Jakie porno oglądacie?

Z ciekawości pytam, zawodowej, też.. Ale nie będę psychologizować pt.”Pokaż mi jakie porno oglądasz, a powiem Ci jakim perwersem jesteś”. No nie.

Ja porno oglądam, również z powodów zawodowych, żeby wiedzieć co w trendach kopuluje. Mam niestety dość mocno wyrobioną opinię na temat ogólnie dostępnej sexrozrywki, o czym pisałam tu i tu. Trudno mnie zadowolić (hyh, nie wczytywać tu nic, bo podtekstów nie ma). Przaśność mnie odrzuca. Hardcore często śmieszy. Erotyki miziające nudzą do omdlenia. A inne brzydzą, bo są po prostu brzydkie, źle zrealizowane i szczują obleśnością. Wymagająca ze mnie kobieta, no cóż.

Na szczęście jest nisza, jest cudo, jest tajemnica, jest transgresja, jest miejsce na wyobraźnię, jest uruchamiacz fantazji!

20130913_131550

Suka Off! To team realizujący projekty z pogranicza, no tak, dla niektórych smaku, dla niektórych legalności, dla niektórych hardcore pornografii. Dla mnie inspiracja. Śledzę ich poczynania artystyczne od kilku lat, i jak wydali porno ze swoim udziałem, pobiegłam do klawiatury jako pewnie jedna z pierwszych, żeby tylko zamówić i oglądać i oglądać…

Nie zawiodłam się. Znając ich działania – performance, teledyski (tak, tak..polecam c.h. district, vilgoć czy wiracki) och..Podnoszące tematy trangresji i umowności płci jako konceptu, przemocy i strachu jako infekcji, choroby. Szukające nowych nośników komunikacji – ciało, nadpłciowość, maszyna, substancja. Przekraczające granice naszych osobistych zahamowań, kompleksów i frustracji kulturowych – nie zawiodłam się.

W końcu na zeszłorocznym festiwalu wydawnictwa Okultura, w końcu, zobaczyłam ich performance na żywo, co w Polsce jest rzadkością. Niestety. Ale widziałam. Nie pamiętam czy oddychałam. Magia. Gęsia skórka. Ciało reagowało tak jak ciało chciało. Wyzwanie rzucone każdej sferze tożsamości. Serio. Och. Tak.

To nie jest materiał dla każdego. Rozumiem, że może odpychać. Być niezrozumiały. Może obrzydzać. Wg mnie – powinien być obowiązkowy dla studentów seksuologii, psychologii i życia.

A porno, jest..takie jak lubię. Nieoczywiste, pełne niedomówień i nagości, z tajemnicą i historią, i pięknymi ciałami i świetnymi kadrami. Oj, no więcej chcę!

#nienasycenie Suka Off!

Jakie porno oglądacie?

(Po)Rozmawiajmy o penisach

W gabinecie seksuologa gorąco jest. Zawsze. Jako kobietaseksuolog usłyszałam już kilka „ciepłych” komentarzy. Do moich ulubionych należą: „To pani jest kobietą???”,  „Przy kobiecie o ptaku przecież nie będę mówił” – no i tak zostałam mężczyzną – ornitologiem. Ale dla większości panów, rozmowa z babeczką o trudnościach z hydrauliką lub libido jest o wiele bardziej wyzwalające i uzdrawiające niż z facetem, jak się okazuje.

Dlaczego?

I tak szukając pewnego dokumentu o waginach natknęłam się na to cudeńko:

Nie każdy ma czas, żeby godzinę penisom poświęcic, hyh, więc trochę opowiem. Lawrence – koleś, który ten dokument zrobił, ma penisa 3,5 calowego (w stanie spoczynku, o czym się dowiadujemy, bo sobie robi odlew gipsowy, tak, tak, boleśnie to wyglądało), czyli w przeliczeniu na zrozumiałe wartości dla nas to ok. 7 cm z kawałkiem. Przez wiele lat się z tym męczył, i przyszło mu do głowy, że pewnie nie jest jedyny.

Chce porozmawiac o tym z innymi facetami, ale spotyka się, no powiedzmy z małym zrozumieniem. Faceci nie chcą z nim rozmawiac o swoich penisach. Nie tak jak w Stanach Ameryki – tam nawet istnieją grupy wsparcia dla panów z małymi penisami. Ale nie w Great Britain. (O Polsce nie wspominam, bo to już Dziki Wschód Seksualny, jak wiemy).

I znowu dlaczego?

Ano – po pierwsze: porno – od małego, w sensie, najmłodszych lat, panowie jako jedyny punkt porównania mają gwiazdorów porno, a wiadomo, że tam casting nie polega na umiejętnościach aktorskich raczej. I tak biedny Smith czy Kowalski, myśli, że on ze swoim oprzyrządowaniem, niewiele jest wart. Bo z kumplem o tym nie porozmawia przecież, mówimy tutaj o heterowiększości, uprzedzam!

Zabawki też nie pomagają – porównanie – do dildosów, wibratorów – duże są niektóre i takie równiutkie, ech..

Kowalski naprawic sytuację chce i zamawia pompki powiększające, ziołowe pigsy, które efektów zmieniających życie nie przynoszą. Domowymi sposobami też można. Pamiętam jak na jakichś zajęciach oglądaliśmy zdjęcia powiększanych penisów drogą – Do It Yourself – wstrzykiwano olej, wazelinę i silikon itp. Mnie bolało jak to oglądałam, chociaż sama oprzyrządowanie mam inne. W filmie ok. min 25 jest zdjęcie penisa takiego Pomysłowego Dobromira.

Można też operacyjnie powiększyc. Robi się to za pomocą wycięcia tłuszczu z pupki petenta, rozcięcie podłużne penisa i wszycie owegoż tłuszczu na boki penisa np, to też widziałam na jakiejś konferencji – częśc procedury widac ok. min 35.30. Naprawdę drastyczne!

Ale to co mnie zachwyciło to końcówka – Lawrence decyduje się na zrobienie wystawy, gdzie będą prezentowane zdjęcia penisów, które panowie wysłali anonimowo cyberdrogą. Przepiękne! Penisy każdej urody, wielkości, objętości i grubości! I dopiero tam, kiedy przybyli mężczyźni widzą innych, zaczynają się otwierac i mówic o sobie, a niektórzy nawet w naprędce sklecionym namiociku robią sobie zdjęcie swojego penisa, i wieszają na ścianie, jako częśc wystawy!!! Boskie! I pewnie sama bym chciała taką wystawę dla Kowalskich zrobic! Serio! Bo wszystkie kompleksy, niepotrzebne często, w głowie są, a nie w spodniach.

I pamiętac należy, że w Starożytnej Grecji małe penisy uznawane były za kanon piękna, a duże, za wynaturzenie, hyh, trochę odwrotnie do teraz..No cóż..

images

Kochani Panowie – pamiętajcie: „Wielkośc ołówka się nie liczy, ważne jak nim rysujesz”.

(Po)Rozmawiajmy o penisach

Sex Manifest Normalności cz.2

Trochę bardziej hardkorowa ta częśc, no ale słowo się rzekło..

Mit#5: „Mam głębokie gardło my love..”

Nie, nie wszystkie panie mają „głębokie gardła”. Nie, nie wszystkie panie lubią oralkę dawac (tak jak nie wszystkie lubią byc „oralizowane”). Ale do przesady przesadnej dochodzi w pornoskach, gdzie panie są zmuszane, lub nie, do penetracji gardła aż do oskrzeli. Panów to ewidentnie kręci – rozkosz mogę sobie tylko wyobrazic. Kiedyś pewien znajomy, orientacji odmiennej od wszechpanującej, zadał mi koronne pytanie: „Jak wy kobiety powstrzymujecie ten odruch wymiotny???”. Są metody. Są techniki. Trzeba się tego nauczyc, i tyle. Ale zasada jest taka: NIE ZMUSZAC SIĘ!!! Bo wtedy odruch, jest właśnie odruchem, wiadomo, co na siłę..

Mit#6: „Twoja sperma jak balsam…”.

Do ciała? Krem na twarz? Mimo witamin i innych fajnych specyfików w nektarze męskim zawartych, nie wszystkie panie lubią byc oblewane jego fontannami po twarzy, czy innych zewnętrznych organach ciała (szkoły są różne, tak jak z połykaniem rzeczonego nektaru..). Moja przyjaciółka przytoczyła mi kiedyś taki dialog ze swoim kolejnym lubym w łóżku: „ON :Kochanie mogę na brzuch? ONA: A zliżesz?”. Po sprawie było. Hyh. Lepiej uzgodnic wcześniej.

Mit#7: „Och..Ach..Anal..”.

W porno różnorakim widac, że panie analkę uwielbiają i momentalnie spazmują z radości orgazmistycznej. Taaaa..I znowu dzielimy się na fanów i wrogów zagorzałych. To może byc bardzo przyjemne, dla panów również, i nie tylko tych niehetero, ekhm, żeby się tylko przyznali.. Ale nie jest dla wszystkich. I tak – kobietka może miec orgazm albo coś orgazmopochodnego, no przynajmniej przyjemnośc wielką, ale warto się do tego przygotowac, żeby się nie pokaleczyc i chorób brzydkich się nabawic. Ale uzgodnic! Acha i anegdota od tej samej przyjaciółki (co ja zrobię – otwarta bardzo jest). Dialog z łóżka: ONA: (w zadyszce ekstatycznej) „Weź mnie od tyłu, proszę!” (czyli „na pieska”). ON:( skonsternowany, trochę sapiąc, doczepia się nie tej dziurki co trzeba..) „Trochę ciasno..” ONA: (zdziwiona i już sfrustrowana) „Bo to nie ten adres..”.

Mit#8: „Mów do mnie!!!”

Jak wiemy rozmawiac o seksie trzeba nieodwołalnie. Jak widac na powyższych przykładach. Ale w filmikach królują raczej dialogi mało cenzuralne o wszystkich barwach – języków obcych można się uczyc w ograniczonej ich formie określających różne części genitaliów i czasowników w trybie rozkazującym. Można i tak, jak ktoś lubi. Ale nie wszyscy lubią oratorami byc, ani słuchaczami. Niektórzy dźwięków rozkoszy też znieśc nie mogą. Albo są przykłady ekstremalne, tu znowu cytat z mojej przyjaciółki: „Wiesz, on był taki cichy, że się zastanawiałam, czy żyje! Mój wibrator jest głośniejszy niż on..”. Panie z kolei, naoglądane filmów lub scenek, mogą jęczec jak szalone, kiedy on jeszcze ich nie dotknął. Rozumiem, że są kobiety, które samą stymulacją mentalną mogą się pobudzic, ale bez przesady. No nic..Umiar drodzy państwo, umiar i autentycznośc…

To tyle, co wypatrzyłam. Jest jeszcze trochę, ale już nie będę się rozdrabniac.

A sex prawdziwy, nie ten cyber, jest czasem nieudaczny, czasem nieporządny, czasem niewygodny. I zdarzają się skurcze, i burczy w brzuchu, i inne naturalne dla pracującego ciała dźwięki. I jest pot, i ślina, i inne takie tam. I tak ma byc, bo tak jest, bo tak bywa.

Życzę miłego filmików oglądania, ale jeszcze milszego „uprawiania”. Bez stereotypów, i bez zahamowań.

I znowu się powtórzę: BEZPIECZNIE! Jak ten pan… 😀

images

Sex Manifest Normalności cz.2

Sex Manifest Normalności cz.1

Oglądam porno, o czym pisałam wcześniej. Wiem, co to jest. Wiem, jak to wpływac może na oglądacza. Wiem, co to może dac związkowi. Wiem, co to może zabrac relacji. Ale co mnie wkurza do nieskończoności i z powrotem, to fakt, że niektórzy biorą sobie, ekhm, do serca, obrazki pornolskie, i myślą, że taka jest rzeczywistośc. Albo raczej, że taka powinna byc. Well, powiedzmy sobie raz i otwarcie – porno ma się tak do prawdziwego sexu, jak photoshop do rzeczywistości. Zupełnie jakbyśmy przestali rozróżniac real od cyfrowego świata. Faceci nie są gorsi od babeczek. Słyszę to cały czas na kozetce, tej w gabinecie, nie w domu, żeby nie było wątpliwości. Wkurzam się i z głębi swojego oburzeniowkurzenia odmitologizowac bym chciała te zdygitylizowane przekonania.

Mit #1: „Genitalia, oł, yeah, genitalia..”

Powiedzmy sobie szczerze, porno robione jest głównie dla facetów. Ma byc szybko i dosadnie. Bez „atmosfery”, jak to panie mówią. Tak właśnie można zostac ginekologiem i urologiem w jednym, po tym ja się ogląda. Cipki i penisy w całej swojej okazałości. W jarzeniówkowym świetle, żeby było lepiej widac przecież. Tzw. gra wstępna opiera się na tzw. oralu i to niezbyt romantycznym, bo po co? A czasem nie ma w ogóle. Jest tylko w softpornie, no ale kto to ogląda? A gdzie buziaki? Gdzie przytulasy? Gdzie zapach? Gdzie skóra ciała? Gdzie dotyk całego, pięknego, sexownego ciała? Kobietki to kręci, nie? Bez tego nie będzie oliwy, gorąca, powolnego rozpalania żądz. Drogi Panie! Całym ciałem dotykaj swojej partnerki, jej cipka i organy okalające nie uciekną, rozpalaj ją powoli, aż będzie Cię błagac „Taaaak, dotknij mnie, proszę…”. Nie ma pstryczka – elektryczka, który rozpala kobitkę! (Poza pewnymi wyjątkami czasami, hyh..).

Mit#2: „Pstryczek czyli łechtaczka”

No tak się prezentuje to w pornoskach – on dotyka od razu jej łechtaczki, a ona w spazmach odlatuje w stratosferę. Tiaa..Najpierw trzeba ją zlokalizowac, hyh, anatomia kobiety to terra incognita dla niektórych. I gdzieś tam się gubic mogą koło cewki moczowej a wejściem do pochwy. Jak wiadomo, żaden facet się nie przyzna, że mapy czytac nie umie. No a jak już wie, to targa nią jak reklamówką w sklepie, i kobietka ma się niby podniecic od tego barbarzyńskiego targania. No nie! Najpierw ciało „górne” a potem „pstryczek” zaopiekowany. Tu się płciowo różnimy i warto to wiedziec drogie Panie! Tak jak my kobietki powoli w całym ciele mamy strefy erogenne (wskazówka Panowie!), tak faceci mają je głównie wokół swojego Pana i Władcy – czyli Penisa. I tam się skupic trzeba (jeszcze można pomanewrowac wzdłuż kręgosłupa i brodawek, nie zawsze działa..). Czyli zupełnie odwrotnie niż u nas.

Mit#3: „Akrobatyka łóżkowa”

I tu pornole są antyarcydziełem! Jak się okazuje, panie mogą szczytowac w najdziwniejszych pozycjach. Prawie w ogóle niedotykane. A przynajmniej niedotykane w tych miejscach, gdzie na pewno orgazm może zamieszkiwac. Panowie Kochani! Łechtaczka jest ważna, arcyważna przy orgaźmie kobiecym. Nie skąpcie nam tej przyjemności! Niektóre z nas tylko tak mogą osiągac wielkie O. To, że wygniesz mnie w chińskie A, nie musi skutkowac tym, czym myślisz, że poskutkuje. Tylko ból pleców, stawów i naciągniętych ścięgien. Ale nie zachęcam do „nudy”, borzebroń!

Mit#4: „Łysolka”

Nie wiem jak to drzewiej bywało, ale teraz się okazuje, że wszystkie kobietki mają tzw. „brazilianę” czyli zupełnie goło i wesoło, albo jakąś zmyślną fryzurkę „tam na dole”. Przynajmniej w pornolkach. I rzeczywiście, dbac o higienę trzeba, i dla niektórych „odchaszczenie” nawet wskazane, żeby łechtaczkę znaleźc możnabyło, albo żeby kłaczki między ząbkami nie zostawały (Panom i Paniom), ale żeby odrazu skinhedka?? Nie wszystkie panie to lubią (bo bolesne jest i trudne do utrzymania, taki odchwaszczony ogródek), i nie wszyscy panowie się tym zachwycają. Kobietko i Facecie! Znajdź coś, co dla Ciebie jest fajne, wygodne i dobrze się z tym czujesz! Nie udawajmy, że tam włosów nie ma. Bo są.

To tyle tym razem. Niedługo częśc 2.

Stay tuned.

PS. Teaser: będzie o blowdżobie, analu i wytryskach.

Ale przede wszystkim:

images

Sex Manifest Normalności cz.1

Venus w Berlinie – fotkowo

Ochrzan dostałam, że fotek nie było przy wczorajszym sprawozdaniu. Od razu się wytłumaczę – jako jedyna osoba na ziemi, nie mam smartfona, i aparatu foto również nie posiadam, ale dzięki Wszechświatowi i Dorotce Sakowskiej, mojej współpodróżniczce z Pussy Projekt (jak nie wiesz co to jest, to w te pędy wujka Gugla zatrudnic) fotki są. Oto wycinek targów!

Niewinnie wyglądające wejście do, no widac:

 

Tu spędziłam sporo czasu, bo też było najciekawiej:

 

To nie są narzędzia tortur, znaczy są, ale innego rodzaju…

 

To panowie konikowie..dla koneserów..

 

I z gwiazdami można bylo sobie fotki strzelac…

 

 

Te gorsety były po prostu piękne. Co prawda była też pani w samym tylko gorsecie i szpilkach, ale oszczędzę widoku, bo jeszcze mi blogusia zbanują…

 

 

Transformersi mnie urzekli pięknem kinky i wyobraźnią:

 

No i shibari, oooooch, było erotycznie bardzo, co prawda fotka odczucia nie pokaże, ale było naprawdę gorąco…Ufff…

 

 

A następnego dnia, na dokładkę, byłam jeszcze tu, hyh:

 

 

A na koniec, już z hotelu i po caaaałym dłuuuugim dniu, jednak dyskutując przez grubszą częśc nocy, wasz człowiek:

 

 

 

Venus w Berlinie – fotkowo

Venus w Berlinie

Na targach erotycznych byłam w pięknym mieście Berlinie. Tyle atrakcji i inspiracji, że na książkę psychologiczno-socjologiczno-pornograficzną by starczyło, ale się przecież kontrolowac muszę, więc tylko sprawozdanie będzie.

Pierwszy raz udało mi się uczestniczyc w targach na tak wielką skalę. Messe Berlin przywitało nas kilkusetosobowymi kolejkami, co spowodowało zrzędnięcie min natychmiast, ale przecież my w celach profesjonalnych przyjechaliśmy, więc na szczęście czekało na nas wejście VIP proffesional, bez kolejki. Po odebraniu passów, na których każdy z nas figurował pod nazwą czegoś co tylko przypominało pierwotne imię i nazwisko, ja np. byłam:

tak, tak, Izabelle Dziwgiel, no dobra, weszliśmy.

4 ogromne hale, setki wystawców, tłum niebywały. Ograniczę się do tych rzeczy, które najwyraźniej wbiły mi się w czaszkę:

– full size lalki w wersji męskiej i damskiej, których „skóra” jest bardziej ludzka w dotyku niż niejeden człowiek

– powóz, do którego w roli koni zaprzęgnięci są panowie, w pełnym skórzanym przebraniu z maskami i ogonami

– pan Pricasso malujący obrazy, jak sama nazwa wskazuje, penisem, tak, tak, na żywo widzieliśmy

– stoisko pt. Russian Hardcore Porn, które swoją estetyką przypominało stoiska na Stadionie jeszcze kiedyś Dziesięciolecia, teraz przechrzczonego na Basen Narodowy- zastanawialismy się, czy to zamierzone było, ale pewnie nie..

– Fetish Hall, w którym spędziłam dużo czasu, bo oglądac można było od masek jak w „Oczach Szeroko Zamkniętych”, przez wiązania i uprzęże dla wszystkich możliwych części ciała, bieliznę koronkową, lateksową, gumową i z materiałów nawet mi bliżej nieznanych, packi, pejcze, i inne pocieszne instrumenty BDSM, których przeznaczenie musiałam sobie wyobrazic, ekhm, aż po pokaz na żywo japońskiej sztuki bondage shibari, która był po prostu przepiękny i bardzo podniecający, co można było wyczuc w tłumie otaczającym scenę. W ogóle pokazów było co niemiara, ale trzeba było kilometry robic, żeby to ogarnąc, waaaarto.

– ogromną popularnością cieszyły się gwiazdy porno, które można pooglądac w akcji na różnych portalach. Tych profesjonalnych ale też amatorskich. Panie miały swoje stoiska, przy których rozdawały autografy i robiono sobie z nimi zdjęcia. Raczej nieubrane niż ubrane, czego nie trzeba dodawac. Przy każdym tłumy panów, którzy chcieli uwiecznic siebie z bohaterkami swoich mokrych snów i nie tylko. To robiło wrażenie, bo jak wytrwany obserwowacz życia się panom przyglądałam. Nie było tam nic z agresji, czy deprecjacji. Oni po prostu podchodzili do tych kobiet jak swoich bohaterek, z czcią i adoracją, i prawie nieśmiałością. Taką mam fantazję, żeby pogadac z tymi gwiazdami porno, bo straszliwie nabrałam ochcoty, żeby usłyszec co one mają do powiedzenia, jak one to odbierają, bo przy stoiskach specjalnie mówic nie musiały. No ale to następnym razem.

– najspokojniej było w strefie biznesowej, gdzie gawiedź nie miała wstepu. A siłą rzeczy tam właśnie spędziłam najwięcej czasu. Wsytawcy prezentowali świetnej jakości produkty, ale nie było nic, ku mojemu zdziwieniu, co by mi ciśnienie podniosło, że o jej! No wibratory, no dilda, no pierścienie i stymulatory dla panów, no nic szczególnie wymyślnego. Najfajniejszym stoiskiem był Woody – czyli drewniane dilda, przepięknie wykonane, jak małe dzieła sztuki, takich dla ekosex lubiących.

– liczyłam na jakieś nowinki technologiczne, z podłączeniem do mózgu, ze zdalną stymulacją, ale było tylko przaśne kino porno w 3D. Nie porwało, znudziło.

Oddzielną atrakcją targów są ludzie, którzy na nie przychodzą. Bo nie tak, że tylko przyzwoicie jak ja ubrani są, o nie, tutaj przebranie na przebraniu, które czasem polegało na nieubraniu. Tu głowa mi się dookoła kręciła. Bo to swoiste gwiazdki były, fotografowane z każdej strony. I sobie myślę, że to jest ten ich jeden dzień w roku, w którym mogą sobie pozwolic na odkrycie, hyh, swojego prawdziwego ja i ekshibicjonistycznych fantazji.

To hajlajty. Przebodźcowałam się zupełnie. Jakby mi ktoś wtedy sex kazał uprawiac, to nie wiem czy by mi nawet powieka zadrżała, kiedy bym powiedziała głośno i dobitnie – nie! Nie ma mowy.

Ogólnie było przaśnie i paździerzowo. Takie trochę umpa umpa seksualne, co w sumie z erotyką niewiele wspólnego miało. Bo okazuje się, że mam o wiele wyższe wymagania, ot co.

I teraz tylko podziękowac chciałam moim towarzyszom podróży, bo dzięki nim, ten wyjazd był jednym z najlepszych wyjazdów ever. EVER. W przyszłym roku – Japonia! 😉

Venus w Berlinie

Porno, porno, porno…

Gabinet.

Siedzimy sobie i rozmawiamy o erekcjach. Ja nie o swoich, przecież, bo zdarzają mi się tylko erekcje intelektu, ale jak już są, to ojjjjj 😉  On o swoich mi opowiada i jak dobra pani od seksu wysłuchuję i próbujemy znaleźc rozwiązania dla zgłaszanych przez pana trudności. Wizyta niby nie odbiegająca od średniej przeciętnej o tej tematyce, aż tu pan wyskakuje mi z pytaniem:

„Czy ogląda pani porno?”

Oglądam. Z prostej przyczyny. Muszę wiedziec co tam w sieci siedzi, żeby wiedziec o czym mówią, fantazjują moi klienci. A oglądac jest co, i to w każdej możliwej konfiguracji płciowej, rasowej, gadżetowej, krajobrazowej, figurowej, oj jest..Ale też mogę polecac coś w razie potrzeby, szczególnie kobietom, bo tak tak, wiemy już, że panie też porno oglądają, może nie w takim wymiarze jak panowie, ale im się to zdarza, i to jest fajne, że już coraz częściej się do tego przyznają, bez różu na policzkach i pocących się dłoni. I to jest ok.

Poza tym, kierując się zasadą – „Pokaż mi jakie porno oglądasz, a powiem Ci kim jesteś” – można dużo diagnostycznie w gabinecie załatwic, bez wdawania się w archeologię żywota i rzucania winy na rodziców, ciocię, wujka i kolegów z klasy. No wiadra informacji.

Ale pytanie, które często pada, szczególnie w konstelacji: ja – w – fotelu, para – na – kozetce, to dlaczego faceci tak chętnie sięgają po onlajnowe pornoigraszki?

Wszystkiemu winien efekt Coolidge’a – już tłumaczę: wzrost libido mężczyzny (rzadziej u kobiet, ale zdarza się) wywołany pojawieniem się nowej partnerki. A ta nazwa „efekt Coolidge’a” pochodzi ponoc od anegdotycznego zdarzenia z udziałem prezydenta USA Johna Calvina Coolidge’a, które pozwolę sobie przytoczyc. Pan Prezydent pewnego razu zwiedzał fermę drobiu wraz z żoną. Ta na wieść, że kogut może odbywać dziesiątki stosunków dziennie, powiedziała: Proszę powtórzyć to panu Coolidge’owi!. Gdy to zrobiono – prezydent spytał: A czy za każdym razem z tą samą kurą?. Usłyszawszy: Nie – ciągle z innymi, polecił: Proszę szybko powtórzyć to pani Coolidge!

Mężczyzna ma rozsiewac swoje geny (ewolucyjnie), co się więc dzieje jak widzi potencjalną partnerkę, a chociażby w wersji digital, jego mózg zaczyna wytwarzac hektolitry dopaminy, która jest odpowiedzialna u nas homo sapiens eroticus, za motywację w ogóle, więc co przeciętny facet słyszy ze swojego podstawowego oprogramowania ssaczego? „Idź i zapładniaj!”. I nie ma mowy, poddaje się. No ale zarzut się pojawia od stałych partnerek właśnie w tej chwili: „Ale ja przecież jestem tu! Oooo..Nagusieńska, pachnąca i chętna. To po co mu te laski onlajnowe???”. Łellll…Samiec potrzebuje nowości. Badania wskazują, że średnio samiec w związku stałym potrzebuje 18 minut stymulacji, żeby dopełnic aktu seksualnego, a z nową partnerką – 2 minuty. Jak sobie dorzucimy tu nakaz rozsiewania genów po całej galaktyce, to sprawa jest jasna, nie? Jeden z moich klientów wyznał mi, że ma na kompie kilka dobrych giga kręcącego go porno, ale tak naprawdę prawie nigdy tam nie zajrzał (hyh,potem skasował, jak żona znalazła). Bo co? Bo efekt nowości. A internety to przecież skarbnica nowości! Można się zaklikac na śmierc, tyle tam dobroci!!

Czyli generalizując dla praworęcznych:

Czy jesteśmy pierwszą generacją, która masturbuje się lewą ręką???

Porno, porno, porno…

Dlaczego mężczyzna kłamie?

 

Siedzę sobie w gabinecie. Wiatr hula po pustym korytarzu, gorąco. Trochę jak w piekarniku z termoobiegiem się czuję. Ale przecież lato, więc tak ma byc. Myślec głęboko mi się nie chce, więc o facetach sobie rozważania snuje, i żeby nie było, że ja jakoś przeciwna im jestem, nie, nie! Kocham facetów. Mimo ich niezliczonych fakapów. (Bo kobiety fakapów nie mają, mają tylko niedociągnięcia w charakterze). Naprawdę podziwiam i kocham. Niektórych nawet za bardzo, np. mojego rodzonego ojca, za to, że w moim podeszłym już wieku, ciagle mówi do mnie per Izuś, albo mojego brata, też rodzonego, za to, że mogę na niego liczyc, zawsze. No i paru innych też kocham, ale wyliczac nie będę, bo jeszcze się okaże, że czytają, albo co. No ale nie to, że jakiś męski harem mam (chociaż myśl jest warta pochylenia się nad 😉 ), tylko np. pisarze, myśliciele, piosenkarz taki jeden, i drugi, o i trzeci, malarz, przyjaciółki – gejówki, no rzesze tych mężczyzn do kochania jest, a że serce elastyczne, to hej! Ale często na kozetce pada pytanie, zazwyczaj z mocną złością zadane: Dlaczego on mnie tak okłamał??? Tworzę sobie awatarową pacjentkę i tak sobie rozmawiamy:

– Pani Izo, no to jak? Dlaczego oni kłamią? Ale proszę bez ściem terapeutycznych, tylko kawa na ławę. Bez mydlenia oczu tymi psychologicznymi pierdołami, prosto między oczy, bo ja już zmęczona tymi kłamstwami jestem! – wykrzykuje buńczucznie awatar z twarzą smoczycy (może byc tej ze Szreka) – Po co im to? I małe i duże, bez różnicy.. – i dymek puszcza nozdrzami..

– Noooo.. – zająkuję się bo, takiej otwartości, nie wiedziałam, że będzie oczekiwała – No facet kłamie, bo chce za wszelką cenę uniknąc konfliktu ze swoją kobietą.

– Boi się??? Co to za facet, co się boi!

– Czasem się boi, ale czasem dla świętego spokoju, bo kobieta może prawdy nie zdzierżyc, bo może to nie ta prawda, którą chciała usłyszec (o tym było niedawno ) a czasem jest tak, że sama kobitka, kiedy tak go oskarża o różne rzeczy i się denerwuje, trenuje go w kłamstwie, a on nie chcąc jej zranic, bo widzi jak ta prawda na nią działa, wybiera później półprawdę, białe kłamstewko i takie tam.

– Nie no co za kupa! On tak dla mojego dobra??!! – i ogieniek ryjkiem puszcza.

– No trochę tak…A kobiety czasem wolą usłyszec kłamstewko..np. w kwestiach sexu (awatarek się zarumienił).

– No dobrze, to ja poproszę listę, żebym łobuza łatwiej przyłapac mogła!!!

No to brnę z listą i przepraszam, panowie, za zdemaskowanie:

1. „Nigdy cię nie zdradzę!” – powiedzmy, że jeśli Beyonce albo jakaś lokalna pięknośc rzuci mu się pod stopy, krzycząc „Weź mnie, weź mnie!” to pewnie się z raz zastanowi, tak przez pół milisekundy. Badania pokazują, że jak się okazja, że tak powiem, sama prezentuje, to połowa panów chętnie skorzysta. Ale łatwiej przecież skłamac, bo okazji może nie byc, albo pan jest jakiś taki mało obrotny, albo do atrakcyjnych nie należy.

2. „Nigdy nie myślałem o przespaniu się z twoją przyjaciółką, no co ty!” – yyyyy, no myśli, bez względu czy przyjaciółka ładna, śliczna, czy do smoczycy podobna. Myśli, co nie oznacza, że to zrobi. Mała pociecha, wiem.

3. „Nigdy nie byłem w klubie go-go, ani się nigdy nie wybieram” – no to już zależy od pana, ale większośc by się wybrała i tak, chętnie by się przespała z dziewczynami tańczącymi, niektórzy nawet są się w stanie zakochac, no cóż..

4. „Porno mnie nie interesuje!” – tiaaaa…czyli to jedyny facet, który nigdy nie skorzystał z najbardziej dochodowego biznesu na necie? Serio? Okeeej, UFO też widziałam..

5. „Nie kręci mnie to” – to kiedy kobitka przeprowadza dochodzenie w sprawie jakiegoś aktu seksualnego, odbiegającego lekko od powszechnie używanych figur. Prawda jest taka, że tak, kręci i to przeważnie bardzo, i tak, chciałby spróbowac.

6. „Ależ oczywiście, że moje życie singla nie jest wiele warte i chętnie je zamienię na życie z Tobą kochanie” – no nie. Ale korzyści z bycia w związku są niezliczone np: dostępnośc sexu (w miarę), czysty dom, uprane skarpety, wspólnota dusz i takie tam..

7. „Wcale nie patrzyłem na jej cycki” – patrzył i patrzec będzie, tak jest skonstruowany jego mózg. Dopóki nie dotyka innych, nie ślini się publicznie i mówi, że twoje są boskie, to nie martwic się.

8. „Wcale nie myślę o sexie z każdą napotkaną kobietą!” – stereotypowo myśli, i nawet wyobraża sobie pozycje w których będzie to robił. Tutaj skaj is de limit. Normalne. (patrz pkt. 7).

9. „Nigdy Cię nie okłamię” – zrobi wszystko co w jego ziemskiej mocy możliwe, żeby uniknąc łez, konfliktu, dodatkowego przesłuchania, więc tak, pewnie skłamie.

Smoczyca oblizując się wysyczała: „No to ja już cie mam, bestyjko kłamliwa”. Nie wiem jak Osiołek to wytrzyma.

Dlaczego mężczyzna kłamie?

W obronie mężczyzny

Oj oberwie mi się. Wiem. Już za sam tytuł dostanę po głowie. Już widzę jak te sfory feministek z dzikim wrzaskiem się na mnie rzucają i tłuką do piątej krwi. A te zranione kiedyś przez facetów kobiety, dziewczyny guglają coś w rodzaju „Jak szybko i bez śladu pozbyc się martwego ciała?” albo „Jaka trucizna nie zostawia śladów w organiźmie?”. No nic..Ale jakbym się nie odzywała przez kilka następnych dni, to proponuję przeszukac szpitale i kostnice, tak na wszelki wypadek…Testament zostawiam na biurkostole, dla zainteresowanych.

 

 

Bo dziś staję w obronie mężczyzny..I pewnie sobie myślicie: „Ale czy on tak naprawdę potrzebuje obrony? Przed kim? Przed czym?”. Ano w moim mniemaniu tak. Przed nami. Kobietami. Zdradzam więc solidarnośc jajników, biorę w wymanikiurowaną łapkę miecz słowa i tarczę argumentów, zarzucam na fryzurę przyłbicę prawdy, oj maskara mi się rozmazała, i staję na froncie wojny damsko – męskiej, nie po tej stronie co to mi biologia nakazuje.

Nie da się nie zauważyc, że dużo w mediach o równouprawnieniu, szklanym suficie i takich tam. I grzmią, i nakazują. A społecznie, też wiadomo, że coraz więcej kobiet zarabia lepiej niż ich partnerzy, często mają lepszą pracę. W Stanach w badaniach na dużej grupie wyszło ostatnio, że grubo ponad 50% studenckiej populacji to właśnie dziewczyny. I to wszystko fajnie, żeby nie było, że ja za jakimiś staromodnymi – zdychającymi – konserwatywno – puszkowymi zasadami jestem. Nie!!! Zajebiście, że kobiety mogą byc szefami wielkich koncernów i spełniac sie w polityce. No przecież głos kobiecy jest niezbędny, w końcu stanowimy ponad połowę ludzkości, ech..Ale ja nie o tym..

Co mnie martwi, to seks. Bo babki uświadamiają się coraz bardziej, do seksszopów chodzą jak do kiosku ruchu po gazetki kolorowe, wiedzą do czego służy łechtaczka, i nawet znajdują swój punkt G (tak panowie, on istnieje naprawdę..), wiedzą gdzie leżą ich strefy erogenne. Oglądają pornole (albo raczej czytają, o czym wcześniej pisałam tu). Biegają na tryliony warsztatów rozwijających seksualnośc, gdzie na przykład dowiadują się, że kobiety też ejakulują (tak, tak wytryskujemy, acha..). I chcą sexu takiego, który przynosi im biliony orgazmów (bo wiadomo przecież, że kobieta może byc multiorgazmiczna). I to też zajebiście. Brawo laseczki!!!!Yeah dla nas. Ale ten sex warto by miec z kimś. Nie mówię tu o kolejnym wibratorze, bez względu jaki by on przystojny nie był, czy dildo w kolorze amarantowym czy seledynowym (nie przytulisz się później do niego, nie?). Nie myślę też o jakichś dmuchanych panach, bo takie laleczki też można sobie kupic. Ani nie wchodzę w sex z androidem, który pewnie w niedalekiej przyszłości będzie nam proponowany.

I tu pojawia się w końcu mężczyzna dzisiejszy A.D.2012. On sobie pozostał w kokonie męskości neandertalskiej nieco, a tu babkę nagle ma w łóżku co to jest taka obeznana. I w ogóle. Jak oni się mają teraz dogadac? Bo jeden z naszych (kobiet, w sensie) grzechów głównych, to jest to, że z partnerem o seksie nieczęsto rozmawiamy. Bo to wstyd, bo on powinien wiedziec, bo co on o mnie pomyśli, pewnie będzie myślał, ze jak ja jakaś no, bożebroń, wyuzdana jestem..itd, do uśpienia..Słyszę to praktycznie codziennie w gabinecie. Nawet po setkach warsztatów i kolejnym artykule w Cosmo, nie pisnę ani sylaby. Tak to usteczka mi się normalnie nie zamykają, ale o sexie gadac nie będę!!! A skąd on ma wiedziec???? Zjawiłaś się w jego życiu z instrukcją obługi seksowej między ząbkami?? Chyba, że wróżem jest, bo tych pełno po ulicach chodzi przecież..

Rozmawiac! O tym co się dzieje w łóżku (i mam nadzieję, nie tylko tam 😉 ). O ciałach rozmawiac! O tym co mnie kręci, a co mnie zupełnie odkręca. Jak lubię byc dotykana? A gdzie z łapami precz! Fantazjami się podzielic. A nuż on może miec kompatybilne? Powiedziec mu! Pozbyc się wstydu mówienia i pokazywania tego czego chcesz. On będzie wdzięczny, za mały tutorial. Serio! Bo może sam się nie czuł zbyt pewnie w roli kochanka. Bo nie ma nic piękniejszego, niż oglądanie kobiety szczytującej (i nie o wycieczkę w góry tu chodzi) i szczęśliwej. Tak słyszałam 😉

Do dzieła babeczki! Zasługujecie byc kochane, tak jak chcecie!!!

A ciocia Iza życzy wam mnóstwo spalającego kalorię sexu i setek ogłuszających orgazmów. A co 😉

 

W obronie mężczyzny

„I like your kinky f…ery, I whisper” czyli 50 odcieni porno cz.2

Są dobre strony czytania na Kindle – nikt nie wie co się czyta. Kulturowo „wiadomo”, że kobiety porno nie oglądają, powiedzmy, ale czytają, och, czytają..Bo tym „Fifty Shades of Grey” jest, harlekinowym pornolem. I zastanawiam się, czy ta książka odniosłaby taki oszałamiający sukces, gdyby nie była dostępna na e-czytnik, tak na marginesie.

Scenka z gabinetu (wszystkie scenki publikowane tutaj są za zgodą pacjentów!!!):

Przede mną piękna para z długim stażem. Nieważne z czym przyszli, przecież w każdym związku coś można podreperować. Siadają. Uśmiechają się. Hmm..Podejrzane. Bo niewiele osób uśmiecha się przychodząc do psychoterapeuty i seksuologa. „Co dobrego słychać?” – moje podstawowe pytanie.”Bo ewidentnie, coś dobrego słychać, patrząc na wasze uśmiechnięte twarze..” – pytam ze szczerym zaciekawieniem. „No mów” – odzywa się pan ze stoickim spokojem. „Nie no, ty mów”. Odpiera pani z nutką zażenowania w głosie. Pan uśmiecha się szeroko: „Nie, nie kochanie..Pochwal się sama.”. Pani:”Ale ty jesteś..No więc, Pani Izo, yyyyy, ta książka, co ostatnio pani o niej mówiła..yyyy…no to ja ją czytam i..yyy…”. Pani się gubi w zaczerwienieniu swoim. „Tak? Czyta pani „Fyfti Szejds..”?” Pan reaguje gwałtownie: „Ona ją pochłania! Ale wie pani co, no bomba, mam nadzieję, że jej nigdy nie skończy, bo no..ten..no..sex jest fantastyczny!!Dawno już się tak dobrze nie bawiliśmy!”. I wszystkie techniki terapeutyczne i lata szkolenia się w materii głębi umysłu i seksualności kobiecej o kant stołu potłuc, skoro wystarczy odpowiednią książkę podrzucić! No nic, myślę sobie, grunt, że zadziałało…

I tak sobie później przy kawce siedząc rozmyślałam, o wpływie porno na związki. Zazwyczaj zewsząd płyną głosy, jakie to złe, bo niszczy, bo oddala, bo nie ma bliskości, bo to zdrada, bo sex później nie może być udany itp. No ale czy zawsze? Bo jaki tu wyznacznik można zastosować? Nie mówię o pornografii z moralnego ani feministycznego punktu widzenia, o tym kiedy indziej, może. Ale czy istnieje dobre porno dla związku??

Patrząc na moją pacjentkę, hej , no na pewno! Książka jest fantazją. A z fantazjami tak jest, szczególnie seksualnymi, że nie trzeba ich spełniać, nie muszą być politycznie poprawne, nie są też zdradą, ale mają za zadanie podniecać, otwierać na nowe, pomagają powrócić do swojej seksualności, jeśli z jakichś przyczyn została „zamknięta” na jakiś czas. Pewne zachowania też można przenieść do sypialni, jeśli partner czy partnerka jest na to otwarta, więc jest dobre porno!

A kiedy jest niszcząca dla związku?

Wystarczy posłuchać par, których pożycie zostało zupełnie zniszczone przez cyberseks. Dostępność jest praktycznie nieograniczona. Czytałam gdzieś (niestety nie ma siły żebym sobie przypomniała gdzie), że 25% zadań wyszukiwania związane jest z pornografią. A z ostatnich badań nad uzależnieniami wynika, że ok.10% dorosłych użytkowników internetu uznaje się, lub spełnia kryteria uzależnionych od cyberseksu. No nic, straszyć, nie chcę, ale to twarde fakty. Ale nie o tym przecież.

Każdy związek jest inny. Każdego nakręca coś innego. Co zrobić, żeby nie zepsuć sobie związku przez pornografię??

Ano zadać sobie (potem partnerowi, czy partnerce) kilka pytań i szczerze, tak z ręką na sercu odpowiedzieć:

Czy porno, które oglądam czy czytam sprawia, że czuję się usatysfakcjonowana sexem z z partnerem, czy wprost przeciwnie, wydaje się on mniej atrakcyjny? Oceniam go częściej (w sensie partnera)?

Czy pornografia, której używam, otwiera czy zamyka mnie na inne zachowania w łóżku, czy seks jest wtedy bardziej kreatywny, interesujący dla obydwu stron?

Czy porno mnie otwiera czy zamyka na potrzeby partnera?

Czy ja w ogóle zauważam mojego partnera w łóżku?

Tak na początek.

Jeśli porno mnie rozpala, przez co mam większą chęć na mojego partnera, co sprawia, że sex jest po prostu gorący i spełnia potrzeby obydwu stron, to hej, czytać, oglądać!! I kochać się 😉 , tak żeby później sąsiedzi musieli zapalić papierosa.

„I like your kinky f…ery, I whisper” czyli 50 odcieni porno cz.2