Just do it!

18325_509251722451512_871714504_n

I sam obrazek wystarczyłby za wpis. I mogłam go tak zostawic. Wrzucic na Fejsa, zebrac trochę lajków. Ale nie mogę. Bo sama przed zmianami stanęłam. Trochę do nich dorastałam. Trochę gębę sobie odwracałam. Trochę jak pańcia z ustkami w ciup powtarzałam „Nie no co ty..Przecież nie musisz. Nie trzeba..”. Och krygowałam się. Warkocz kręciłam. Oczkami pośpiesznie migotałam. Dupa, proszę państwa. Zmiana jest nieunikniona. To gdzie jestem, kim jestem, kim się stałam – śmierdzi. Fetor niesie się z Dziupli mojej, aż sąsiedzi pomyślą, że trupka tu jakiegoś trzymam. No trzymam. Siebie.

Jak zombiak siedzę tu i mózgi swoich starych schematów zjadam. Tylko mi się kończą. Już nie mam. Zapasik finito. A z nim ja.

Wiem co mam zrobic. Yesuuu, no już od miesięcy wiem. Wiem, że to już czas. O tym osobistym dedlajnie wiem. I go omijam. Dumnym krokiem zajętości zawodowych omijam. Jakże to ja, pani psycholog, psychoterapeuta, seksuolog, no alfa i omega? Mam się zmienic? Puścic niepuszczalne? Zamknąc niezamykalne? Zmienic niezmienialne?

No ja. Właśnie.

Biję się w pierś mikrą, że tak, powinnam wcześniej. Cóż. Jestem człowiekiem. Moje mechanizmy obronne są tam gdzie mają byc, we mnie. I mimo tego, że świadomośc, well, rozbudowana, to wraz z nią selfściema – siostra bliźniaczka, żyje i ma się dobrze, senkju!

Już nie chcę. Zmęczona jestem. Sobą.

Dopinguj mnie! Klaszcz trochę! Krzyknij moje imię! Bo stoję na tej pierdolonej krawędzi i tak po ludzku się się boję.. Łażę po niej, jak Russel Crowe w Le Mis, i tylko last dive muszę poczynic. I patrzę w dół głównie, bo jak nie dosięgnę tej drugiej krawędzi, to się rozpieprzę na kawalunie.

A ja tam chcę byc. Po drugiej stronie już. Bo tamtym powietrzem już chcę oddychac. Tam chcę stanąc. W nowym. Tam jestem prawdziwa. Wolna. W końcu.

Skakac???

Just do it!

17 uwag do wpisu “Just do it!

  1. niedawno przeskoczyłam swoją przepaść – po miesiącach wątpliwości, nerwów i niepewności. nareszcie jest inaczej, spokojniej i tak jak być powinno, a żadne strachy, które nawiedzać miały nie śmiały się pokazać. a więc skacz!

    Polubienie

      1. i pewnie będą te stare schematy wracac, ale przynajmniej teraz wiadomo, że jak raz mi się udalo, to nastepnym razem będzie lżej, i znowu przeskoczę, a potem jeszcze raz i jeszcze raz, a potem już nie trzeba będzie wracac, bo będzie tylko nowe, aż do pojawienia się „nowszego” lepszego – ach, te wzrosty..

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s