i koronne – „Księżniczka ze stajennym, to co najwyżej sex na sianie, i nic więcej”.

Na szczęście Car ze swoim uśmiechem za milion $$ podchodzi do mojego stolika, Kumoszki milkną. Dziwię się, że muzyka nie zamilkła, taki właśnie jest Car. Witamy się, jakbyśmy się nie widzieli jakieś stolat, bo tyle właśnie się nie widzieliśmy. „Kochanie, kibelek i jestem caly twój”, obwieszcza, chyba trochę zakłopotany. Znika z zasięgu ucha, po czym jedna z Kumoszek, nieGośka, pochyla się w moją stronę z żarliwym pytaniem:”Przepraszam, to twój facet?”, „Nie, brat”, kłamię bez uchylenia rzęsy, chociaż tym dla siebie jesteśmy. Szepty, szepciory obok. Z Carem nadrabiamy zaległości, on mi opowiada o wielkim świecie, którego jest obywatelem, ja o mikromniejszym, w którym żyję. I po raz kolejny umawiamy się na Japonię, o której marzymy oboje od lat, tylko te terminy niezgrane. I gdzieś przemycam – „Sąsiadki żywo tobą zainteresowane”. Szybkie Cara spojrzenie na stolik obok. „Meah, nie mój poziom, zanudziłbym się, przecież mnie znasz”.

No tak.

Księżniczki o Księciach marzące. Carowie o Królowych myślący. Tak śrubujący swoje oczekiwania. A ja tak myślę, że Książe na Białym Koniu, w tej Lśniącej Zbroi, to trochę słaby musi byc, bo nigdzie w walce nie był, nie wie co to ból, nie zna przegranej, obce mu są porażki, i nie zna smaku zwycięstwa. Taki śliczny, czyściutki. A co on zrobi, jak jakieś choróbsko zobaczy? Jak trzeba będzie w konflikcie się zanurzyc, to co – spieprzy do innej Księżniczki? A jak przegra w końcu jakąś minibitwężyciową, to przeżyje?

Może lepiej spojrzec na tych poobijanych w bitwach życia, ze szkapą, zamiast rumaka, albo raczej z czołgiem zepsutym może, jak już apdejt robimy. Realistyczni, ze szramami i bliznami? Z pokorą wobec siebie i innych? Z codziennością w oczach? Nie z fantazmatów zrodzony, ale z rzeczywistości?

Rudy* padł, kochana. To mit. Face it.

*ten z „Czterech pancernych i psa”..

Księżniczki i Księciowie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s