To nie jest kraj dla samotnych kobiet

Jeżdżę do pracy z radosnym, studenckim tłumem mocno zatłoczonym tramwajem. Godziny szczytu, miasto stoliczne – nie ma się co dziwić, tym bardziej, że po drodze naliczyłam trzy znakomite uczelnie. Są dodatkowe plusy dodatnie – można się dowiedzieć co młode pokolenie czyta. Oprócz tabelek, wykresów i budowy układu krwionośnego studenci czytają różne rzeczy.

Ostatnio z zaciekawieniem, trochę wymuszonym, bo fala ludzka mnie popchnęła, pochyliłam się nad studentką, która z rumieńcami na twarzy studiowała jedno z licznych pism, tzw. kobiecych. A tu tytuł artykułu – „Jak zdobyć faceta – 10 sprawdzownych sposobów”. Uuuuu! Myślę sobie, poczytam, a nuż się czegoś praktycznego nauczę, bo przecież wiadomo, że my, psychologowie, to czysta teoria (prawie spójnik tam wstawiłam). Kocopała na kocopale niestety, aż mi się żal Panny Studentki zrobiło, bo jak będzie tak postępować, to tylko choroby wenerycznej się nabawi i załamania nerwowego. No ale ok. Pismo poczytne, więc siwowłosy głos rozsądku rozsądnie stłumiłam. Oooo! Kartkujemy dalej. Zatrzymujemy się na „Jak być prawdziwą kobietą?”. Mmmm! Oh, czytamy!

Ze znakiem zapytania na twarzy z tramwaju wysiadłam, o mało nie wpadłam pod Lexusa z tego wszystkiego, bo zadumanie wielkie mnie ogarnęło.

Bo z artykułów jasno wynikało, że albo jedno, albo drugie. No nijak się nie sprzęgały. Zasmuciłam się.

Z jednej strony kobiety bombardowane tzw. tradycyjnymi wartościami: rodzina, macierzyństwo, dom; i przekonaniami: „partner/ mąż nade wszystko” itp. I trzeba być „Z”, bo jak się nie jest, to należy sie przyzwyczaić do pytania „Co z Tobą nietak?”.  By sprostać, z Matki Desperacji, nierzadko kobiety pakują się w relacje, gdzie Przegrana to Siostra, bo Dziwadłem być nie można. Albo nieelegancko odbijają samca zajętego, raniąc inną a czasem i dziatki. Cena nie gra roli. Nie słuchają siebie, tylko by dopasować się do normy. Rozumiem. 

A z drugiej strony –  te kobiety, świadome, gdzieś w tym wszystkim też pogubione.

No bo z trzeciej strony słyszę:” Jestem tzw. feministką, szklany sufit mi nie groźny, walczyć o swoje będę, o moje orgazmy, o moje uczucia, o siebie”.

A z czwartej: „Nie mogę przecież przyznać, że brak mi faceta, że chcę się czasem wypłakać, bo mi smutno, dlatego, że tak. Że potrzebuję „silnego, męskiego ramienia”, bo jestem krówką – ciągutką w środku, a nie anyżkową – hardkorową- landryną. Bo chcę, żeby ktoś mnie przytulił, i nie pytał dlaczego, a potem kochał się ze mną, kiedy ja wcale nie muszę udawać orgazmu, bo wystarczy, że On jest i tyle. Bo… „. Ad infinitum.

Nakaz bycia z kimś vs świadoma siebie kobieta się nie wyklucza. Ale gdzieś w tym rozciągnięciu wartości, gubimy się, próbując odnaleźć siebie w samotności, kiedy Ten czy Ta się nie pojawia. Tak trudno przetrwać w samotności, kiedy wszyscy wokół „sparowani”. Tak trudno rozpoznać własne, a nie uwarunkowane tłumem potrzeby. Ech.

Moja recenzentka skomentowała, przed opublikowaniem: „Phi, Izuś, jaki kraj, wszechświat raczej..”.

Nie znam wszechświata całego, ale wiem, że to nie jest kraj dla samotnych kobiet.

tumblr_mym60kP9d61qdy7vgo1_500

To nie jest kraj dla samotnych kobiet

8 uwag do wpisu “To nie jest kraj dla samotnych kobiet

  1. Lolo pisze:

    Hm, może warto by tak się było w siebie wczytać i wredne pytania sobie zadawać, podstepnie i inteligentnie ze sobą wywiad prowadzić i z siebie prawdę o własnych potrzebach z tej interlokucji wydobywać, zamiast czekać aż o tym prasa popularna napisze?

    Jak zdobyć faceta, to jest pytanie żadne. Byleco zawsze sie nawinie, byleco jest łatwo zdobywalne, byle jakich facetów krążą tabuny w przewadze liczebnej bliskiej absolutowi, byleco na byle co poleci, w związku z czym nie ma co instruować, jak byleco zdobyć, bo byleco sie zdobywa bez umiejętności. Jak zdobyć wartościowego faceta, to jest pytanie i rzecz pierwsza, z tym, że bez odpowiedzi, bo byleco jest w swojej masie doskonale homogeniczne, a wartościowi ludzie się różnią inter se, więc próbować w dziesięciu punktach ująć sprawę to jest chorobliwe głupstwo.

    Toteż, chyba- każda z Pań musi sama stwierdzić co jest wartością i tę wartość przyłożyć do wartości własnej i przyjrzeć się, czy aby przylegają wystarczająco. Na to pytanie, niestety prasa nie odpowie, podobnie jak na pytanie, czy facet w ogóle jest w życiu potrzebny i czy ma jakieś w życiu- pardon, zastosowanie. W wczasie tej wydumki gazetą można się powachlować, przynajmniej się na coś przyda.

    Polubienie

    1. Ocho! @Lolo w dobrej kondycji erudycyjnej 😉 trochę jest w tym racji, ale też brak ogólny czasem swiadomosci i też właśnie chaos w postrzeganiu wartości stąd jakakolwiek rada potrzebna 😦 nawet głupiej gazety

      Polubienie

      1. Lolo pisze:

        Raczej nie konsultowałbym osobistego kryzysu wartości z prasą popularną, podobnie, jak nie planowałbym ważnej decyzji kierując się horoskopem 🙂

        Polubienie

  2. Dolcetta pisze:

    Ciekawa jestem, co sobie myślą osoby, piszące artykuły w stylu „Jak być prawdziwą kobietą?” Chciałabym zobaczyć je na żywo i zadać parę pytań 🙂 Dla mnie to jest zupełny absurd, nie wspominając o tym, że żal mi takich kobiet, które szukają w tym prawdy.
    Świadoma siebie kobieta raczej nie zwraca uwagi na nakazy, tym bardziej na nakaz bycia z kimś. Mogę się mylić, i z pewnością nie wszystkie kobiety tak maja, ale znajdzie się pewien procent kobiet, które samotność wykorzystają w dobry sposób bez użalania się nad sobą.
    Jak powszechnie wiadomo, Ten czy Ta się pojawiają najczęściej w mniej oczekiwanym momencie, więc ani kobiece poradniki, ani tłum nie będzie miał w tym momencie nic do powiedzenia 🙂

    Polubienie

    1. @Dolcetta Z tą samotnością „wykorzystywaną” to różnie bywa..Nie pisałam celowo, o tzw. singlach, czy singielkach z tzw. wyboru. Bo to różnie. Ale tak ogólnie – użalanie nie działa zbyt dobrze, hyh, chyba w żadnej sytuacji, ale też przyznac się przed sobą, że tak, „potrzebuję” partnera/ partnerki – tego mi czasem brakuje do pełnego obrazu, bez „ściemniania” sobie, ale bycia prawdziwym wobec siebie i potrzebom własnym..

      Polubienie

      1. Dolcetta pisze:

        To jest kwestia zaufania sobie, a branie reszty świata pod uwagę. Niedobrze, kiedy siebie się odstawia na bok, bo przecież „on/ona lepiej wie, czego potrzebuję”. Ten nakaz bycia z kimś właśnie z tego wynika. Jak jesteś pewna tego, czego Ty chcesz, to ten nakaz jest brany pod uwagę, ale nic więcej. 🙂 I chyba wtedy przyznanie się sobie, że potrzebuję kogoś, nie powinno być problemem i nie wygląda desperacko, i nie powoduje załamania i skupiania się na tzw. poszukiwaniach… IMHO 🙂
        PS @Lolo: Horoskopy czasem nie są złe, można się pośmiać, tylko żeby później nic wymienionego nie zdarzyło się naprawdę, bo zaskakujące to bywa 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s