Twoja Moja historia

shame

 

Na kozetce. Tej czerwonej.

Ona sama dokańcza moje pytania. Potem z uśmiechem na nie odpowiada. Jakby znała na pamięc. Czasem uśmiech znika, bo treści trudne się pojawiają. Zaciska usta i mówi. Chce zmiany. Wiem. Recytuje błędy myślenia jak z nut.  Wgląd w emocje, w mechanizmy, w genezę. Tak łatwo ten proces się odbywa. Tak perfekcyjne rozwiązania dobrane. Tak wszystko działa. Tak w oczach zdrowieje. Przełamuje schematy. Czyż to nie jest „ołsom”??

Ja już po orbitach fruwac mogłabym, że taka ze mnie fantastyczna terapeutka. Już słyszę oklaski publiczności na okazję zgromadzoną. Już Freuda pozłacanego odbieram (psychoterapeutyczny Oscar, drodzy państwo \o/).  Już media polskie i nie tylko, ego mi na stratosferę wysyłają, tuż obok Felixa, och..No..Mokry sen by się spełnił, gdyby tylko mnie coś w pośladek poznawczy tak skutecznie nie uwierało. Gdybym tylko po mózgu się nie drapała znakiem zapytania. Gdybym tylko tej niepełności obrazu się pozbyła.

I dzielę się z nią tym. (Może poza FrojdoOscarem). Tymi moimi wątpliwościami. A ona patrzy tymi miodowo-przenikliwymi oczami. I cisza. Oj, ta cisza, że słychac cały hałas z pl. Konstytucji za oknem. Ta cisza, którą przerwac tak trudno, albo lepiej nie przerywac. Spuszcza głowę. Ogląda swoje splecione w uścisku dłonie. Jakby coś w nich trzymała.

„Bo jest jeszcze coś.”

Ledwo ją słyszę.

„Jest. Coś, o czym nikt nie wie. Nikt. Tylko ja, noszę to…”

I głos, ten zawsze pewny siebie, w gardle umiera. I kręci głową. I rozmawia ze sobą, z tym sekretem, tą tajemnicą, jakby się na coś umawiały.

„Miałam wtedy 5 lat…”

I odkopuje tę historię przede mną. Pokazuje. I kuli się, jakbym miała ją uderzyc, skarcic, ukarac, za to co zrobiła, wtedy, ponad 30 lat temu. I nie wie tylko, że sama siebie karała, że nie ma większego kata, niż ona sama. I nie wie, że tym jednym zdarzeniem wybudowała sobie korytarze znaczeń wszystkiego. Że w tych tunelach, drzwi nie było. Nie było wyjścia z tego labiryntu mnożących się kłamst, które sama sobie wypowiadała.

Był tylko wstyd. Oblepiający jej każdą relację. Wstyd, który wiązał ją mackami dzień w dzień, przypominając jak bardzo zła jest. Wstyd, który nie pozwalał patrzec na siebie w lustrze. Wstyd, który jak folia na twarzy, dławił i dusił. Wstyd, w który sama sama się ubierała, żeby tylko nikt nie zobaczył, jaka jest w środku. Zła, Głupia, Brzydka, Potworna, Grzeszna.

Już nie musisz sie wstydzic. Słyszę Cię. Poniosę Twoją tajemnicę. Daj mi trochę tego wstydu. Popatrzymy razem na te kłamstwa, w które wierzyłaś tyle lat. I zobaczysz, że jest inna prawda o Tobie. Już nie będziesz się dusic. Oddychaj.

To już jest moja historia.

 

Twoja Moja historia

8 uwag do wpisu “Twoja Moja historia

  1. Tak, mamy czasem takie historie, trupy w szafach, które idą z nami krok w krok przez lata. 5…10…30.
    I dzięki nim, tak jak napisałaś sami dla siebie jesteśmy największymi katami. Co rano zakładamy tę włosiennicę i nie dostrzegamy jak zmienia w nas obraz nas samych i świata. Uśmiechamy się chociaż czujemy jak wgryza się pod skórę, nie pozwalamy sobie na bliskość, bo co będzie jak ktoś odkryje jak jesteśmy brzydcy, źli, niedobrzy… i zamiast miłości dajemy sobie kolejną porcję biczowania.
    Wreszcie jednak pojawia się czas, że jesteśmy gotowi zaufać, że nie chcemy dłużej się umartwiać i pozwalać sobie samym na kolejne cięgi.
    Nieśmiało ufamy… Chyba najpierw sobie. Pojawia się łagodność do siebie, miłość do siebie jako człowieka, iskierka zrozumienia, że nie musimy być doskonali… I dopiero potem… pojawia się chyba moment, że jesteśmy gotowi zaufać terapeutce, przyjacielowi, partnerowi.
    I ta otwartość, która się pojawia z drugiej strony, całkowita akceptacja w oczach jest tym co pomaga dopełnić tę historię, zdjąć cilice i naprawdę zaleczyć rany. Przestajemy kuleć, znajdujemy pełnię w sobie i zrozumienie.
    Mam poczucie, że takie momenty są ważne. I dobrze, że są ludzie, którzy chcą w nich z nami uczestniczyć, z którymi możemy się podzielić, który biorą nas takimi jakimi jesteśmy, w pełni naszego niedoskonałego człowieczeństwa. I pomagają oswoić nasz Cień.
    Dziękuję za tę historię. Dla mnie ważna. Poruszyła wiele.

    Polubienie

    1. I wydaje mi się, że po trosze, każdy z nas z tym cieniem najpierw walczy, a czasem nosi bez akceptacji siebie i jego właśnie do końca, a ważne, żeby w końcu przestac walczyc i popatrzec na siebie bez filtrów kłamstw, tylko jak jest naprawdę..Dziękuję Ci za otwartośc!

      Polubienie

  2. świetny wpis :^) .. pomimo ciężkości .. nie mogłem się nie uśmiechnąć na wspomnienie hałasu z pl Konstytucji :^) ..chyba nadal pochodzi o tych starszych jeszcze tramwajów którymi jeżdziłem na Politechnikę opodal ..na szczęście już odchodzą w niepamięć zastępowane cichobieżnymi … a cały ten rejon przepomina mi niektóre dzielnice Mediolanu wybudowane za czasów Mussoliniego .. okazuje się, że totalitaryzm wyraża się podobnie w okropnej architekturze obliczonej na udowodnienie indiwidualinej osobiej, że nic nie znaczy .. zupełne zaprzeczenie liberalizmu i poszanowania indywidualności ..ta architektura na pewno ma niedobry wpływ na ludzi nawet dzisiaj .. ale na szczęście niedaleko troszkę starej Warszawy z kamienicami na Mokotowskiej :^)

    tutaj jest ‚moje’ siedem .. mam problem z 1 do 7 ale chociaż pamiętam, że takowe są :^)

    pozdrowienia

    Polubienie

    1. Ale sentimental journey! Hyh. Tak, tramwaje te same..dla mnie też ważny, bo pamiętam tu czołgi i koksowniki i jak z babcią z jakimiś ZOMOwcami rozmawiałysmy..Boshh..No a teraz tu pracuję..Pozdrawiam z pięknej mimo wszystko Wawy!!

      Polubienie

      1. tak ma ona piękne zakątki .. za każdym razem jak jestem z powrotem to staram się niektóre z nich odwiedzić .. zobaczyć zmiany lub nie .też zmiany w ludziach .. a może we mnie też .. . taka tam nostalgia w sumie nie wiadomo za czym .. czy nie jest to niezwykłe, że jedno słowo wcale nie piękne – ‚hałas za oknem’ – może otworzyć natychmiast rozdział książki już dawno przeczytanej i niby zapomnianej :^) … pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s