Bez uprzedzeń

Oj, The Sessions trzeba obejrzec!

 

Bo u nas w ogóle się o tym nie mówi. Bo tabu się narusza. Bo nie wypada. Bo to obrzydliwe. No jak? Niepełnosprawny i sex??? No jak?? Fuj!! A film dobry. Może nie arcydzieło. I mam nadzieję, że Oskarka nie popełni, bo to już malutka przesada by była. No ale, temat ważny! Bo zaniedbany.

No, dla wrażliwych niecyników.

Polecam.

Film

Sex Manifest Normalności cz.2

Trochę bardziej hardkorowa ta częśc, no ale słowo się rzekło..

Mit#5: „Mam głębokie gardło my love..”

Nie, nie wszystkie panie mają „głębokie gardła”. Nie, nie wszystkie panie lubią oralkę dawac (tak jak nie wszystkie lubią byc „oralizowane”). Ale do przesady przesadnej dochodzi w pornoskach, gdzie panie są zmuszane, lub nie, do penetracji gardła aż do oskrzeli. Panów to ewidentnie kręci – rozkosz mogę sobie tylko wyobrazic. Kiedyś pewien znajomy, orientacji odmiennej od wszechpanującej, zadał mi koronne pytanie: „Jak wy kobiety powstrzymujecie ten odruch wymiotny???”. Są metody. Są techniki. Trzeba się tego nauczyc, i tyle. Ale zasada jest taka: NIE ZMUSZAC SIĘ!!! Bo wtedy odruch, jest właśnie odruchem, wiadomo, co na siłę..

Mit#6: „Twoja sperma jak balsam…”.

Do ciała? Krem na twarz? Mimo witamin i innych fajnych specyfików w nektarze męskim zawartych, nie wszystkie panie lubią byc oblewane jego fontannami po twarzy, czy innych zewnętrznych organach ciała (szkoły są różne, tak jak z połykaniem rzeczonego nektaru..). Moja przyjaciółka przytoczyła mi kiedyś taki dialog ze swoim kolejnym lubym w łóżku: „ON :Kochanie mogę na brzuch? ONA: A zliżesz?”. Po sprawie było. Hyh. Lepiej uzgodnic wcześniej.

Mit#7: „Och..Ach..Anal..”.

W porno różnorakim widac, że panie analkę uwielbiają i momentalnie spazmują z radości orgazmistycznej. Taaaa..I znowu dzielimy się na fanów i wrogów zagorzałych. To może byc bardzo przyjemne, dla panów również, i nie tylko tych niehetero, ekhm, żeby się tylko przyznali.. Ale nie jest dla wszystkich. I tak – kobietka może miec orgazm albo coś orgazmopochodnego, no przynajmniej przyjemnośc wielką, ale warto się do tego przygotowac, żeby się nie pokaleczyc i chorób brzydkich się nabawic. Ale uzgodnic! Acha i anegdota od tej samej przyjaciółki (co ja zrobię – otwarta bardzo jest). Dialog z łóżka: ONA: (w zadyszce ekstatycznej) „Weź mnie od tyłu, proszę!” (czyli „na pieska”). ON:( skonsternowany, trochę sapiąc, doczepia się nie tej dziurki co trzeba..) „Trochę ciasno..” ONA: (zdziwiona i już sfrustrowana) „Bo to nie ten adres..”.

Mit#8: „Mów do mnie!!!”

Jak wiemy rozmawiac o seksie trzeba nieodwołalnie. Jak widac na powyższych przykładach. Ale w filmikach królują raczej dialogi mało cenzuralne o wszystkich barwach – języków obcych można się uczyc w ograniczonej ich formie określających różne części genitaliów i czasowników w trybie rozkazującym. Można i tak, jak ktoś lubi. Ale nie wszyscy lubią oratorami byc, ani słuchaczami. Niektórzy dźwięków rozkoszy też znieśc nie mogą. Albo są przykłady ekstremalne, tu znowu cytat z mojej przyjaciółki: „Wiesz, on był taki cichy, że się zastanawiałam, czy żyje! Mój wibrator jest głośniejszy niż on..”. Panie z kolei, naoglądane filmów lub scenek, mogą jęczec jak szalone, kiedy on jeszcze ich nie dotknął. Rozumiem, że są kobiety, które samą stymulacją mentalną mogą się pobudzic, ale bez przesady. No nic..Umiar drodzy państwo, umiar i autentycznośc…

To tyle, co wypatrzyłam. Jest jeszcze trochę, ale już nie będę się rozdrabniac.

A sex prawdziwy, nie ten cyber, jest czasem nieudaczny, czasem nieporządny, czasem niewygodny. I zdarzają się skurcze, i burczy w brzuchu, i inne naturalne dla pracującego ciała dźwięki. I jest pot, i ślina, i inne takie tam. I tak ma byc, bo tak jest, bo tak bywa.

Życzę miłego filmików oglądania, ale jeszcze milszego „uprawiania”. Bez stereotypów, i bez zahamowań.

I znowu się powtórzę: BEZPIECZNIE! Jak ten pan… 😀

images

Sex Manifest Normalności cz.2

Venus w Berlinie – fotkowo

Ochrzan dostałam, że fotek nie było przy wczorajszym sprawozdaniu. Od razu się wytłumaczę – jako jedyna osoba na ziemi, nie mam smartfona, i aparatu foto również nie posiadam, ale dzięki Wszechświatowi i Dorotce Sakowskiej, mojej współpodróżniczce z Pussy Projekt (jak nie wiesz co to jest, to w te pędy wujka Gugla zatrudnic) fotki są. Oto wycinek targów!

Niewinnie wyglądające wejście do, no widac:

 

Tu spędziłam sporo czasu, bo też było najciekawiej:

 

To nie są narzędzia tortur, znaczy są, ale innego rodzaju…

 

To panowie konikowie..dla koneserów..

 

I z gwiazdami można bylo sobie fotki strzelac…

 

 

Te gorsety były po prostu piękne. Co prawda była też pani w samym tylko gorsecie i szpilkach, ale oszczędzę widoku, bo jeszcze mi blogusia zbanują…

 

 

Transformersi mnie urzekli pięknem kinky i wyobraźnią:

 

No i shibari, oooooch, było erotycznie bardzo, co prawda fotka odczucia nie pokaże, ale było naprawdę gorąco…Ufff…

 

 

A następnego dnia, na dokładkę, byłam jeszcze tu, hyh:

 

 

A na koniec, już z hotelu i po caaaałym dłuuuugim dniu, jednak dyskutując przez grubszą częśc nocy, wasz człowiek:

 

 

 

Venus w Berlinie – fotkowo

Venus w Berlinie

Na targach erotycznych byłam w pięknym mieście Berlinie. Tyle atrakcji i inspiracji, że na książkę psychologiczno-socjologiczno-pornograficzną by starczyło, ale się przecież kontrolowac muszę, więc tylko sprawozdanie będzie.

Pierwszy raz udało mi się uczestniczyc w targach na tak wielką skalę. Messe Berlin przywitało nas kilkusetosobowymi kolejkami, co spowodowało zrzędnięcie min natychmiast, ale przecież my w celach profesjonalnych przyjechaliśmy, więc na szczęście czekało na nas wejście VIP proffesional, bez kolejki. Po odebraniu passów, na których każdy z nas figurował pod nazwą czegoś co tylko przypominało pierwotne imię i nazwisko, ja np. byłam:

tak, tak, Izabelle Dziwgiel, no dobra, weszliśmy.

4 ogromne hale, setki wystawców, tłum niebywały. Ograniczę się do tych rzeczy, które najwyraźniej wbiły mi się w czaszkę:

– full size lalki w wersji męskiej i damskiej, których „skóra” jest bardziej ludzka w dotyku niż niejeden człowiek

– powóz, do którego w roli koni zaprzęgnięci są panowie, w pełnym skórzanym przebraniu z maskami i ogonami

– pan Pricasso malujący obrazy, jak sama nazwa wskazuje, penisem, tak, tak, na żywo widzieliśmy

– stoisko pt. Russian Hardcore Porn, które swoją estetyką przypominało stoiska na Stadionie jeszcze kiedyś Dziesięciolecia, teraz przechrzczonego na Basen Narodowy- zastanawialismy się, czy to zamierzone było, ale pewnie nie..

– Fetish Hall, w którym spędziłam dużo czasu, bo oglądac można było od masek jak w „Oczach Szeroko Zamkniętych”, przez wiązania i uprzęże dla wszystkich możliwych części ciała, bieliznę koronkową, lateksową, gumową i z materiałów nawet mi bliżej nieznanych, packi, pejcze, i inne pocieszne instrumenty BDSM, których przeznaczenie musiałam sobie wyobrazic, ekhm, aż po pokaz na żywo japońskiej sztuki bondage shibari, która był po prostu przepiękny i bardzo podniecający, co można było wyczuc w tłumie otaczającym scenę. W ogóle pokazów było co niemiara, ale trzeba było kilometry robic, żeby to ogarnąc, waaaarto.

– ogromną popularnością cieszyły się gwiazdy porno, które można pooglądac w akcji na różnych portalach. Tych profesjonalnych ale też amatorskich. Panie miały swoje stoiska, przy których rozdawały autografy i robiono sobie z nimi zdjęcia. Raczej nieubrane niż ubrane, czego nie trzeba dodawac. Przy każdym tłumy panów, którzy chcieli uwiecznic siebie z bohaterkami swoich mokrych snów i nie tylko. To robiło wrażenie, bo jak wytrwany obserwowacz życia się panom przyglądałam. Nie było tam nic z agresji, czy deprecjacji. Oni po prostu podchodzili do tych kobiet jak swoich bohaterek, z czcią i adoracją, i prawie nieśmiałością. Taką mam fantazję, żeby pogadac z tymi gwiazdami porno, bo straszliwie nabrałam ochcoty, żeby usłyszec co one mają do powiedzenia, jak one to odbierają, bo przy stoiskach specjalnie mówic nie musiały. No ale to następnym razem.

– najspokojniej było w strefie biznesowej, gdzie gawiedź nie miała wstepu. A siłą rzeczy tam właśnie spędziłam najwięcej czasu. Wsytawcy prezentowali świetnej jakości produkty, ale nie było nic, ku mojemu zdziwieniu, co by mi ciśnienie podniosło, że o jej! No wibratory, no dilda, no pierścienie i stymulatory dla panów, no nic szczególnie wymyślnego. Najfajniejszym stoiskiem był Woody – czyli drewniane dilda, przepięknie wykonane, jak małe dzieła sztuki, takich dla ekosex lubiących.

– liczyłam na jakieś nowinki technologiczne, z podłączeniem do mózgu, ze zdalną stymulacją, ale było tylko przaśne kino porno w 3D. Nie porwało, znudziło.

Oddzielną atrakcją targów są ludzie, którzy na nie przychodzą. Bo nie tak, że tylko przyzwoicie jak ja ubrani są, o nie, tutaj przebranie na przebraniu, które czasem polegało na nieubraniu. Tu głowa mi się dookoła kręciła. Bo to swoiste gwiazdki były, fotografowane z każdej strony. I sobie myślę, że to jest ten ich jeden dzień w roku, w którym mogą sobie pozwolic na odkrycie, hyh, swojego prawdziwego ja i ekshibicjonistycznych fantazji.

To hajlajty. Przebodźcowałam się zupełnie. Jakby mi ktoś wtedy sex kazał uprawiac, to nie wiem czy by mi nawet powieka zadrżała, kiedy bym powiedziała głośno i dobitnie – nie! Nie ma mowy.

Ogólnie było przaśnie i paździerzowo. Takie trochę umpa umpa seksualne, co w sumie z erotyką niewiele wspólnego miało. Bo okazuje się, że mam o wiele wyższe wymagania, ot co.

I teraz tylko podziękowac chciałam moim towarzyszom podróży, bo dzięki nim, ten wyjazd był jednym z najlepszych wyjazdów ever. EVER. W przyszłym roku – Japonia! 😉

Venus w Berlinie

Porno, porno, porno…

Gabinet.

Siedzimy sobie i rozmawiamy o erekcjach. Ja nie o swoich, przecież, bo zdarzają mi się tylko erekcje intelektu, ale jak już są, to ojjjjj 😉  On o swoich mi opowiada i jak dobra pani od seksu wysłuchuję i próbujemy znaleźc rozwiązania dla zgłaszanych przez pana trudności. Wizyta niby nie odbiegająca od średniej przeciętnej o tej tematyce, aż tu pan wyskakuje mi z pytaniem:

„Czy ogląda pani porno?”

Oglądam. Z prostej przyczyny. Muszę wiedziec co tam w sieci siedzi, żeby wiedziec o czym mówią, fantazjują moi klienci. A oglądac jest co, i to w każdej możliwej konfiguracji płciowej, rasowej, gadżetowej, krajobrazowej, figurowej, oj jest..Ale też mogę polecac coś w razie potrzeby, szczególnie kobietom, bo tak tak, wiemy już, że panie też porno oglądają, może nie w takim wymiarze jak panowie, ale im się to zdarza, i to jest fajne, że już coraz częściej się do tego przyznają, bez różu na policzkach i pocących się dłoni. I to jest ok.

Poza tym, kierując się zasadą – „Pokaż mi jakie porno oglądasz, a powiem Ci kim jesteś” – można dużo diagnostycznie w gabinecie załatwic, bez wdawania się w archeologię żywota i rzucania winy na rodziców, ciocię, wujka i kolegów z klasy. No wiadra informacji.

Ale pytanie, które często pada, szczególnie w konstelacji: ja – w – fotelu, para – na – kozetce, to dlaczego faceci tak chętnie sięgają po onlajnowe pornoigraszki?

Wszystkiemu winien efekt Coolidge’a – już tłumaczę: wzrost libido mężczyzny (rzadziej u kobiet, ale zdarza się) wywołany pojawieniem się nowej partnerki. A ta nazwa „efekt Coolidge’a” pochodzi ponoc od anegdotycznego zdarzenia z udziałem prezydenta USA Johna Calvina Coolidge’a, które pozwolę sobie przytoczyc. Pan Prezydent pewnego razu zwiedzał fermę drobiu wraz z żoną. Ta na wieść, że kogut może odbywać dziesiątki stosunków dziennie, powiedziała: Proszę powtórzyć to panu Coolidge’owi!. Gdy to zrobiono – prezydent spytał: A czy za każdym razem z tą samą kurą?. Usłyszawszy: Nie – ciągle z innymi, polecił: Proszę szybko powtórzyć to pani Coolidge!

Mężczyzna ma rozsiewac swoje geny (ewolucyjnie), co się więc dzieje jak widzi potencjalną partnerkę, a chociażby w wersji digital, jego mózg zaczyna wytwarzac hektolitry dopaminy, która jest odpowiedzialna u nas homo sapiens eroticus, za motywację w ogóle, więc co przeciętny facet słyszy ze swojego podstawowego oprogramowania ssaczego? „Idź i zapładniaj!”. I nie ma mowy, poddaje się. No ale zarzut się pojawia od stałych partnerek właśnie w tej chwili: „Ale ja przecież jestem tu! Oooo..Nagusieńska, pachnąca i chętna. To po co mu te laski onlajnowe???”. Łellll…Samiec potrzebuje nowości. Badania wskazują, że średnio samiec w związku stałym potrzebuje 18 minut stymulacji, żeby dopełnic aktu seksualnego, a z nową partnerką – 2 minuty. Jak sobie dorzucimy tu nakaz rozsiewania genów po całej galaktyce, to sprawa jest jasna, nie? Jeden z moich klientów wyznał mi, że ma na kompie kilka dobrych giga kręcącego go porno, ale tak naprawdę prawie nigdy tam nie zajrzał (hyh,potem skasował, jak żona znalazła). Bo co? Bo efekt nowości. A internety to przecież skarbnica nowości! Można się zaklikac na śmierc, tyle tam dobroci!!

Czyli generalizując dla praworęcznych:

Czy jesteśmy pierwszą generacją, która masturbuje się lewą ręką???

Porno, porno, porno…

W obronie mężczyzny

Oj oberwie mi się. Wiem. Już za sam tytuł dostanę po głowie. Już widzę jak te sfory feministek z dzikim wrzaskiem się na mnie rzucają i tłuką do piątej krwi. A te zranione kiedyś przez facetów kobiety, dziewczyny guglają coś w rodzaju „Jak szybko i bez śladu pozbyc się martwego ciała?” albo „Jaka trucizna nie zostawia śladów w organiźmie?”. No nic..Ale jakbym się nie odzywała przez kilka następnych dni, to proponuję przeszukac szpitale i kostnice, tak na wszelki wypadek…Testament zostawiam na biurkostole, dla zainteresowanych.

 

 

Bo dziś staję w obronie mężczyzny..I pewnie sobie myślicie: „Ale czy on tak naprawdę potrzebuje obrony? Przed kim? Przed czym?”. Ano w moim mniemaniu tak. Przed nami. Kobietami. Zdradzam więc solidarnośc jajników, biorę w wymanikiurowaną łapkę miecz słowa i tarczę argumentów, zarzucam na fryzurę przyłbicę prawdy, oj maskara mi się rozmazała, i staję na froncie wojny damsko – męskiej, nie po tej stronie co to mi biologia nakazuje.

Nie da się nie zauważyc, że dużo w mediach o równouprawnieniu, szklanym suficie i takich tam. I grzmią, i nakazują. A społecznie, też wiadomo, że coraz więcej kobiet zarabia lepiej niż ich partnerzy, często mają lepszą pracę. W Stanach w badaniach na dużej grupie wyszło ostatnio, że grubo ponad 50% studenckiej populacji to właśnie dziewczyny. I to wszystko fajnie, żeby nie było, że ja za jakimiś staromodnymi – zdychającymi – konserwatywno – puszkowymi zasadami jestem. Nie!!! Zajebiście, że kobiety mogą byc szefami wielkich koncernów i spełniac sie w polityce. No przecież głos kobiecy jest niezbędny, w końcu stanowimy ponad połowę ludzkości, ech..Ale ja nie o tym..

Co mnie martwi, to seks. Bo babki uświadamiają się coraz bardziej, do seksszopów chodzą jak do kiosku ruchu po gazetki kolorowe, wiedzą do czego służy łechtaczka, i nawet znajdują swój punkt G (tak panowie, on istnieje naprawdę..), wiedzą gdzie leżą ich strefy erogenne. Oglądają pornole (albo raczej czytają, o czym wcześniej pisałam tu). Biegają na tryliony warsztatów rozwijających seksualnośc, gdzie na przykład dowiadują się, że kobiety też ejakulują (tak, tak wytryskujemy, acha..). I chcą sexu takiego, który przynosi im biliony orgazmów (bo wiadomo przecież, że kobieta może byc multiorgazmiczna). I to też zajebiście. Brawo laseczki!!!!Yeah dla nas. Ale ten sex warto by miec z kimś. Nie mówię tu o kolejnym wibratorze, bez względu jaki by on przystojny nie był, czy dildo w kolorze amarantowym czy seledynowym (nie przytulisz się później do niego, nie?). Nie myślę też o jakichś dmuchanych panach, bo takie laleczki też można sobie kupic. Ani nie wchodzę w sex z androidem, który pewnie w niedalekiej przyszłości będzie nam proponowany.

I tu pojawia się w końcu mężczyzna dzisiejszy A.D.2012. On sobie pozostał w kokonie męskości neandertalskiej nieco, a tu babkę nagle ma w łóżku co to jest taka obeznana. I w ogóle. Jak oni się mają teraz dogadac? Bo jeden z naszych (kobiet, w sensie) grzechów głównych, to jest to, że z partnerem o seksie nieczęsto rozmawiamy. Bo to wstyd, bo on powinien wiedziec, bo co on o mnie pomyśli, pewnie będzie myślał, ze jak ja jakaś no, bożebroń, wyuzdana jestem..itd, do uśpienia..Słyszę to praktycznie codziennie w gabinecie. Nawet po setkach warsztatów i kolejnym artykule w Cosmo, nie pisnę ani sylaby. Tak to usteczka mi się normalnie nie zamykają, ale o sexie gadac nie będę!!! A skąd on ma wiedziec???? Zjawiłaś się w jego życiu z instrukcją obługi seksowej między ząbkami?? Chyba, że wróżem jest, bo tych pełno po ulicach chodzi przecież..

Rozmawiac! O tym co się dzieje w łóżku (i mam nadzieję, nie tylko tam 😉 ). O ciałach rozmawiac! O tym co mnie kręci, a co mnie zupełnie odkręca. Jak lubię byc dotykana? A gdzie z łapami precz! Fantazjami się podzielic. A nuż on może miec kompatybilne? Powiedziec mu! Pozbyc się wstydu mówienia i pokazywania tego czego chcesz. On będzie wdzięczny, za mały tutorial. Serio! Bo może sam się nie czuł zbyt pewnie w roli kochanka. Bo nie ma nic piękniejszego, niż oglądanie kobiety szczytującej (i nie o wycieczkę w góry tu chodzi) i szczęśliwej. Tak słyszałam 😉

Do dzieła babeczki! Zasługujecie byc kochane, tak jak chcecie!!!

A ciocia Iza życzy wam mnóstwo spalającego kalorię sexu i setek ogłuszających orgazmów. A co 😉

 

W obronie mężczyzny