Na głodzie

Gabinet.

On. Elegancki i spokojny w tej swojej dostojności. Piękne, smukłe dłonie zazwyczaj zaplecione węzłami palców. Nie nerwowo. To taka jego idiosynkrazja. Lubię na nie patrzeć. Prawie jakby miały swoje własne życie. Nauczyłam się, że czasem krzyczą więcej niż tylko nawykiem. Czasem jeden splot palców mówi mi, że dotknęliśmy lęku, którego nie można wypowiedzieć.

– Przytulił mnie. Dawno się przecież nie widzieliśmy. Po prostu, na przywitanie. Trzymał mnie w tym imadlanym uścisku. A ja chciałem, żeby mnie tak zawsze przytulał. Ale nie. Przyszła panika. Wybuchnąłem. Odepchnąłem go. Wyszedł.

– Co cię tak przeraziło?

– Nie wiem. Kocham go przecież. Takie irracjonalne. Pomyślałem, że ty mi powiesz.

Razem mówimy. Przeglądamy gesty. Małe, niby nic nie znaczące. Nabite emocjami. Ociekające lękiem czasem.

I już wiemy.

Te warunkowania, które otrzymujemy we wcześniejszych związkach. To, że trzeba było żebrać o czułość. O małe gesty bliskości. O intymność, tą nieseksualną. O przytulenie. O ciepło.

Nie było. I ciągłe błaganie się starło, już nie było w nim mocy. Już nie było sił też. Wyparciem chciało się przykryć tę najbardziej podstawową z potrzeb. I tak się trwa. W niespełnieniu, w bólu, w głodzie.

I już pojawia się przyzwyczajenie. Tak już ma być. Tak już będzie. Tak jest.

Dopóki nie pojawi się ktoś, kto tej potrzeby dotknie swoim ciałem, swoim gestem. I budzi się. I w panice, nie wie co robić. Jak się zachować, kiedy to, czego tak bardzo potrzebowałem, jest, czuję. Ciepło, gorąco, żar spełnienia.

Nie umiem tego wziąć, bo jak? Tak po prostu? Jest mi to dane? Kiedy przez lata było zabierane? Otworzę się? Czy będę trwać w starym?

Warunkowanie jak rdza się na nas osadza.

Co przenosimy z wcześniejszych związków? Jak głodzić się pozwalamy? Które z potrzeb niespełnione zalegają?

Bo głodów może być wiele. Po jednym, albo kilka dla każdego z nas. Intymność? Bliskość? Bezpieczeństwo? Stymulacja?  Zapominamy o sobie. Do momentu, kiedy znajdzie się ktoś, kto je widzi, dotyka, spełnia. Ktoś inny, niż on, ona.

I z więzienia siebie wyjść możemy. Albo i nie.

imagesCAAP8V0N

Na głodzie

5 uwag do wpisu “Na głodzie

  1. Beata( ta co zwykle, na szpilkach) ;) pisze:

    JEŚLI TYLKO
    Jeśli tylko
    zechcesz
    nakarmić gołębia
    weźmie z twojej ręki
    najmniejsze
    drżące jeszcze
    okruszki
    czułości

    Napisałam to sto lat temu… Tak mi się skojarzyło… Dajesz mi strasznie dużo tym blogiem. Poczucie, że nie jestem sam na swiecie. Dlatego dzielę się nim z moimi znajomymi- mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza, ze robię to tak często…

    Polubienie

      1. Beata( ta co zwykle, na szpilkach) ;) pisze:

        Wiesz, nie tylko dla mnie właśnie… Czasem dzielę, żeby jakiś konkretny znajomy coś odkrył, czasem wysyłam jakiś post w prywatnej wiadomości… Naprawdę, dobrze wiedzieć, że nie jest się samotną wyspa 😉 Dzięki!

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s