Bajka

imagesCA2RVE2D

Za siedmioma wieżowcami, za siedmioma supermarketami, w wieży kilkupiętrowej z postrealizmu pogierkowskiego, mieszkała piękna Księżniczka. Miała marzenia spełnienia zawodowego, pasje różne, ale jej głównym celem życiowym, tak jak każdej księżniczki w tym społeczeństwie wg reguł Poprawnego Zachowania, było znalezienie księcia.

Księżniczka przyjaźniła się z innymi księżniczkami, które podobnie jak ona, cel swój życiowy wypełnic musiały. I próbowały. No uciechy z tego co niemiara było, bo przygód a przygód, każda z nich przeżywała mnóstwo. Np. jedna pocałowała ropucha, bo wg starych legend, on przemienic się w idealnego księcia miał, ale okazało się, że wcale się nie zmienił, tylko wykicał z jej wieży nad ranem, skrzecząc, że zadzwoni. Albo kiedy dobrze-rokujący książe, co to serenady przymiotników onlajnowo wyśpiewywał u innej, okazał się w pożyciu codziennym Księciem Pustaków raczej.

No ale były też inne, które na pewne ustępstwa w życiu poszły, żeby cel osiągnąc. Słyszała od jednej, że ta zrezygnowała ze swojej kariery, żeby swojego księcia w jego pracy wspierac, i chyba dobrze jej z tym było, nie idealnie, ale dobrze.

Jeszcze inna zgadza się na bycie z księciem, który z inną księżniczką jest związany, i wcale nie zamierza od niej odejśc, bo taki układ mu pasuje, ale ona biedna tego nie wie, i się oszukuje i tak trwa, zakochana niestety, łudząca się.

Inna, złamała system, bo odkryła, że raczej inne księżniczki ją interesują, i żyje z jedną, w tym dziwnym państwie, gdzie nie ma prawo-prawnie tych związków byc.

A już zupełnie kuriozalnym przypadkiem była inna, która przeglądając się w Zwierciadle Norm Społecznych, główką królewską pokręciła i ze stanowczym „Pierdolę to!” tiarą w zimne szkło rzuciła i poszła swoją drogą, na wieczny ostracyzm społeczny się narażając, ale mając go głęboko w swojej imperatorskiej pupie.

„Ach – wzdycha Księżniczka – jakie to wszystko trudne i skomplikowane”. Ale z celu nie rezygnuje, bo nie może.

Lata płyną. Księciowie na rumakach pod wieżę podjeżdżają. Jedni zostają na dłużej, żeby z Księżniczką obcowac. Inni, tak tylko na chwilę życiową wpadają i odchodzą, no bo tak. Uroda trochę szarzeje, włosy błysk swój tracą, metabolizm się spowalnia.

Księżniczka w Zwierciadle Norm Społecznych się przegląda i wie, że sprawy nie mają się najlepiej. Czas ucieka. Na rynku coraz mniej Książąt Dostępnych. Zaczyna się rozglądac na Wtórnym Rynku Matrymonialnym o wdzięcznej nazwie „Księciowie z Odzysku”, ale tam też nie za wesoło, na okazje trzeba polowac, bo rodzynki się zdarzają, ale do polowań Księżniczka siły nie ma. I nagle zauważa, „A cóż to??”, że w swojej wieży sama już nie jest.

Mianowicie zamieszkała z nią niepostrzeżenie Desperacja. Gdzieś, jakoś się wzięła wylęgła i w cieniu Księżniczki się rozgościła, włócząc się za nią krok w krok. I kiedy tylko Księżniczka w Zwierciadle się przegląda, albo tylko zerknie zazdrośnie na inne pary królewskie, ta już jej do ucha szepce „Oj, kochana, źle jest. Chyba już twój termin przydatności minął. Chyba trochę niedorozwinięta społecznie jesteś. No i nieprzydatna, bo kiedy chcesz małe książątka miec?? Jak już siwe włosy ci wypadną? Co z ciebie za nieużytek!!”. I im więcej szepce a Księżniczka słucha i reguły Poprawnego Zachowania społecznego czyta, tym desperacja strachem się zażerając, tyje i już na dobre u Księżniczki się rozgaszcza, i cień i serce i myśli anektując.

Biedna, chcąc nie chcąc, żeby takim wyrzutkiem społecznym się nie stac, myśli sobie: „Ok, następny, który mnie zechce, będzie mój, i już!”.

No i napatacza się książe, księciunio, taki trochę nie za bardzo w guście Księżniczki, taki trochę nieksiążęcy nawet, ale przecież wybrzydzac nie ma co. Bierze go więc, szczęśliwa, że może się w Zwierciadle Norm Społecznych już bez strachu przeglądac. Niektórzy się dziwią, że taki egzemplarz sobie wybrała, no ale to w końcu nie oni spac z nim będą, więc wara!

I tak żyli długo i szczęśliwie.

Na pewno?

Bajka

22 uwagi do wpisu “Bajka

  1. fajnie napisane:) ja może tylko dodam, że książęta też często na związki trwalsze się godzą, bo już czas, bo wypada mieć rodzinę, bo akurat jakaś księżniczka ma ochotę na to samo…

    Polubienie

    1. Beata( ta co zwykle, na szpilkach) ;) pisze:

      Rany, dopiero teraz widzę jakie mam zaległości blogowe… ale od czego niedziela palmowa w końcu? 🙂 zaraz zabieram się za czytelnictwo stosowane! 🙂

      Polubienie

  2. już rozmaiwałyśm,y o tym przy którymś z Twoich dawniejszych wpisów o tym, że boimy się puścić i skoczyć…Ta bajka jest też w tym temacie. Nasze zachowania/wybory są często dyktowane presją społeczną, zachowaniami kulturowymi, tradycją i szeroko rozumianym „botakwypada coludziepowiedza” 🙂

    Polubienie

  3. Sylwia pisze:

    Ach zaczytałam się! Takich bajek mi/nam trzeba. I twoją bajkę obowiązkowo dam jako pracę domową wspaniałym kobietom, z którymi pracuję 🙂
    Dzięki Izu, na tobie jak na Zawiszy normalnie…

    Polubienie

  4. Aniela pisze:

    Jeśli mnie oczy zmęczone nie mylą to Wy tu wszyscy przed… Ja w tę bajkę wtłoczyłam swoje życie. Tylko dopisałam inne zakończenie. Desperację przepędziłam. Jestem wolna. Nareszcie. To była bardzo kosztowna lekcja, choć część teoretyczną znałam dużo wcześniej. Cóż, taki już ze mnie typ – doświadczyć, dotknąć, poczuć, wyciągnąć wnioski, zmodyfikować plan na szczęście 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s