Demaskator

Gabinet.

Siedzi ze skrzyżowanymi ramionami i nogami. Zaciśnięte usta w linijkę.

– Nie obrazisz się jak sobie trochę pochodzę…Co?

Zrywa się z kozetki i mocnym krokiem rozchodzić chce to swoje napięcie. Trochę od ścian się odbija, bo przecież gabinet to nie bieżnia. Oddycha hiperwentylując się. Kręci głową. Sapie.  W końcu pięścią uderza w poduchę. Raz po razie. Zabija ten swój gniew. Wbija się we wściekłość. I pada w końcu.

– Pierdolę to, wiesz! To wszystko! Tak ma ten twój zasrany proces wyglądać?? Nie chcę. Mam to w dupie.

Chłonę tą jego energię. Biorę. Przyjmuję. I czuję bezradność pod frustracją. Lęk przed Oczywistym.

– Na kogo jesteś teraz wściekły?

– Nie wiem.

Odwraca głowę, a ja wiem, że wie, a on też wie, że wie, ale nie powie głośno. Bo lęk zamyka słowa w ustach.

– Na siebie przecież. Tak? To chciałaś usłyszeć?

Rzuca wyzwanie. Ale to nie on je rzuca. To ten strach przed demaskacją siebie. Przed stanięciem z okrutną prawdą, którą poczuł. Tak mocno, że aż w rdzeniu swoim. Piecze. Gryzie.

Ja wiem, że przyjdzie ukojenie. Tak jak wtedy gdy staję przed sobą. Przed taką prawdą o sobie, którą podskórnie znam. Ale w podświadomość odsuwam, bo nie chcę bólu. Bo nie chcę wiedzieć, że sobie kłamię. Przez lata może. A kiedy to wypływa na powierzchnię. Nie gwałtownie. Delikatnie często i widzę to, czym to naprawdę jest. Kłamstwem. Wygodnym. Ciepłoznajomym. Śmierdzącym trochę. I odwracać głowę mogę ile wlezie. Wiem i nie chcę wiedzieć. Jaka jest prawda. Ale wyłazi. Maska spada. I stoję naga przed sobą.

Kiedy wiem, że sobie kłamię? Coś nazywam inaczej niż tym czym jest naprawdę? Kogoś chcę widzieć innym niż jest naprawdę, bo tak  mi lepiej? Bo nie chcę huśtać równo płynącą łódką? Bo kim się okażę, jak tą prawdę sobie i innym wyjawię? Bo co jak coś się skończyło, a ja tego końca nie akceptuję? A maska, którą nosiłam przez wieki, już nie moja, już wyrosłam?

Czas się zdemaskować. Czas popatrzeć sobie w oczy. Czas kłamstwa sobie mówione za jaja złapać. Bez strachu.

Bo co może się najgorszego zdarzyć?

art by Nathan Sawaya
art by Nathan Sawaya
Demaskator

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s