2014 bez znieczulenia

2014 miał być rokiem bez bólu, napisałam sobie ładnie troszkę ponad rok temu. Fajnie jest sobie tak napisać, bo potem można wrócić i spojrzeć. I spoglądam.

I okazuje się, że tego bólu było/ jest jeszcze więcej niż wcześniej. Kręcę w niedowierzaniu głową. Czy to tak po polsku bardzo „miało być lepiej, wyszło jak zawsze”?

Powierzchownie patrząc, tak. Kilka relacji dyndających na włosku, urwało się z tego włoska. Niekórzy odeszli niespodziewanie, na zawsze. Projekty, które miałam w głowie i już, tuż, prawie zaczęłam, zostały, well, tam gdzie były poczęte. Pisać miałam tu więcej, a pisałam mniej. Wyjazdów kilka zaplanowanych, z powodów różnych, nie doszło do skutku. Wypadek samochodowo – rowerowy wyrzucił mnie z aktywności normalnej na kilka miesięcy, i jeszcze na kilka następnych.

Nie jest kolorowo. No w ogóle nie wpisuję się w „śliczny” świat wszechszczęśliwości i wszechsukcesu tak w socialach przedstawianej.

I można się zasmucić i już z tego wszechcierpienia się nie podnieść. Tylko wieko trumny nad sobą zasunąć i nurzać się w wiecznej ciemności.

 

IMG_20141112_000820

No jakoś niewygodnie mi w tej trumnie. Łatwo jest własnymi fakapami i zdarzeniami poza kontrolą właną pozostającymi się miziać, bo one takie widoczne. Jak łatwo jest zapomnieć (ach te umysły nasze) o tym co rzeczywiście się działo. Jak łatwo skazać się na płacz i zgrzytanie zębów metaforycznych. Najłatwiej.

Przychodzi w końcu refleksja – tak, była jazda bez znieczulenia, patrzyłam na swój cień wewnętrzny, prawdy o sobie gryzły w pupę, ale gdzieś to wszystko nitką połączone..

Ktoś mi kiedyś powiedział, albo przeczytałam, że w każdym cierpieniu jest sens, a jak się go pozna, to wtedy już nie jest ono takie straszne. Tak, coehlioza przeokropna, ale jak się tak pochylić nad tym, szczególnie jak się w tym cierpieniu siedzi, to jest, łatwiej, mądrzej, pewniej.

Kiedy mogę rozdzielić to cierpienie, na to, które sama sobie zadaję, bo to gdzieś z mojego skrzywionego myślenia starymi schematami wynika, i na to, które „się przydarza” – świadomie głowy nie odwracam, demonom i demonikom patrzę w pyski, to ból już nie taki ciężki, jakoś łatwiej się robi, jest miejsce w końcu na współczucie dla siebie, na miłość i akceptację tego co jest, a nie „być powinno”, „nie zasłużyłam”, „dlaczego, o Niebiosa?”.

Może bolało, bo siedziałam sobie za długo w strefie komfortu, och jak przyjemnie znajomej? Może „wszystko mi mówi”, że jednak wyjść z niej trzeba i spróbować Siebie na nowo? Też, bez znieczulenia, Siebie otwartej, grając w grę, której jeszcze nie znam, nauczyć się Siebie na nowo, internalizując mądrość z cierpienia płynącą? Wykluć się w końcu z tego kokonu? To co się poczęło w środku, urodzić w końcu, no bo czy ciąża mentalna może trwać 2 lata?

Decyzje podjęłam. Twarde. Odejście z pracy, szkoła którą od lat chciałam zacząć, zacznę, projekty ujrzą w końcu światło dzienne (i nocne). To na początek.

Cierpienie to sianie i czekanie. Cierpienie to wzrost, czasem niewidoczny dla oka. Cierpienie to poznawanie swoich granic i dojrzałości.

Nie, nie „co mnie nie zabije, to mnie wmocni” i nie „cierpienie uszlachetnia”. Pójdźmy ponad to. Transgresja siebie w całej swojej człowieczej okazałości. Stawanie się bardziej sobą. Świadomym.

Czego Ci życzę również.

2014 bez znieczulenia

6 uwag do wpisu “2014 bez znieczulenia

  1. sundaymorning pisze:

    Odejście z pracy? To znaczy, że z cyklu „na kozetce” nic nie będzie?
    P.S Nawet jakby miało nie być to powodzenia i szczęścia i wspaniałej realizacji w tych planach życzę!!!! 🙂

    Lubię to

      1. sundaymorning pisze:

        To całe szczęście! Bo nie ukrywam, że to dla mnie najciekawsze wpisy 🙂 Taka wścibskość wrodzona ze mnie wyłazi. Jakby mi moja własna terapia nie wystarczała. Może zboczony jakiś jestem, tylko jeszcze o tym nie wiem 😛

        Lubię to

  2. Przegapilem że mialaś wypadek :^( . Wiele dobra w 2015 ! Prawdę mówiac nie jestem pewien czy zapisywanie planów działa …
    próbowałem raz ale po odczytaniu po roku nieźle się uśmiałem ;^)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s