Siła w trawie?

Gabinet.

Siedzi uśmiechnięty i wpatruje się we mnie tym swoim psychopatycznym błękitem. Ale to tylko kolor. Za grosz w nim psychopaty.

– Miałaś rację z  trawą.

Zdania wypowiedziane tańczą oberka, czarna skrzynka uruchomiona, ale nie, nic o żadnego rodzaju trawie nie pamiętam!

– No wiesz..że mamy być jak trawa.

Teraz to już się dziwię zewnętrznie. Moje breżniewowskie brwi pełzną po czole.

– Mogą mnie deptać, w piłkę grać, srać i sikać na mnie a ja i tak się podniosę. A to wszystko jest dla mnie tylko nawozem. Robię się przez to silniejszy. I rosnę. I się rozwijam.

– Chodziło o drzewa, nie urosną do nieba jeśli korzeni w piekle nie zapuszczą. I to nie ja, tylko Jung.

– (śmieje się) No popatrz, ale chociaż tematycznie pamiętałem. Jezu, jak ten mózg działa…

– To teraz jesteś taki podeptany i obsikany?

– Przez to wszystko, co się działo. Ze mną. We mnie. Co mi życie w twarz rzuciło. Ale żyję. I rozumiem.

Milczymy wygodnie razem.

– Otworzyłaś mnie na strach.

– Otworzyłeś się.

– (znowu uśmiech) Wiedziałem, że tak powiesz. Czekaj..jak to było..”Depresja to nie śmierć. To nie koniec.”

– Dla Ciebie już nie.

Strzela błękitem znowu. Ale tym razem już zasnutym mgłą wodną. I kilka łez ucieka.

– Siedziałaś ze mną w tym gównie. Nie ubrudziłaś się za bardzo?? Teraz czuję się silny, wiesz, przez to co było chyba..

Wiem. Wiem. Bardzo wiem. I podam Ci tylko pudełko z chusteczkami. I posiedzę sobie z Twoją nową siłą. Z Tobą odmienionym. I trochę jej sobie od Ciebie wezmę, jak mi pozwolisz. I Twojej metafory będę używać, bo chyba lepsza jest od tej Dziadka Junga.

Dobrze, że ciągle tu jesteś. Wśród żywych.

I nie. Nie pobrudziłam się. A nawet gdyby tak, to wiesz, jestem jak trawa..

 

1017439_469191336502249_1980370900_n

Siła w trawie?

4 uwagi do wpisu “Siła w trawie?

  1. Anonimowy pisze:

    Zacząłem czytać spodziewając się pogadanki na temat szkodliwości palenia marihuany, heh..(derp!) A tu taka miła, inspirująca niespodzianka. Dzięki!
    P.s. Żeby jeszcze tylko nie grzebać się w tym błocie zbyt długo i nauczyć się szybciej przerabiać je na nawóz, eh.

    Polubienie

  2. Pamiętam…jak byłam małą dziewczynką jeździliśmy z rodzicami na działkę do Wilgi. Las, piaszczysta ziemia, dywan z igieł. I tylko w jednym miejscu, może metr na metr zielona, rachityczna trawka. Nigdy nie było tam tabliczki „Szanuj zieleń”. Mój tata powiedział, że można a nawet trzeba po niej chodzić, bo jak trawa jest gnieciona, to lepiej rośnie. I wtedy znaleźliśmy gdzieś cegłówki i zrobiliśmy sobie takie „młoty” na sznurkach do dogniatania tej trawy. I tak wgniataliśmy i wgniataliśmy w tę ziemię…
    Za każdym razem podnosiła się. Każdego ranka jakby bardziej zielona. I rośnie tak sobie już ponad 30 lat. Na przekór piaszczystej ziemi, upalnym latom bez deszczu, tysiącom kroków ludzi, którzy w jej oczywistości istnienia, często jej nawet nie zauważali. I tym rozszalałym dzieciakom z cegłówkami,które radośnie spuszczały jej całkiem niezły łomot…
    Ech… wygrzewam sobie dziś twarz w lekko pochmurnym słońcu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s