Moja Krew

Gabinet. I kozetka.

Ona siedzi. Taka śliczna. Taka spłoszona. Nie patrzy na mnie, bo jak. Przecież o waginach, łechtaczkach i dotyku rozmawiamy. I o niej, o krwi, o miesiączce..

„Jak dojrzewałam, to mama mi mówiła, że nie moge się wtedy myĆ, bo nie można. I zawsze śmierdziałam. Tak, śmierdziałam. No ale kogo miałam słuchac?? Teraz już wiem..Ale i tak, myślę, że jestem wtedy brudna. Niedotykalna. Trochę nawet nie umiem się myc. No bo..yghhh..obrzydliwe..jestem wtedy obrzydliwa.. Wszyscy tak myślą, prawda? Mój kolega mówił, że kobiety mają wtedy niebieską wydzielinę, że to nie jest..no wie pani..krew..Ja się co miesiąc czuję jak zarzynana świnia..z tym syfem..”.

Oddech mi ucieka. Jak świnia???

Miesiączka. Okres. Ciotka. Czerwona Caryca. Purpurowa hrabina. Ona. Ta oznaka cyrkularnej kobiecej seksualności. Ta kobiecośc celebrująca narodziny nowego.

I. Ten ból. Te skurcze. Ten pi-em-es. Te wahania hormonów. Ten szał nastroju. Przed, w trakcie i po. Hyh.

Ja. Kobieta. Śmierdząca. Nieczysta. Wygnana. Niedotykalna.

Ja. Krwawiąca. Ja. W moim cyklu kobiecym odradzająca się. Ja. W łonie nosząca obietnicę życia i je wykorzystująca, albo nie. Bo nie muszę, ale mogę.

Jak to było?? „Co to za marynarz, co Czerwonego Morza nie przeplynął?”. No tak..

Tabu. O krwi miesięcznej nie mówimy. O kubeczkach menstruacyjnych, tamponach, podpaskach nie mówimy. Nie! Przemycamy po cichu. W rękawie, w kieszeni. Bo wstyd? Bo syf? Bo smród?

Przesiąkłam? Obracamy głowę jak w „Egzorcyście”, żeby ślady krwi dojrzec. Żeby tylko nie było widac.

A właśnie, że mówmy! Nie byłoby krwi, nie byłoby mnie i Ciebie. I co Ty na to?

Ona powiedziała. Po swojemu – Emma Arvida Bystrom (fotosy- thank you Vice). Celebrowac. Każdego Tego dnia. To życie. Siebie. Swoje święte ciała. Cud cudów. Życie dające. Cierpiące, niestety. Ale piękne.

Pamiętasz jak dostałaś swojej pierwszej miesiączki? Pamiętasz swój zapach? Widzisz różnicę w kolorze krwi w zależności od dnia? Pamiętasz sex, kiedy krwawiłaś? Przypominasz sobie, jak niepowtarzalne to było? A kiedy Siebie kochałaś, z unurzanymi w sobie, we krwi palcami? Pamiętasz? I tę delikatnośc siebie znasz? Kiedy czujesz więcej niż zwykle, bo jesteś, well, otwartą raną, kwiatem, perfekcją doznań? Piękna. Nie. Boska jesteś wtedy. Ale zapominasz o tym. Bezwstydnie pamiętaj..następnym razem.. Świętą krew. Siebie.

0ad2604575a7b65030587bf77b548511

cc829a192ab3fbb8c12ad32bf480d818

72a7a4ae3e7a0f0a00d881d7c362b509

0dc4674c760298476734a701b5e1e091

f07a2f3aed386b051e806ba6486c1668

f5d1491df20329c1cf97458648b1e66b

f37138b9c9e239721c4566c84f429a33

Moja Krew

12 uwag do wpisu “Moja Krew

  1. Paweł pisze:

    od zdjęć jakoś nie mdleję , może dlatego , że wiele widziałem i z niejednego pieca … myślę , że dziewczynom kobietom , powinno się mówić prawdę . Nie bród , nie gorsze , tylko to taki szczególny okres w którym matka natura upomina się o swoje , w obszarze z którego kobiety powinny być dumne , kwintesencji swojej kobiecości bo temat dotyczy płodności , prokreacji , zachowania gatunku … tak myślę choć zwykły 43 facet z Warszawy …

    Lubię to

  2. jasza pisze:

    Krew to życie, które w kobiecie pulsuje. Byłem z partnerką, która bardzo cierpiała w czasie okresu, mdlała, tracąc przytomność z bólu, a żadne środki przeciwbólowe nie działały. Dużo razem pracowaliśmy, z tym i rodziną właściwie głównie z relacją z matką. Tych skurczy przyczyną było, trzymanie w sobie poczucie odrzucenia i nie puszczanie, brak akceptacji siebie i swej natury…. Kiedy w okresie pomiędzy, dało utrzymać się błogość i nie było kontaktu z matką i ojcem (będących w konflikcie ze sobą przenoszących to na córkę), menstruacja przechodziła niezauważenie spokojnie, a nawet radośnie…
    Te nasze korzenie, zaburzenia w rodzinie, zapomniana wiedza kobiet o swojej mocy, i brak wsparcia siły linii męskiej i kobiecej dla dzieci…, dewastowały rody pokoleniami.
    Widząc siebie, jako gałąź drzewa mego rodu, gdy zaburzony jest przepływ soków z korzeni i własnych się jeszcze w życiu nie zapuści odnogi chorują, cierpią i usychają – fraktalnie na to patrząc: jesteśmy jak rośliny, w zoo zwierzęta oderwane od natury, a przed rozpadem jak robaki… Lub kwitniemy i owocujemy dobrze zakorzenieni osłonięci całym sadem, wylegując się syci w cieniu swego Błogo Sławiąc.
    Wesołych świąt i jajeczek barwnych radością malowanych.

    Lubię to

    1. @jasza dziękuję za te słowa..z wyparciami i odrzuceniem własnej natury rózne zaburzenia związane niestety i brak świadomości..ech..bliżej siebie samych życ, tego zyczę sobie i wszystkim 😀

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s