Dlaczego self- helpy nie pomagają?

Nagrodę temu, kto kiedyś nie myślał o kupieniu, albo nie kupił nigdy poradnika. No takiego okołopsychologicznego. Serio. Mam nagrodę – Poradnik!

Anyone???? Za darmo daję???No kaman??

Żarcik. Jest ich setki. Nie przesadzam. To jest zazwyczaj jedna z największych sekcji w księgarniach. Rady, porady na wszystkie możliwe psychologiczne dolegliwości. I niby fajnie. Dokształcajmy się.

No ale nie. I jakości się czepiać nie będę, bo nie. Tłumaczeń też się nie będę czepiać, bo zazwyczaj tłumaczone, bardziej lub mniej udolnie, ale ok.

Bo jaka jest akcja? Kupujesz poradnik, coby Ci pomógł. Odmienił życie. W końcu. Czytasz. Inspiracja wszerz i wzdłuż. Myślisz: No nareszcie. Koniec moich problemów. Yeah! Tylko, że, well, nie do końca. Jakoś chcesz to wprowadzić w życie, te wszystkie rady, porady. I jakoś próbujesz. I jakoś nic się nie dzieje. No przynajmniej nie za wiele. Bo czegoś brakuje? Bo coś tu nie działa? No i się pewnie zniechęcasz.

No tak sobie fantazjuję, że tak właśnie jest. W gabinetach często pada pytanie o „coś dobrego do poczytania”. No to z ociąganiem wielkim podaję jakieś tytuły. Z przekory czasem. Tak.

Nie.

Brakuje doświadczenia. Brakuje ucha do wysłuchania. Brakuje tego „czynnika ludzkiego”. Gdzieśtam dostałam wiadomość – dlaczego terapia jest sexy? Bo jest. Bo jest interakcja. Bo jest żywy człowiek. Bo jest coś czego żadna książka czy e-książka nie da. Empatia. Bycie. Przebywanie. Reakcja prawdziwa na to co przeżywasz. Bo tamto to trochę jak oglądanie Kamasutry zamiast prawdziwego seksu.

Czy jest rada, porada? Nie. Ale jestem w Twoim doświadczeniu. Biorę je. Czasem rozkładam na czynniki pierwsze. Czasem identyfikujemy mechanizmy. Czasem po prostu jesteśmy. I idziemy dalej. Do Twojego celu.

Jestem Twoim przewodnikiem. Towarzyszem. Może nie byłam tam gdzie Ty byłeś, jesteś. Ale też byłam w wielu miejscach, w których Ty nie chciałbyś być. I to jest dobre. I żaden poradnik tego Ci nie da. Bo nie będzie „czynnika ludzkiego”, który będzie z Tobą. Który widzi CIEBIE. Nie przypadek. Nie uśrednioną średnią statystyczną. Ciebie.

Poradnik wkłada Cię w formatkę. Jak Ci to pasuje to spoko. Wierzę w doświadczenie. W bycie. W ocieraniu się naskórków, jak w ostrzenie metalu. W energię między dwójką ludzi. Żywą. Bijącą. W starcie się głów. Przekonań. W siłę, no ok, empatii i współczucia. I współodczuwania.

Gdzie jesteś, jestem z Tobą. Bez ocen. Po prostu.

Ale to ja.

Pamiętaj, że to mój subiektywny wpis na subiektywnym blogusiu.

Dlaczego self- helpy nie pomagają?

6 uwag do wpisu “Dlaczego self- helpy nie pomagają?

  1. Zaczytywalam się kiedyś poradnikami psychologicznymi. I masz rację w tym, że mówisz o pakowaniu ludzi w formatki. Owszem, można się wiele dowiedzieć, ale do pomocy potrzeba jednak specjalisty. Tak samo można poczytać sobie o chorobie zęba, ale i tak dopiero dentysta ją wyleczy:)

    Polubienie

      1. dd pisze:

        brzmi trochę jak autoreklama 🙂 Ale rozumiem też wolę kontakt z drugim człowiekiem, poprostu wygadać, wyżalić się, często zwierzyć, to wiele daje i pomaga dodaje energii…ale czasem po prostu nie ma komu i to jest w tym najsmutniejsze…i książka nie pomoże, ona nie czuje nie rozumie nie podejdzie z empatią…

        Polubienie

  2. madelaine pisze:

    Całkowicie się zgadzam. Sama przez wiele lat próbowałam sobie pomoc, czytając poradniki i książki psychologiczne. Mialam bardzo duża potrzebę zmiany i wiele szczerych chęci. Skutek był taki, ze coś tam udalo mi sie zalatac i trochę zrozumieć. Niestety problem co jakiś czas wracał z coraz większą siłą. W pewnym momencie wydawało mi się, że tylko mi się wydaję, że coś jest nie tak. I to było najgorsze, ponieważ skutecznie ciągnęło mnie na dno, a ja nadal myślałam, że wszystko jest ok i nadal pływam. Sięgnęłam DNA i w końcu poszłam na terapię. już po pierwszym spotkaniu wiedzialam, że nie plywam i że dobrze trafiłam. Czasami ta druga osoba widzi wszystko z perspektywy całości, ogółu, i poprostu umie poukladac puzzle, których my sami nie potrafimy dopasować. Radzę spróbować i nie marnować swojego czasu. Szkoda życia 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s