Jak zombiaki uczą etyki

Zmęczona jestem głosami pt:”Gry video niszczą młodą psychikę”, „Gry video uczą agresji” itp. Nie dyskwalifikuję mnogości badań na ten temat, ale mam wrażenie, że umykają zupełnie głosy nie traktujące gier jako Samo Zuo, Narzędzie Szatana. Jakoś nie po drodze mediom i szkolnictwu, by uznać gry za zajebiste narzędzie, nie tylko do ćwiczenia umiejętności czysto poznawczych (są na to badania), kontroli emocji, czy też są czysto informacyjne i pokazujące doświadczenia, których naczej nie moglibyśmy mieć – pisałam o tym wcześniej tu.

Gram w gry. Z braku czasu głównie rekreacyjnie i bardzo nieregularnie i mam ogromne zaległości. Nie lubię strzelanek, ale uwielbiam dobrze napisaną historię, emocje i niejednoznacznych bohaterów.

„The Walking Dead” daje mi to wszystko i więcej. Yesu! Akcja toczy się dzięki wyborom, które podejmuje gracz. I właśnie te wybory powodowały, że nieraz i nie dwa, chciałam rzucić padem w ekran i zabrać się za szydełkowanie. Bo wyborów trzeba dokonywać szybko, głębokich, moralnych – kogo uratuję? Kto zginie „przeze mnie”? Czasem też głośno krzycząc „whyyyyyy?” patrzyłam jak opcje wybrane wpływają na rozwój fabuły- czyt.: „zombiaki właśnie zjadły jednego z moich ulubionych bohaterów”. Potem używając słów dosadniejszych próbowałam jakoś „naprawić” sytuację – czyt.: ułagodzić poszargane sumienie, trochę sama się przed sobą wybielić. Potem z emocjami na sznurkach, wycieńczona mówiłam (wersja ocenzurowana) – „Dość tego, już więcej nie gram” (kłamstwo nr 1). Ale już kolejnego wieczora: „Eeee, no dobra, to pogram tak z godzinkę” – kłamstwo nr 2, bo 6 godzin później trzęsącymi się łapkami odkładałam zapoconego pada, kiedy słońce cmokało świat w czółko. Ech. Tyle emocji. A potem w tramwaju do pracy, zachodziłam w głowę – dlaczego tak wybrałam? Co to o mnie mówi? Co ze mnie za człowiek? Barbarzyńca i egosita raczej!!No? Ale się nauczyłam i uczę, czekając na kolejne odcinki 2 sezonu. Byle szybciej.

A tu mi jedna Bogini Graczowa podsyła takie cudo:

Proszę! Młodzież uczy się etyki w szkole za pomocą moich zombiaków! Świetna metoda! Młodzi zainteresowani, wciągnięci w dyskusje! Super! Myślę sobie – jeśli ja, stara baba, która wyborów w życiu podjąć musiała, już chyba z kilka milionów, a sobie kilka pytań o sobie zadałam, to tym bardziej, piękni, młodzi wchodzący dopiero w życie, nie?

Drogi GameDevie polski i niepolski! Padam krzyżem z błaganiem – róbcie takich gier więcej, gdzie można się uczyć siebie na kilku poziomach. Róbcie gry, które dotykają środka, które nie odchodzą w niepamięć do szuflady „Zagrane Zapomniane”. Róbcie gry, które nie tylko ćwiczą zręczność, spostrzegawczość i koncentrację. Takie, gdzie nawet pańcia psycholog psychoterapeuta seksuolog, która z emocjami i wyborami oswojona może się wciągnąć na tyle, żeby zapomnieć o wstawionym czajniku na gazie. Proszę! Ze łzami w oczach!

Drodzy Terapeuci i Terapeutki! Nie bójcie się pytać o to w co grają wasi klienci. Jak grają. W jaki sposób radzą sobie z wyborami, z zagadkami. Patrzcie jak te umiejętności można wykorzystać w gabinecie. Dopytajcie jakie mają awatary albo nicki, jeśli trzeba. Tam jest kopalnia wiedzy o podświadomości, o zdrowych mechanizmach i często życiowych dążeniach. Serio. Można! Póbowałam wielokrotnie, jak już się odważyłam, ze świetnymi skutkami. Tam jest świat, który jest często zamknięty dla innych, ale tam właśnie drzemią ukryte zasoby, o których nawet sam gracz często nie ma pojęcia, że może je przenieść ze świata wirtualnego na swoje codzienne funkcjonowanie.

Dobra. Rozpisałam się. Idę pograć.

Jak zombiaki uczą etyki

5 uwag do wpisu “Jak zombiaki uczą etyki

  1. P. pisze:

    Miałem podobnie z Wiedźminem (głównie część pierwsza). Wybory moralne tam wbijały w fotel i czasem miałem moralniaka po takiej rozgrywce.
    Tak w ogóle demonizowanie gier to głupota. Żyjemy w innych czasach i zamiast się do nich dostosowywać, szukać pozytywów i wykorzystywać możliwości to jedziemy po całości.
    Nie jestem w stanie powiedzieć gdzie konkretnie to było, ale czytałem jakiś czas temu artykuł o szkole, w której stopnie zastąpiono levelami. Dzieciaki zbierały exp., dodatkowe exp. mogli zyskać po przez „misje poboczne” (praca w grupie, funkcje społeczne itp.).
    Na tablicy wisiały rankingi.
    Efekty były świetne. Poziom wykształcenia absolwentów podskoczył znacznie.
    Grywalizacja w życiu to nowe pojęcie wprowadzane już w niektórych korporacjach.
    Wyobraź sobie np. jasne zasady awansu. Awans następuje np. po 10 levelu. Projekty mają z góry ustalone maksymalne exp. Sam decydujesz czy wolisz zrobić dwa potężne projekty czy też kilkanaście mniejszych, łatwiejszych i krótszych. Wiesz w każdym momencie kariery ile brakuje Ci jeszcze do awansu. Mistrzowska motywacja i jasne zasady. Można? 😉

    Polubienie

    1. Super! Tak grywalizacja też powoli i do terapii wkracza z modyfikacją oczywiście ale coś się dzieje. A w szkolnictwie to już całą gamę problemów można załatwić..no ale to pieśń przyszłości, nie tylko w naszym kraju 😦

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s