Zasługuję???

Gabinet.

Ten:

20130617_135729

Siedzi taka śliczna, delikatna, tak spoziera na mnie tylko. Uśmiecham się. Dawno, bardzo, się nie widziałyśmy.

„Musi pani zgadnąć dlaczego się pojawiam teraz”.

„Muszę??”

Śmiejemy się razem. Bo nad „musiaciami” długo pracowałyśmy. Teraz moja kolej. Ryzykuję.

„Miłość się przydarzyła??” – jej malutkie, mikromrugnięcie, mikrobrwipodniesienie.

„No..relacja..eee..związek się przydarzył”.

„To czego pani chciała, nad czym pracowała”.

„No tak. Jest super. Nigdy tak dobrze nie było. Wszystko jest tak jak pani mówiła, że będzie”. – moje wróżkowe alterego szaleje z dumy, ale..

„Ale nie dlatego pani wróciła, prawda?” – kręci głową. I cisza. I słychać jak ktoś sobie kawę robi za drzwiami. I trwa. I trwa. I w końcu tylko łzy widzę. Dużo.

„Ja chyba nie zasługuję na to. Na to dobre. Na to, że jest tak..no…dobrze. Na to słowo, które pani powiedziała, no, nawet nie mogę wymówić”.

„Na miłość, pełną, odwzajemnioną?”

Tak. Na to przecież trzeba zasłużyć. Nie można mieć pełni. Nie można być w szczęśliwie pięknym związku. So fucking wrong! Nie można zasłużyć na miłość. Miłość jest. Dostaje się ją. Bo tak. Bo bez powodu. Bo bez warunku. Bo tylko czasem trzeba ją wziąć. Pozwolić sobie na jej otrzymanie. Ale głowa stawia granice. Bo warunkowanie otrzymane wcześniej mówi, że trzeba się natyrać, żeby być kochanym. Że trzeba być superfantasticnieprawdopodobnym. Wtedy moooooożeeeee…

Gówno prawda. Głowa kłamie jak najęta, a my nie możemy nie słuchać. Nie ma wyboru. Ech..

Tak bym chciała jej, tej na kozetce siedzącej powiedzieć, potrząsnąć:

„Zasługujesz na wszystko co najlepsze! Na miłość o jakiej skrycie marzysz, a o której boisz się mówić! Bo co? Bo nie jesteś wystarczająco dobra? Nie musisz być! Zrzuć te konstrukty kłamliwe i przyjmij, to co Ci się należy. Tak. Miłość. Relację. Związek. To co najlepsze. Bo zasługujesz. Na to. I na więcej. Bo jesteś. To wystarczy”.

Tak bym chciała. Tak nie zrobię. Przyjdzie. Popracujemy. Zmiana będzie. Na zawsze.

Ale kawałek serca mi dziś urwała. Nie na darmo.

Zasługuję???

10 uwag do wpisu “Zasługuję???

  1. peregrinopl pisze:

    słoneczny dzionek na kozetce dzisiaj :^))

    … A może a może niektóre/rzy z nas czują poskórnie, że czym wyższy szczyt tym większa przepaść?? ….
    serdeczne pozdrowienia dla SKT
    Bon Dia :^))

    Polubienie

      1. oczywiście się zgadzam i nigdy w życiu nie popieram zamieszkiwania w dolinach czy jeszcze gorzej na równinach bezkresnych :^)) .. wspomniałem, że czym większy szczyt tym głębsza przepaść bo .. znam je .. ale nadal chodzę po górach ale w górach tylko samobójcy się nie boją ….
        pozdrawiam słonecznie :^)

        Polubienie

  2. To jest trochę odruch typu ‚jestem beznadziejna, nie zasługuję’, z drugiej, trochę wygodnicki ‚nie próbuję, to się nie sparzę, uniknę cierpienia, gdyby coś nie wyszło’. Na tego typu osoby trzeba uważać, bo potrafić własnoręcznie spieprzyć udany związek (przyjacielski / miłosny) na zasadzie ‚i tak się rozpadnie, lepiej prędzej niż później, gdy się przyzwyczaję’.
    Znam z autopsji :/ Co by się takiej osobie nie powiedziało, nad każde pięc komplementów przedłoży jedna uwage krytyczną.

    Trzeba oswajać powoli, jak dzikie zwierzę

    Polubienie

      1. ostatnio mi się zdarzyło zostać „zawezwaną” do osoby, która rozpaczliwie miłości potrzebuje, ale jej nie znajduje notorycznie; był dotąd kolegą, interesującym, coraz bardziej zresztą ..jak zawezwał, znienacka, pojechałam nocną porą na ratunek, choć licencji „lekarki dusz” nie posiadam (jeszcze) i miałam inne priorytety przed wezwaniem – nie uszanował tego; pojechałam, bo to sprawa życia i śmierci miała być …coming out: zdradziła go kobieta (conajmniej) trzecia z rzędu, schemat jest schematem, bo się powtarza, a on go karmi najlepszą paszą; mnie oszukiwał, choć boli go i stany lekowe powoduje, że został oszukany…o paradoksie! jak wziąć miłość jak się nie umie jej dać, jak być szanowanym, jak się nie umie szanować (jak sie miał na-umieć jak ojca brak, a matka zbyt zajęta, bardzo dużo pracowała). Po interwencji zerwałam z nim kontakt, m.in dlatego że nawet śniadania nie dostałam za nocne czuwanie, choc obiecał ..wcześniej upewniłam się, czy ma kontakt z dobrym psychoterapeutą; miał, sprawdzony; ja szukam dalej swojej radości-miłości a nie klientów (jeszcze) 🙂

        Polubienie

      2. ech, ta „Dusza Pomagaczki”, ta „Dobra Samarytanka”..fajnie, że się obroniłaś, ustawiłaś swoje granice, bo tak właśnie, zasługujesz na WIĘCEJ. Na to co chcesz, żeby było, i jak było..oderwałaś się od toksyny (tak jak rozumiem) w swoim życiu. I pewnie jakoś boli, chociaż nie mówisz o tym, a może nie aż tak bardzo po tym co przeszłaś, i jak to później zobaczyłaś. Brawo! Dla Ciebie!

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s