Nie wiesz jak to jest..

Dzwoni przyjaciółka, głos drżący pyta:”Iza ty wiesz co robic z wariatami, bo widziałam się z ..” i opisuje mi swoją rozmowę ze znajomą. Diagnoz telefonicznych nie stawiam, ale wygląda na stan psychozy i to silnej. Pogadałyśmy trochę o możliwościach pomocy okrojonych niestety i się w sobie zapadłam.

Przypomniały mi się lata, kiedy stażowałam dzielnie w warszawskich szpitalach na oddziałach psychiatrycznych i widziałam jak wyglądają „wariaci”, jak spętani w swoich światach nie są w stanie wytłumaczyc nikomu co się tam dzieje. Jak strach zamyka ich na zewnętrze. Jak widzą rzeczy, których my nie. Słyszą niesłyszalne dla innych. I ranią siebie, żeby chociaż na chwilę te głosy ustały. Jak pragną ciszy, przez chwilę. Jak potwornie nieszczęśliwi są. Jak nadwrażliwi na wszystko co ich otacza, to rzeczywiste i to nieprawdziwe.

I znowu poczułam taką bezilnośc jak wtedy, kiedy nie można pomóc. Kiedy nic nie pomaga. Kiedy tylko leki, jeśli są brane, są w stanie przywrócic człowieka do powiedzmy, równowagi. Bezsilnośc wobec cierpienia.

I ich bezsilnośc, a potem wstyd czasem, za to co się robiło, pod wpływem choroby, kiedy świadomośc wraca.

Nie mogę sobie nawet wyobrazic tego ich świata, ale wiem, że jest przerażający. Bo moje własne doświadczenie to halucynacje w gorączce malarycznej, ale to przecież nie to samo.. Tu próbka, jak świat, dzień z rzeczywistości może wyglądac..

 

 

A tego pewnie jeszcze trudniej jest sobie wyobrazic – ciągła obecnośc głosu..Nienawidzącego. Wyzywającego.

(Dla „lepszego efektu” nałóż słuchawki!)

 

 

I jeszcze ten piękny „szort”, córki dla jej cierpiącego ojca, żeby inni zobaczyli tę inną rzeczywistośc, bez marginalizowania chorych i ich światów. Może ku lepszemu zrozumieniu

 

 

Nie wiesz jak to jest..

17 uwag do wpisu “Nie wiesz jak to jest..

  1. ciągle mam w sobie taką ciekawość Kępińskiego i jego swego rodzaju podziw dla natury schozofrenii. nie wiem, czy wolałabym otępiające leki, czy nauczenie się życia np z głosami… intrygują mnie takie zaburzenia i jednocześnie dziękuję bogom, że sama ich nie doświadczam.

    Polubienie

      1. Nie tylko chorych psychicznie, wiesz mi, albo nie. Na moim blogu jest wpis dotyczący tożsamości, on wiele wyjaśnia… Co nie znaczy, że tłumaczy, tj. jest usprawiedliwieniem, wręcz przeciwnie.

        Polubienie

      2. nie ma tak, tak to już jest… Chyba, że na to pozwolimy, to się nazywa rozmycie odpowiedzialności. Oczywiście etykietowanie to proces neutralny, i naturalny, ale „swoje” też dokładamy pod postacią socjalizacji…

        Polubienie

      3. Nie odczytuj proszę moich słów literalnie pisząc pozwolić miałam na myśli np edukację, tak formalną jak i nie. Tak własną, jak i najbliższych itd. Ale także nauczanie krytycznego myślenia itd…

        Polubienie

      4. Nie ma jak inaczej, jak nie literalnie 😉 lepiej mniej niż więcej „wczytywać”..a edukacja jak najbardziej! no i samoświadomośc bo myślę, żeby nie wsiąknąć w „społeczeństwo” to trzeba siebie przede wszystkim pilnować 😀

        Polubienie

      5. trzeba się przede wszystkim uczyć, krytyycznie myśleć, doświadczać, i wchodzić w czyjeś buty, no widzę, że też łapiesz za słowo (już Cię lubię) –wiem, w tej sytuacji nie ma jak inaczej…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s