„..i że nie opuszczę Cię, dopóki mi będzie z Tobą wygodnie.”

Środek tygodnia, środek nocy, w ramionach Morfeusza oddaję się marzeniom sennym, kiedy wbija mi się gdzieś w ucho środkowe dzwonek komórki. No tak,  Car BadBoyów czasoprzestrzeń międzykontynentalną traktuje wg własnych potrzeb.

„Czy ty wiesz która u mnie jest godzina?”

„Nie za bardzo, ale nie śpisz przecież”

„Bo mnie obudziłeś!”

„Pomóc mi musisz, bo się pokłóciliśmy z Lynn i myślę, że to już koniec. A z kim mam o tym rozmawiać??”

Całuję Morfeusza w mityczne czółko i drepcę do lodówki po coś orzeźwiającego, bo to długa rozmowa będzie. I była. Co on powiedział, jak ona zareagowała, co powiedziała, kto pierwszy talerzem rzucił, kto kieliszkiem do wina się odrzucił. Drama, panie, sama drama. No ale u Cara zawsze tak było. Tłumaczę mu meandry kobiecej psychiki, że to nie o to chodziło, że ona tylko chciała pokazać mu swoje potrzeby (swoją drogą dość dynamicznie to zrobiła, bo przecież zwykły „foch kobiecy” pewnie by wystarczył), że to nie świadczy o tym, że coś się psuje, że właśnie wprost przeciwnie. Car milczy.

„Halo! Jesteś tam??”

„Yeah..ale wcale mi nie pasuje co mi mówisz, bo to znaczy, że mam się nie poddawać i porozmawiać z nią o tym. Wiesz, że ja nigdy tego nie robię.”

„No to zacznij! To nie musi być koniec. Nie spieprzaj, tylko dlatego, że się poróżniliście, bożżż..”

„Nienawidzę Cię”

„Ja Ciebie też. Dobranoc”.

Oczywiście już usnąć nie mogłam, bo się nad tematem zamyśliłam i ptaki zaczęły drzeć dzioby, bo słońce już wstało.

No tak, bo w relacjach jest fajnie jak jest fajnie. I tak myślimy, że z usteczek miodzio spijać sobie na wieczność będziemy. No miło by było, choć to pewnie przesłodzeniem i wymiocinami by groziło. Ale jak się jakiś konflikt pojawia, to wtedy co? Czy ja ciągle kocham? Czy to koniec nam zapowiada?

Ale myślę, że wtedy dopiero, kiedy druga osoba lustro nam do twarzy przystawia, i siebie widzę, i zmienić coś w sobie muszę, test związku następuje. Bo widzę, co ja tam w sobie trzymam, coś do przerobienia, do zrozumienia. To w relacji mogę niszczyć te ściany w sobie, które mnie przed byciu prawdziwie sobą powstrzymują. Jak w zwierciadełku widzę kompleksy, uwarunkowania, pokrzywione oczekiwania. Ale czy zaryzykuję i się zmienię? Czy usłyszę drugiego? Czy z odwagą w lusterko spojrzę? Czy się zamknę i pielęgnować swoje rabatki Racji będę?

imagesCAXZJIEH

„..i że nie opuszczę Cię, dopóki mi będzie z Tobą wygodnie.”

6 uwag do wpisu “„..i że nie opuszczę Cię, dopóki mi będzie z Tobą wygodnie.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s