Psychologia pewnego „lajka”

Czasem patrząc na fanpejdża (hyh, na którego zapraszam oczywiście)  tegoż szlachetnego blogusia, zamyślam się niemiłosiernie nad „lajkami”. Nie to, że diagnozuję od razu (no dobra zdarza mi się coś wymamrotać o stanie somatopsychicznym niektórych), aczkolwiek mam prawie 100% trafność w zgadywaniu, co się komu spodoba z osób mi znanych i mnie lubiących. Ale czasem pytanie mi się zajawi – dlaczego tyle osób lubi ten post?

I tak też ostatnio było przy cytacie Ojca Pratchetta:

Wiesz co jest naj­większą tra­gedią te­go świata? Ludzie, którzy nig­dy nie odkryli, co nap­rawdę chcą ro­bić i do cze­go mają zdol­ności. Sy­nowie, którzy zos­tają ko­wala­mi, bo ich oj­co­wie by­li ko­wala­mi. Ludzie, którzy mog­li­by fan­tastycznie grać na fle­cie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żad­ne­go in­stru­men­tu mu­zyczne­go, więc zos­tają oracza­mi. Ludzie ob­darze­ni ta­len­tem, które­go nig­dy nie poz­nają. A może na­wet nie rodzą się w cza­sie, w którym mog­li­by go od­kryć.

Nie jakieś setki osób ale w powakacyjnym moim rozruchu stronki, to naprawdę niezły wynik. I oczywiście – dlaczego? Chmurki hipotez mi się od razu na nieboskłonie umysłu pojawiły. Bo co? Bo tyle osób nie znalazło tego czego naprawdę kocha robić? Bo nie realizują się w pracy? Bo wolą status quo, niż trochę wychylić się poza wyściełaną poduszeczkami z pieniążkami strefę komfortu? Nie odkrywają swoich talentów, albo grzebią je gdzieś między kredytami hipotecznymi? Albo nie znaleźli tej pasji jeszcze?

A może po prostu tak jak ja – płaczą nad tymi, którzy tak właśnie mają?

Bo fakt – serce mi się urywa jak słyszę, czy widzę osoby, które nie spełniają swojego potencjału, bo np. w niego nie wierzą. Albo nie szukają pracy, która jednocześnie będzie ich pasją, albo chociaż w jakimś stopniu będzie spełniać. W której jest fun, jest flow, jest lekkość, albo wyzwania takie, że mkną przez życie jak kometa.

Nawet mnie to z lekka wkurza (obiecałam sobie, że nie będę już przekleństw używać). No dobra, bardzo mnie to wkurza. Bo jak spotykam kogoś takiego, który się ze sobą męczy, to ja też się męczę, bo chce mi się nim potrząsnąć i powiedzieć: „Stary, szkoda życia na życie miałkie, bez pasji, bez jaj, bez spełnienia!”.

Czuję, że mam prawo, bo tak w życiu postępowałam. To, że teraz jestem gdzie jestem, w pracy, którą uwielbiam (Ci, którzy mnie znają, mówią, że za bardzo, łącznie z moją szefową, no cóż, liczę, że nie przeczyta). Na to miejsce pracowałam jakieś 15 lat. Nie było lekko. Wiedziałam co i jak chcę robić. I mam. I żeby nie było – wkurza mnie sporo spraw z zawodem związanych, ale reszta, ta naj jest właśnie Naj!

Czego wszystkim czytającym życzę, żeby było NAJ, bo po ludzku, zasługujesz na to. I tyle.

pobrane (1)

Psychologia pewnego „lajka”

8 uwag do wpisu “Psychologia pewnego „lajka”

  1. peregrinopl pisze:

    Your time is limited, so don’t waste it living someone else’s life. Don’t be trapped by dogma – which is living with the results of other people’s thinking. Don’t let the noise of others’ opinions drown out your own inner voice. And most important, have the courage to follow your heart and intuition. – Steve Jobs

    Polubienie

      1. :^)) .. tak więcej myśli od Steve’a niestety już nie będzie .. pamiętam też, że mówił, że mimo swych fenomenalnych sukcesów nie interesowało go zostanie ‚najbogatszym facetem na cmentarzu’ .. .nigdy nie ukończył uczelni, nie miał łatweo charakteru ale zmienił świat co nieco na lepsze :^)

        Polubienie

  2. Myślę sobie, że to właśnie tak – część z osób czytając coś takiego czuje (znowu), że nie są tam, gdzie chcieliby być…nawet jeśli chcą zmiany, to albo w nią nie wierzą, albo nie wiedzą od czego ją zacząć, albo chcą, ale nie czują się gotowi..a lata mijają. Albo tak, jak napisałaś – patrzenie na to po prostu boli, mnie też zawsze bardzo boli, jak widzę, gdy potencjał ludzi się marnuje, a oni za parawanem racjonalizacji wszelakich siedzą i się męczą…światu byłoby o wiele, wiele, wiele lepiej, gdyby ludzie robili to, co kochają (i wiedzieli co kochają).

    Polubienie

  3. niedojszły kolejarz pisze:

    a tam, takie populistyczne pierdu pierdu. Niektórzy są realistami i nie pchają penisa między zatrzaskujące się drzwi… Mam robotę która zabezpiecza mi obecnie żywot. Nie jest idealna, wolałbym robić coś innego. Ale robota którą wolałbym robić jest zależna od każdych popularnych wyborów… od zmiany na górze która spowoduje wymianę na stanowiskach na rodzinę i kolesiów… tak, nie mam szansy na górkę, tylko na średni szczebel, który nic nie znaczy, więc po co mam tam iść by za 3-4 lata zostać bezrobotnym? Fajnie że Tobie się udało, niektórzy muszą jednak mierzyć zachcianki na możebności realizacyjne w tym jak pięknym kraju

    Polubienie

    1. jasne! Ale zbyt często dajemy za wygraną, a nie patrzymy na to co w duszy gra..brak spełnienia, szczęścia, to na co dzień słyszę w gabinecie, fajnie że to akceptujesz u siebie, niektórzy bardzo z tego powodu cierpią, ot i tyle..

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s