Bez – siła

 

Gabinet.

On siedzi. Ostrożnie. Spięty, jak do skoku. Niespokojny. Czuć energię pod skórą. Coś tam jest. Coś pełza, drapie od środka.

Wiem, że nie chce tu być. Wiem, że mnie nie lubi, nie znosi wręcz. Powiedział, otwarcie. Bo „terapeuta nie jest od lubienia, jest od pomocy” – jego słowa. Przychodzi więc, raz, czasem dwa w tygodniu. Wtedy, kiedy To go zalewa najbardziej. Wtedy, kiedy już nie może złapać oddechu. Wtedy kiedy tylko To się kręci w myślach i nie pozwala normalnie żyć.

To – w jego myślach – zranienie równa się pragnienie zemsty. Ale zemsta przez duże, wielkie „Z”. Nie może się od tego oderwać, To trawi go, kawałek po kawałku zabiera cząstki życia. Oddycha Tym, nieustannie plecąc scenariusze jak do filmów.

Myślisz, że z tym przyszedł? Żeby się pozbyć Tego? Nie. Nie widzi i nie chce zobaczyć, że to go zżera, zjada. Chce tylko przewietrzyć głowę, przekazać mi milionowy plan zemsty. Czasem, przez miliseksundę dotyka swojej w tym bezsiły. To momenty tak drogie i delikatne, umykają, i widzę tego człowieka z obsesją, w kręgu niemocy. Dotykamy swojego człowieczeństwa. Przez te mikrosekundy.

Bo ja też swojego. Nie rozumiem tej obsesji, nie rozumiem tego pragnienia zemsty, tak żywego, jak by się działo naprawdę, jakby się działa naprawdę. To czego dotykam to brak siły, miejsca, gdzie wszyscy jesteśmy tacy sami. Tak samo, niemożliwie, słabi.

Wątpisz?? No tak, przecież „to takie „głupie” mścić się, to takie niedojrzałe..”.

A kiedy zostałeś zwolniony z pracy, bezpodstawnie przecież, i nienawiść się wkradła?A kiedy zostałaś porzucona, nagle, bez słowa, bez wytłumaczenia? A kiedy ona zabrała Ci Jego? A kiedy ktoś ma coś czego ty nie masz? A kiedy…

I tak wyliczać można bez ustanku. Te nienawiści, te zazdrości, te zawiści, te zemsty. Te malutkie, nie tak wielkie, niby. Ale siedzą w głowach, w duszy. Nadżerają, obsesyjnie się plączą. I tak. Odbierają siłę, moc. Zatruwają Ciebie. Obsesyje, obsesje, obsesyjki…

A gdyby tak odłączyć te myśli – niech ktoś zgasi ich światło! Niech ktoś założy embargo na te emocje, na te umysłu produkcje!

Ale nie ma nikogo przecież. To ty sam/sama.. Odbierasz sobie siłę, bo „nie można tak ludzi traktować, bo nie zasługuję, bo nie jestem tego warta, bo muszę być najlepszy”… Schematy trzymają jak obcęgi. I tak wokół własnej osi, po ludzku, kręcimy się, ja i ty, schematy i ich obsesyjne produkcje. Tak.

I może myślisz, że tak słabi mają? A te pozytywnie ustawione „cele”, dzięki którym tak dużo osiągnąć możesz, musisz, powinieneś? A cena, patrzysz na cenę?? Aaa „no pain, no gain”…. Tylko czy warto, tak dążyć, tak przeć, tak siebie ugniatać? Myślę sobie, że ta siła, też bezsiłę rodzi..

Skotłowani w tej niemocy, ja i ty. Odpuszczamy życie, siebie.

Spytasz mnie (bo jemu nie mogę powiedzieć, ot tak) – to co mam zrobić?

Odpuść, zostaw, odejdź.

Jak? Jak do cholery?

Powoli. Milimetr woli po milimetrze resztek szacunku do siebie.

Phi, fuknąć na mnie możesz, wymądrzasz się, pańciapsycholożka i tyle..

A ja Ci powiem, że byłam tam gdzie jesteś Ty, i wróciłam. Po siebie. Po swoją siłę. Można, trzeba, uwierz, choćby na słowo.

 

 

Bez – siła

7 uwag do wpisu “Bez – siła

  1. kapelusznica pisze:

    Hm.. Teraz taka ‚moda’ na wybaczanie wszechobecna. Odpuśc, wybacz, zrzuc ciężar, to takie ponoc dojrzałe i wzniosłe duchowo. Wszystko okej, jeżeli to wybaczenie przychodzi naturalnie we własciwym sobie czasie. Ale czesto namawia sie nas do wybaczenia ‚na siłe’ jakby, wbrew sobie. I nie ma miejsca ani czasu, aby żal, złośc, nienawiśc a nawet chęć zemsty się pojawiły i znalazły swoje ujście. Nie ma naturalnej sekwencji emocji. Ludzie (w tym nawet i niektórzy psycholodzy) chca ominąć ta fazę gniewu, jakby nawet u innych była dla nich niewygodna, niepożądana, wzbudzała zagrożenie. A to przecież tak potrzebne, tak uzdrawiające, to przecież też moja zywotnośc i sygnał o krzywdzie. I w zdrowym wydaniu nie trwa wiecznie, tylko przemija, ewoluuje w cos nastepnego, łagodniejszego. Odnoszę wrażenie, że widoczne zło czy chcęć zemsty u innych wzbudza w nas strach dlatego własnie, bo mamy w sobie nie do końca uwolnione podobne emocje i boimy sie ich obecności u siebie. Boimy sie na ile bedziemy silni, aby utrzymac je w ryzach.

    Polubienie

    1. Absolutnie nic na siłę. Gniew jest zdrowy. Byle tylko nie siedzieć w tym za długo. By ten np.gniew nami nie zawładnął. I byśmy tam nie utkneli na „za długo” – widzę i praktykuje to w ten sposób. Dzięki za komentarz. Cenne uwagi!!

      Polubienie

      1. Anonim pisze:

        🙂 A mi chodziło, że może trzeba „zalecic” ta symboliczna zemstę. Ulepic laleczke i urwac glowke;), kazać pokrzyczec, czy tam podlozyc szefowi szpilke na siedzeniu ;). Nie znam się na terapeutycznych trikach. Jak człowiek przychodzi do psychologa to z grubsza oznacza ze sam wyczerpal swoje pomysły na poradzenie sobie z problemem. I rada ze: „to Ty mozesz to zmienic nikt inny” jest trudna do realizacji. Teoretycznie to jest niby proste. Ale jakby było takie naprawdę to nie było by gabinetów.

        Polubienie

      2. Symboliczną może czasem tak. Ale lepiej odkryć co jest pod tą potrzebą zemsty bo tam mogą się czaić różne przekonania i na nich pracować i wtedy się zobaczy czy ona jest wciąż, ta zemsta potrzebna..czasem już nie. I decyzja należy do „msciciela” – nie ma tu trikow…trudna praca nad sobą tylko…

        Polubienie

  2. P. pisze:

    Potrzeba „wymierzenia sprawiedliwości” to jedna za najbardziej pierwotnych potrzeb ludzkich. A to, że sprawiedliwość postrzegamy subiektywnie, to już inna sprawa.
    Nic nas chyba tak nie wkurza, gdy widzimy sukces kogoś, kto nas skrzywdził, albo doszedł do tego po trupach. Zaklinamy karmę, by do niego wróciła, albo „wybaczamy” mu po chrześcijańsku, bo to czyni nas lepszymi i dzięki temu po śmierci my będziemy się śmiać na chmurce w niebie, gdy on będzie się gotował w kotle ze smołą w piekle.

    Prawdziwie wybaczyć komuś, kto nas skrzywdził i nie poniósł za to kary?
    Jedna z najtrudniejszych do opanowania umiejętności w życiu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s