Rozprawka o samotności #ziew

images

Jak przekleństwo. Jak tabu. Jak urok, nie wymawia się, bo można rzucić.. na siebie.  Jak wstyd, bo nie wypada mówić. Nie wypada być. Samotnym. Nie przyznawać się. Uciekać. Albo lepiej – przeformatować – sama, nie samotna.

A co takiego złego jest w tej samotności okrutnej? Co w niej społecznie zawarte? Nieudacznictwo? Nieumiejętność? Samotny znaczy wybrakowany?

Zrób sobie eksperyment. Wyobraź sobie piątkowy wieczór, albo sobotni, albo którykolwiek z wieczorów tygodnia. Skanujesz opcje towarzyskie? Kino? Teatr? Kolacja ze znajomymi? Biforek przed polowaniem nocno-klubowym? Czy spędzenie wieczoru samotnie bierzesz w ogóle pod uwagę? Czy ta opcja jawi się jako „opcja” czy przymus raczej, ten niechciany, przed którym raciczkami się będziesz zapierał? Wszystko inne, tylko nie samemu spędzony czas, kiedy „wszyscy” świetnie się bawią?

Czym ja się potem na fejsie pochwalę? Bo status pt.”Czytam właśnie wiersze Herberta, jakież on miał wglądy w naturę ludzką” nie brzmi tak dobrze, jak zameldowanie na Forskłerze w którejś ze stacji na drodze męki krzyżowo- klubowej z 5 innych znajomych. Bo „obejrzałem właśnie 158 odcinek tego serialu, wiecie”, to już nie jest tak dobry update jak fotka na Insta z koncertu na której widać tylko dym, podniesione łapki gawiedzi i chyba- artystę gdzieś w tle.  „Siedzę sama w domu i płaczę do poduszki” nie ma takiej siły „lajkowej” jak „Widziałam właśnie nowy film XYZeta na festiwalu ABC. Cudowny i życieodmieniający. Polecam. – z 6 innymi w Kinoteka”. No nie.

Nakaz mamy. Czas ma być wypełniany. Czas się spędza efektywnie i efektownie. I koniecznie tak, żeby wszyscy o tym wiedzieli. Że nie jesteśmy sami, samotni. Z opcji wielu, wybieramy, tę selfmarketingowo – imażowo najlepszą: era postFOMO..*

Uciekamy od siebie. Nawet za cenę poczucia samotności wśród innych, bo może wcale nie chciało mi się iść do kina, a nowe botki na melanżu uciskają, bo wolałabym zostać w domu niż wymieniać dyrdymały na kolejnym wernisażu, gdzie sztuki za grosz nie rozumiem, ale trzeba być. I już. By tylko uciec.

Nie wiem, czy to Dziadek Freud taką nam krzywdę zrobił swoją odpowiedzią na to, co stanowi o naszym zdrowiu psychicznym – zdolność do miłości i pracy. Gdzie nacisk na zdolność do tworzenia związków z innymi jest najważniejszą z wartości. A może to postfreudyści z ich teoriami relacji z obiektem, tak nam w głowach namieszali? A może psychologia humanistyczna, kajdany nam na duszę i asertywność rzuciła? Albo cała ta psychologia postmodernistyczna, gdzie „zdrowy człowiek to człowiek uspołeczniony”, w rodzinie i z przyjaciółmi? Może.

Żeby była jasność – relacje z innymi są niezbędne do dobrego funkcjonowania, ale nacisk na tylko tę część naszego życia, to odbieranie sobie prawa do siebie. Do poznania tego co we mnie jest. Co lubię. Czego się boję. Od czego tak skutecznie uciekam.

Jeśli jest od czego….

A gdyby tak zdrowie psychiczne człowieka mierzyć poprzez umiejętność samotnego spędzania czasu? I bycia szczęśliwym, kiedy tak można? Kiedy samotność jest wyborem równorzędnym i tak samo dobrym, jak wszystkie inne społeczno – towarzyskie wybory? Gdybyśmy tak pozwolili sobie na bycie samotnymi, kiedy nam się chce? Bez tej wygrzewki na związki, relacje z innymi, ale na związek, relację z samym sobą?

ps. Celowo używam słowa „samotność” bo nie lubię tego przekształcenia na „nie samotna, ale sama”, wolę „osamotniona” – bez ludzi. Ale nie znam się i pewnie się czepiam semantycznie nie mając do tego najmniejszego prawa.

*narcystyczna naleciałość pod postacią artykułu dla wp.pl gdzie omawiam m.in. sławetne FOMO…

Rozprawka o samotności #ziew

28 uwag do wpisu “Rozprawka o samotności #ziew

  1. Bardzo ciekawe przemyślenie opisane soczystym językiem.

    Wiesz, ja się właśnie czułam zawsze trochę dziwnie, bo … lubię być sama ze sobą. Owszem, lubię nieraz spotkać się z kimś, wyjść, porobić coś w towarzystwie, ale to właśnie w tę stronę się czasem raczej ‚zmuszam’, bo moją naturalną formą spędzania czasu wieczorem to słuchanie muzyki, czytanie gazety / książki, udzielanie się na blogach, oglądanie zdjęć itp. Może ma na to wpływ charakter pracy, w której codziennie spotykam się z dziesiątkami ludzi, muszę do nich mówić i ich słuchać? Nie wiem.

    Pisałam na swoim blogu, jak lubię spędzac sama wakacje. Właśnie dlatego, że mogę wsłuchać się w swoje potrzeby, nie będąc oskarżaną o egoizm ani zmuszaną do robienia czegoś.

    Jest jeszcze jeden aspekt tego tematu, wydaje mi się, że też istotny. Na ile można być samotnym w związku? I nie mówię o przykrej sytuacji, w której ludzie żyją tak naprawdę obok siebie, mijają się, nie mają o czym rozmawiać. Chodzi mi o zdrową szczyptę samotności, zanurzanie się w swojej kuli prywatności. Źle czułabym się w związku (a jest takich wiele), w którym wszystko robi się razem: spędza wakacje, weekendy, chodzi do kina, ogląda filmy, chodzi do znajomych. Miałabym wrażenie klaustrofobii i formy zniewolenia (choć nie twierdzę, że inni robią to pod przymusem, może mają taką potrzebę). W moim przypadku jest fajnie, bo i ja i mój Mężczyzna, choć oczywiście się kochamy i uwielbiamy byc razem, mamy potrzebę od czasu do czasu porobić coś oddzielnie. Np. każde siedzi w swoim pokoju przy komputerze czy gazecie. Albo on idzie na mecz, ja przecież nie muszę i nie labidzę, tylko robię coś dla siebie. Trochę drażni mnie, gdy przyjaciółka bez pytania przychodzi na babskie spotkanie ze swoim facetem, jakby nagle stali się nierozłączni i nie mogli bez siebie oddychać. Przecież nie stali się jednością, a ja nie chcę się przy nim zwierzać! U mnie to naturalne, że są moi znajomi, jego znajomi i znajomi wspólni. I zaproszenie gdziekolwiek nie oznacza automatycznego ciągania ze sobą partnera. A po takim czasie dla siebie ma się więcej cierpliwości dla faceta, no i jest o czym poopowiadać.

    Samotność nie jest wybrakowaniem. 🙂

    Polubienie

    1. @nieobiektywniej też uwielbiam wręcz sama podróżować, kiedyś częściej mi się to udawało. To otwiera i rozwija w sposób, w który podróże z kimś nigdy chyba nie byłyby w stanie.
      A samotność w związku to ogromnie pojemny temat. Na pewno „się wezmę” za niego!
      (Dzięki za miłe słowa 🙂

      Polubienie

  2. Siedzenie samej w piątkowy wieczór jest super, bo wreszcie mogę na spokojnie otworzyć komputer i obejrzeć odcinek ulubionego serialu. Później zawsze mogę postać pół godziny pod prysznicem po to, by na koniec zalec w łóżku z książką i nigdzie się nie ruszać. Samotność jest piękna.:)

    Polubienie

    1. popocatepetl pisze:

      ina3b, czasem tak bardzo mi tego brakuje… ale staram się wprowadzać właśnie tego typu „chwilątka” samotności w moim związku, co nie jest wcale takie proste, ech.

      częściej chyba do samotności tęsknię niż od niej uciekam, w związkach z ludźmi też „co za dużo, to niezdrowo” 😉

      Polubienie

  3. Anonim pisze:

    Ja to się zdziwiłam, ze ludzie tak mają, bo rozumiem piszesz, jak wielu ludzi tę samotność odczuwa i co to dla nich jest samotność. Zdziwiłam się… Ja jednak jestem kosmita.

    Polubienie

  4. Anonim pisze:

    przeczytałam, właściwie „połknęłam” cały tekst 🙂 i co ciekawe, właśnie w piątek myślałam o swojej samotności i czy jestem w tym wszystkim normalna….a tu proszę 🙂 dziękuję :-*

    Polubienie

  5. To ja mam najlepiej, ponieważ jestem samotnikiem i samotność mi nie przeszkadza, odrzucenie nie rani, a zerwanie nie zniewala. Co do spotkań towarzyskich to tak lubię ale jak nigdzie nie zapraszają to też nie płacze, po porostu idę spać.

    Polubienie

      1. annybloog pisze:

        Zastanawiam się nad tym, jest napisane. Witaj, nie przedstawiłam się. 🙂 I nie przywitałam, może od tego trzeba by było zacząć?

        Polubienie

  6. annybloog pisze:

    Oczywiście jedno, to aspekty, które zostały poruszone.Z drugiej strony osoby samotne, lubią myśleć o sobie jako o pewnego rodzaju awangardzie….

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s