Psychopatka

Gabinet.

Siada bez skrępowania już. Jak u siebie. I dobrze. Ja jeszcze kawę sobie robię. I już… Już się w czerwonym fotelu moszczę. Już stolik przesuwam. I wtem słyszę:

– Pani Izo, jestem psychopatką.

No dobra, przyznaję. Profesjonalny obiektywizm i wieloletni trening emocji zawodzi na całej linii – wybucham śmiechem najprawdziwiej głośnym. Takim z głębi trzewi, ze łzami w kącikach oczu.

– Znamy się od ponad roku i ja bym tej „psychopatii” u pani nie podejrzewała???

– Pracę domową odrobiłam.

– Aaaaa….

I już, po momencie, w szczerość się obie zamieniamy.

– Jest tak…. – I widzę, że ze wstydem te słowa przyjdzie jej powiedzieć. – Jak tylko znajdę się w jakimś towarzystwie, gdzie są mężczyźni, natychmiast włącza mi się skaner. Jest obrączka, nie ma obrączki. I to nieważne, że nie wszyscy żonaci noszą obrączki, i czy są nieżonaci ale są z kimś. Obrączka, to pierwszy filtr. Selekcja naturalna. Drugi krok, w zależności od ilości, przekierować rozmowę tak, żeby dowiedzieć się, jaki jest status. Średnio interesuje mnie ich wygląd w tym momencie. Jeśli jest jakiś singiel, szukam wszelkich możliwych wytrychów, żeby ustalić jak najwięcej szczegółów z jego życia. Tak, manipuluję dyskusją. Tak, skupiam całą swoją uwagę na nim. Czym się interesuje, gdzie mieszka, czy jest w kogoś zainwestowany – głos jej się załamuje – To jak odruch bezwarunkowy, jak jakiś pieprzony pies Pawłowa. A raczej suka..

Siedzimy chwilę w ciszy.

– Mówiłam pani. Psychopatka. Zdesperowana psychopatka.

Oj, aleś mnie zadumała. Bo już uszami wyobraźni słyszałam, jak to oceny łatwo ludzie Ci mogą wystawić. Jak łatwo z ambony związku o rozwydrzonych księżniczkach rozprawiać. Jak szybko o wymaganiach niebotycznych poematami rzucać będą. Już to słyszę.

I szkoda, że gdzieś nad tymi psychopatkami, bo przecież nie jesteś jedna jedyna we wszechświecie, nikomu się nie chce pochylić i pod skorupkę silnej kobiety zajrzeć. Nie chce się popatrzeć na to, co stworzyło Cię taką jaką jesteś. Na powierzchni, silna, zaradna, nie do zdarcia model, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.

A w środku, pod wielością masek przez życie i czasem dzieciństwo pozakładanych, jest serce. Taka tam ptaszynka, o klatkę warunkowania się rozbijająca. Ledwo już śpiewa. Już braknie jej siły. Bo tęskni za miłością. Za tym jednym odważnym, który siły się nie przestraszy, bo sam będzie silny, trochę silniejszy. A Ty sama, teraz, żyjesz tęsknotą, żeby już przestać być silną, na chwilę chociaż. I pozwolić sercu bić. Tak jak potrafi. Pełnią miłości. Ciepłem. Wrażliwością. Całą Tobą. Bo taka naprawdę jesteś. Chociaż jeszcze nie do końca w to wierzysz.

 

20130726_162213

Psychopatka

4 uwagi do wpisu “Psychopatka

  1. Magda pisze:

    Jako „świeżo upieczona” psycho-seksuolożka poczytuję Twojego bloga z zainteresowaniem i lubię, ale przy takich postach gdy opisujesz dość szczegółowo przeżycia, emocje i tajemnice klientów miewam czasem wątpliwości natury etycznej. Nie odbierz tego jako atak bo ja sama nie wiem czy te wątpliwości są słuszne ale tak się zastanawiam… czy klienci wiedzą że piszesz blog i czy zgadzają się żeby opisywane były tu ich historie…? Bo jeśli tak to żadnych zastrzeżeń nie mam… ale jeśli nie – hmm… ja jako klientka nie chciałabym żeby coś tak mojego i osobistego zostało opisane w sieci nawet jeśli byłoby opisane z empatią (bo tak właśnie piszesz, to ogromna wartość, którą dostrzegam i której nie neguję) i z zachowaniem daleko posuniętej dyskrecji… gdybym jednak rozpoznała w opisie siebie czułabym się jakoś źle… jakoś nadużyta… Z drugiej strony przecież psychoterapeuci opisują swoje doświadczenia z pacjentami w książkach, artykułach itd (choćby Yalom, którego bardzo cenię i wielu innych). Taka moja refleksja, ciekawa jestem jak Ty to widzisz, mam nadzieję, że nie czujesz się niesłusznie skrytykowana czy zaatakowana.

    Polubienie

    1. Fajnie, że o to pytasz! (Nie czuję się atakowana). Do wszystkie wpisów dotyczące pacjentów i ich historii- pytam o ich zgodę, za zachowaniem absolutnej anonimowości. Staram się nie podawac jakichkolwiek tresci, które w jakikolwiek sposób mogą wpłynąc na rozpoznanie. Wielu z moich pacjentów czyta bloga i często nawet pojawiają się ich komentarze (czasem sie tylko domyślam) i podczas sesji, padają zapytania co do niektórych mechanizmów opisywanych przeze mnie, co bywa terapeutyczne. Mam nadzieję, że odpowiedziałam na Twoje pytania. I zachęcam do czytania i komentowania oczywiście 😉 pozdrawiam ciepło

      Polubienie

      1. Magda pisze:

        A no to tak jak pisałam – zastrzeżeń żadnych nie mam (i tak też podejrzewałam że pewnie jakoś to uzgadniasz no ale póki nie widziałam to miałam wątpliwości) i rzeczywiście myślę że dla niektórych pacjentów może to mieć pozytywny wydźwięk, pomagać w terapii etc 🙂 Dzięki za odpowiedź i czekam na kolejne notki 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s