Nie wiesz, jak to jest..

Przez lata udaje mi się omijac placówki NFZ, i zawodowo, i chorobowo. Tak jest. No ale trafiło się, by zakończyc pewien ważny etap życia, dopiąc sprawę, musiałam uczestniczyc aktywnie w stażu seskuologicznym. Dwa tygodnie tańca chocholego z zaburzeniami, z którymi pracuję na codzień, czyli jakieś zaburzenia erekcji, pochwice, dyspareunie, zaburzenia popędu, normalka. Ale w klinice ma się do czynienia również z pedofilami, kazirodcami, gwałcicielami i innymi przestępcami na tle seksualnym. Przegląda się akta spraw, czasem wielotomowe, opiniuje i uczestniczy w badaniach.

I tak to do badania się przygotowywaliśmy (stażystów sztuk 3). Pan oskarżony o gwałt. Czytamy zeznania i świadków i oskarżonego i ofiary. Jest nawet transkrypcja z filmiku telefonem robionego z samego aktu gwałtu. Bez szczegółów tutaj. Siedzę i czytam między kanapką a kolejną kawką. I tak jakoś, im więcej czytam, tym mniej jasna i jednoznaczna sprawa jest.

Ja:”No to jak w końcu? To gwałt, czy nie gwałt? No bo przesłanki są..”

Koleżanka stażystka nr 1: „No co ty! Przemoc była! Siłą ją do tego parku zaprowadził”

Koleżanka stażystka nr2: „No ale się nie wyrywała, jak ją tak prowadził, a ludzie ich mijali!”

Ja: „No tak, ale może się bała, bo to wielki chłop przecież.”

K. nr1: „No właśnie, a jak ją jeszcze inaczej jakoś zastraszył? Ona podcięta trochę była..”

K. nr2: „Eee tam, mogła jakoś zareagowac, cokolwiek, przecież przez miasto szli!”

Ja: „No małe miasteczko, późna pora, nie wiadomo czego można się po ludziach spodziewac. A jakby tak nie pomogli, tylko obśmiali? Albo zignorowali?”

K. nr2: „No daj spokój, ludzie chyba bardziej wrażliwi w małym miasteczku niż tu, na pewno by coś zrobili! Ale jak ona nic nie zrobiła i jak potulny pudel szła..”.

Trochę się zagotowało. Trochę się merytorycznie do gardeł sobie rzuciłyśmy. Ale kwestia poszła w niepamięc, bo opinia do sprawy oskarżenia o pedofilię sama się nie napisze, ech.

W kolejny poniedziałek stażu, K2 mnie łapie, jak hipnotyzuję automat do kawy, żeby mi czekoladę gorącą zrobił na osłodę. „Iza, Iza, muszę Ci coś opowiedziec. Tylko nie mów nikomu. Wiesz, że na to szkolenie do Krakowa pojechałam. W piątek w nocy na dworcu. Idę sobie, walizeczka hałasuje, a ja marzę żeby tylko dotrzec do hotelu. Ludzi mało, bo skrótem poszłam. Znasz Kraków, tych uliczek sporo, ale idę, bo znam przecież. Pusto. I widzę faceta z naprzeciwko idącego. Trochę się zatacza. Mija mnie. Ja już mocno wyczulona, wiesz po tych wszystkich sprawach, które czytałyśmy. Nagle czuję szarpnięcie za ramię. Walizka mi upada. Ja się zachwiałam. A facet natarczywie, że gdzie idę tak sama, że może mi pomóc, że niedaleko mieszka, i że lubi blondynki. Chciałam krzyknąc, wiesz, jakoś zareagowac, ale zamarłam. W ogóle nie wiedziałam, jak się zachowac! On coraz bliżej, ciągnie mnie pod ścianę. Jakoś, mówię Ci cudem głos odzyskałam i zaczęłam krzyczec na niego, gdzieśtam się okno otworzyło, światła się zaczęły zapalac. Puścił mnie. Poszedł, ale skopał mi walizkę, dziad jeden.. „.

Koleżance nic się nie stało. Pozornie. Bo nawet opowiadając mi była roztrzęsiona.

I co? Można spokojnie powiedziec: przecież powinna wiedziec lepiej, oświecona taka, po co sama po nocy łaziła, nie mogła wziąc taksy, sama się prosiła itd, aż do umęczenia.

Znamy te reakcje na zagrożenie: atak albo ucieczka (fight or flight), ale zapomina się często o tym jednym, również ewolucyjnie zagnieżdżonym – zamrożenie (freeze), tym ostatecznym, tym najniebezpieczniejszym. Bo odbierającym siłę i zdrowy rozsądek i myślenie. Gdzie ciało odmawia posłuszeństwa, gdzie głos zdycha w gardle, gdzie jedyne co jest, to pustka w myślach, i strach, obezwładniający bezsilnością, strach.

Nie wiesz, jak to jest, dopóki sam/a tego nie przeżyjesz.

Natępnym razem, zanim zaczniesz oceniac..

beznazwy

Nie wiesz, jak to jest..

9 uwag do wpisu “Nie wiesz, jak to jest..

  1. kiedyś ludzie na co dzień musieli dosłownie walczyć o przetrwanie, o życie. Atak i ucieczka pasowały idealnie. Zamrożenie wydaje się być powszechniejsze wśród osób, które na co dzień walczyć nie muszą. zwyczajnie nie mają odpowiedniego wzorca zachowania. Można o czymś czytać, oglądać filmy, grać w gry, ale to nie jest prawdziwe życie, więc w obliczu niebezpieczeństwa nie wiadomo co zrobić…

    Polubienie

      1. A pisze:

        Parę dni temu zostałam zmolestowana seksualnie przez mojego lekarza, któremu ufałam bezgranicznie. Nie umiałam z siebie wydusić słowa a drzwi były zamknięte. Nikt nie ma prawa oceniać dopóki sam się w takiej sytuacji. Nie radzę sobie z tym co się stało.

        Polubienie

  2. eM pisze:

    To prawda, bardzo latwo jest nam oceniac innych, dopoki same nie znajdziemy sie w takiej sytuacji. Mi tez przytrafila sie nieprzyjemna historia dwa miesiace temu. Wybralam sie do lekarza medycyny naturalnej, ktory mnie zmolestowal. Zaslanial sie tym, ze przesyla mi swoja energie… Ja bylam w takim szoku, ze nawet zaplacilam mu za wizyte. Jak wyszlam z gabinetu, to zadzwonilam natychmiast do siostry, a ona mi powiedziala ze jestem idiotka… Ja czulam sie strasznie brudna i juz nikomu o tym nie powiedzialam. Pozniej sobie przypomnialam, ze podpisalam przed wejsciem na wizyte, zgode na „niekonwencjonale” zabiegi….

    Polubienie

      1. A pisze:

        Zgłaszam skargę do Rzecznika Praw Pacjenta i Odpowiedzialności Zawodowej, właśnie ją skończyłam pisać. Jednak bardzo się boję a zważywszy na moje inne problemy był to gwóźdź do trumny i nie wiem jak sobie z tym dalej radzić…

        Polubienie

      2. @A świetnie, że napisałaś skargę, kurcze, taka samowolka niektórych „świętych krów” naprawdę musi się skończyc, a podejrzewam też, że nie byłaś jedyna niestety! Poza tym dobrze by bylo porozmawiac o tym z kimś wykwalifikowanym, psycholog jak najbardziej, bo czasem coś takiego lekceważymy, apotem zostaje i krzywdy może dużo narobic, w dodatku kiedy masz jeszcze inne trudności!! Zadbaj o siebie PROSZĘ!!!

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s