Koniec końców?

Dużo końców mnie spotyka.

Tych banalniejszych – znowu przeprowadzka.

Tych trudnych – bo relacje poddane weryfikacji, nie sprostały potrzebom.

Tych ostatecznych – czyjaś śmierć najboleśniejsza, bo nieoczekiwana.

Zawsze i po ludzku, pytam wtedy – dlaczego? Po co? Co dalej?

I nie ma przecież odpowiedzi. Tak od razu. Jawią się one gdzieś później. W klamrze miesięcy, lat czasem, spotykam sens łez i pożegnań. Nie zawsze. A może nie jestem w stanie zobaczyć oczywistego przed nosem łażącego. Może.

Ale dużo pustki po tych końcach jest. I znowu, pytać, coś robić, zapełniać? Pustki przecież nie może być. Zawsze musi być coś. Musi?

Myślę, samo przyjdzie. Sama sobie przecież napisałam niedawno, że miejsce na nowe trzeba robić. Się samo robi. Kiedy już w stare schematy nie chcę ubrana chodzić, to życie daje mi doświadczenia, które te nowe już chcą ćwiczyć. Ja trochę nienadążająca, niedowierzająca, niełapiąca tego nowego sobie jestem. I dobrze.

Ale dupskiem ląduję na strachu, rozczarowaniu, rozgoryczeniu. Rozdzieram duszę, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście wszystko co mogłam, zrobiłam, co miałam powiedzieć, powiedziałam, co miałam zobaczyć, zobaczyłam. Sumienie mi oczy podgryza i łzy się rozbrykują po twarzy jak  kociaki za piłką. I dobrze.

Zamykam. Nie chcę już skóry z poczucia winy irracjonalnego głównie, sobie na ciele rozdrapywać. Już nie mogę zmienić tych końców. Są. Po coś.

Pytanie, rozsądne, ktoś mądrzejszy ode mnie mi zadał – gdybyś mogła wrócić do przeszłości, zmieniłabyś coś?

Od razu podskoczyłam – ooo, a masz maszynę czasu? Ale potem już ostrogami rozsądku się dźgnęłam – i powiedziałam głośno Nie. Nie wracam. Wszystko działo się tak, jak miało. Przez to co było, jestem tu gdzie jestem. Może krajobraz mi się nie podoba na ten moment. Ale idę dalej. Nie mam czasu na gmeranie i zmienianie niezmienialnego. Idę. Dokładam kolejne pożegnania do walizki i doświadczać prę dalej, z kółeczkami pytań na chodniku codzienności.

 

 

Koniec końców?

15 uwag do wpisu “Koniec końców?

  1. Sylwia pisze:

    Początek końca, koniec początku i od początku, a dokąd, a dokąd …
    i nie wracać bo i po co, tu i teraz jest najfajniej
    a ja ten tekst dołączam do moich-twoich ulubionych i będę do niego wracać … 🙂

    Polubienie

  2. A pisze:

    Indianie mówią, że czas to koło i nie trzeba martwić się, że coś źle poszło albo zostało przegapione, czas zatoczy koło i będzie można zrobić inaczej albo dostrzec.

    Polubienie

  3. „Pytanie, rozsądne, ktoś mądrzejszy ode mnie mi zadał – gdybyś mogła wrócić do przeszłości, zmieniłabyś coś?”

    Ja wiem, czy rozsądne? Żeby „przetrawić” co się nie tak zrobiło? Ale tego już nie ma…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s